Legenda odchodzi z klubu. Polak będzie miał nowego trenera

Kacper Korpak

07 czerwca 2026, 21:31 • 3 min czytania 4

Reklama
Legenda odchodzi z klubu. Polak będzie miał nowego trenera

Robin van Persie przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Feyenoordu Rotterdam – przekazał klub w oficjalnym komunikacie. To oznacza, że tuż po powrocie z letniego urlopu Jakub Moder będzie miał nowego szkoleniowca.

Reklama

Zwolnienie Van Persiego ze skutkiem natychmiastowym

Już za kilka dni kibice na całym świecie będą pasjonować się mistrzostwami świata. Klubowa piłka odeszła na bok i wszyscy skupiają się na poczynaniach reprezentacji. No prawie wszyscy… W Feyenoordzie na samej „górze” postanowiono, że nie będą dłużej współpracować z Robinem van Persiem.

Szkoleniowiec żegna się z klubem. Sezon 2025/26 zakończył na drugiej pozycji, natomiast strata do PSV była ogromna – wyniosła aż 19 punktów. Kontrakt, który miał obowiązywać do czerwca 2027 roku, został rozwiązany ze skutkiem natychmiastowym. Oznacza to, że następny sezon Jakub Moder rozpocznie z nowym szkoleniowcem.

Reklama

Trudne początki Van Persiego. Ale odbudował nam Modera

Van Persie objął stanowisko 23 lutego 2025 roku. Zastąpił wtedy tymczasowego trenera Pascala Bosschaarta, który wcześniej objął schedę po Brianie Priske. Van Persie grał w Feyenoordzie w przeszłości, potem pełnił rolę trenera napastników oraz grup młodzieżowych, w międzyczasie była jeszcze jego krótka robota w Heerenveen, aż wreszcie dostał po kilku latach szansę w pierwszej drużynie Feyenoordu. Pierwsze mecze „Latającego Holendra” nie należały do najłatwiejszych.

Po ligowym debiucie z NEC Nijmegen zakończonym bezbramkowym remisem, musiał zmierzyć się z Interem Mediolan w 1/8 Ligi Mistrzów. Dwumecz z obecnym mistrzem Włoch nie wyszedł mu jednak najlepiej. Najpierw przegrał na własnym stadionie 0:2, a później we Włoszech jego podopieczni znów musieli uznać wyższość Nerrazzurrich (1:2). Tamto spotkanie dobrze pamięta z pewnością Jakub Moder, który zdobył bramkę dla holenderskiej drużyny.

Reklama

Po odpadnięciu z Champions League zaczął się znakomity okres dla klubu z Rotterdamu. Najlepszy trenerski start od czasów Ernsta Happela w 1969 roku! Passę siedmiu ligowych zwycięstw zakończyła dopiero porażka z PSV 2:3. Ta klęska była jednak bardzo dotkliwa, gdyż Feyenoord prowadził już w tym meczu 2:0 (niebezpieczny wynik, wiadomo), a bramka, która zdecydowała o zwycięstwie ekipy z Eindhoven padła w doliczonym czasie gry.

Ale akurat Jakub Moder nie miał prawa narzekać na współpracę z tym trenerem. Odbudował się w Feyenoordzie, a Van Persie dawał mu bardzo regularnie grać i to po 90 minut. Dzięki temu po trudnym okresie wrócił do kadry. Gdy nadszedł sezon 2025/26 to mógł się denerwować, że bardzo, bardzo długo przeciąga się jego start związany z kontuzją pleców (aż do lutego!). Potem jednak Holender znów na niego stawiał, choć Polak był rotowany na przedziwnych pozycjach – grał na stoperze, na dziewiątce. Końcówkę znów stracił przez uraz.

Nieudane wojaże w Europie

Van Persie podczas swojej pracy w Rotterdami notował okazałe zwycięstwa, m.in. 7:0 z Heraclesem czy 6:2 nad FC Twente. Łącznie w Eredivisie Holender zaliczył 28 zwycięstw w 50 spotkaniach, co przełożyło się na średnią 1,89 punktu na mecz. Wyniki w Europie nie należały jednak do najlepszych.

Byłemu napastnikowi Arsenalu nie udało się awansować z zespołem do Ligi Mistrzów (porażka w dwumeczu z Fenerbahce), a zmagania w Lidze Europy zespół zakończył na fazie grupowej. To sprawia, że jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie spotkania, średnia Holendra wynosi zaledwie 1,71 punktu na mecz.

Reklama

Na ten moment nie wiadomo, kto zastąpi van Perseiego. W klubie zastanawiają się również nad losem jego dotychczasowych asystentów. Stanowisko trenera Feyenoordu to zdecydowanie prestiżowa posada. W przeszłości Rotterdam mógł podziwiać szkoleniowców takich jak: Ruud Gullit, Leo Beenhakker, Ronald Koeman, Jaap Stam, Giovanni van Bronckhorst, Dick Advocaat czy Arne Slot.

Fot. 400mm.pl

4 komentarze
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama