Legia kolejny raz bez wygranej. Echa szczęśliwego remisu w Gdyni

Marcin Ziółkowski

07 lutego 2026, 17:53 • 3 min czytania 4

Legia kolejny raz bez wygranej. Echa szczęśliwego remisu w Gdyni

Legia Warszawa po raz jedenasty z rzędu musi obejść się bez smaku zwycięstwa w Ekstraklasie. To blisko jedna trzecia sezonu w oczekiwaniu na trzy punkty. Tym razem podopieczni Marka Papszuna rzutem na taśmę zremisowali na wyjeździe z Arką Gdynia 2:2. Warszawianie, cytując klasyka, urządzili się w czterech literach i widmo gry na pierwszoligowych boiskach nie jest niczym nierealnym. Efektu nowej miotły w Warszawie póki co nie stwierdzono. 

Reklama

„Brakuje tu piłkarzy wysokiej klasy” – głos jednego z ekspertów po meczu Legii

Po raz kolejny Warszawianie zawiedli w kwestii stałych fragmentów gry w defensywie. To stało się już bolączką Wojskowych w tym sezonie. Wyśmiał to, w swoim stylu, absolwent kolońskiej szkoły trenerskiej, Andrzej Gomołysek.

Reklama

Remis w Gdyni oznacza pozostanie w strefie spadkowej. Legia ostatni raz poza nią była ponad dwa miesiące temu. Niewiele poprawiło się w samej drużynie, odkąd posadę przejął Marek Papszun, ale remis to minimalny promyk nadziei na lepsze jutro.

Legia dwa miesiące w strefie spadkowej. Czy to koniec?

Janusz Michallik jest zdania, że Legii potrzebnych jest kilku piłkarzy wysokiej klasy. W jego opinii, takich w kadrze warszawskiego zespołu aktualnie nie ma.

Szymon Janczyk sugeruje z kolei, że kolejne szanse dla Jakuba Żewłakowa oraz okazja do gry dla Samuela Kovacika to próba udowodnienia tego, że w kadrze Legii zwyczajnie brakuje jakości. Niedawno jednak Dariusz Mioduski sugerował, że Legię stać na robienie wielu wzmocnień.

Legia po raz dwunasty w sezonie ligowym straciła gola jako pierwsza. Nie wygrała jeszcze takiego meczu, ale w Gdyni – po raz czwarty zremisowała (do tego osiem porażek). Legia jest niebywale wrażliwa, od momentu, w którym to rywal obejmuje w meczu prowadzenie.

Nie umknęło to internautom. Nie zabrakło ciętego języka u Wojtka Kowalczyka. Wcześniej przyznał on, że jeżeli selekcjoner Jan Urban powoła kogoś z Legii na mecze reprezentacji, to po prostu się nie zna.

Wojciech Kowalczyk dodał też, że remis w Gdyni to cenny punkt w walce o utrzymanie dla Warszawian.

Przemysław Langier zwrócił uwagę, że na tym etapie sezonu – poprzednia Legia walcząca o spadek miała więcej punktów. Ta z Josue, Tomasem Pekhartem. To mówi bardzo, bardzo wiele.

Na tym etapie rozgrywek, nie brak też bezsilności u kibiców. Nie przywykli oni do walki o tak niskie lokaty w ligowej rywalizacji.

Pozytywów brakuje, a frustracja nie ustaje.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

4 komentarze

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama