Królewski odpowiedział Podolskiemu i wzywa do działania. „Zróbmy z tym coś”

Marcin Ziółkowski

25 sierpnia 2026, 11:38 • 4 min czytania 12

Reklama
Królewski odpowiedział Podolskiemu i wzywa do działania. „Zróbmy z tym coś”

Nie milkną echa ostatniej tragedii, która wydarzyła się na terenie Krakowa. Śmierć człowieka powiązanego ze środowiskiem Hutnika Kraków wstrząsnęła opinią publiczną. Jarosław Królewski po raz kolejny zabrał głos w sprawie. Właściciel Wisły Kraków, w odpowiedzi na deklarację Lukasa Podolskiego, wzywa do natychmiastowego działania również inne polskie kluby.

Reklama

Królewski wzywa do walki z kibolstwem. Ofiarował pomoc poszkodowanej rodzinie

To najgłośniejszy spośród tematów ostatnich dni, jeśli mowa o sytuacjach wiążących się na polskim podwórku ze światem piłki. W nocy z 20 na 21 sierpnia na terenach krakowskiej Nowej Huty skatowano na śmierć z pomocą ostrych narzędzi 36-letniego „Yankesa”, człowieka powiązanego z Hutnikiem Kraków. Mówi się, że odpowiadają za to członkowie Młodej Ferajny, grupy kibolskiej utożsamiającej się z Białą Gwiazdą.

Do sprawy odniosła się Wisła Kraków, która stanowczo potępiła akt przemocy. Oto fragment oświadczenia z ostatnich dni.

W związku z informacjami i materiałami pojawiającymi się w przestrzeni publicznej, w tym komentarzami sugerującymi udział osób utożsamianych z Wisłą Kraków w tragicznym zdarzeniu w Nowej Hucie, Klub Piłkarski TS Wisła Kraków S.A. stanowczo potępia wszelkie akty przemocy i agresji. Jednocześnie zdecydowanie sprzeciwiamy się automatycznemu łączeniu Wisły Kraków oraz całej naszej społeczności z działaniami konkretnych osób. Posługiwanie się nazwą, barwami lub symbolami Klubu, a także deklarowanie sympatii do Wisły, nie oznacza reprezentowania Klubu ani działania w jego imieniu.

Reklama

Na tym nie poprzestano. Głęboko poruszony tragedią jest też Lukas Podolski, od niedawna właściciel Górnika Zabrze. Mistrz świata z 2014 roku zdecydował się wspomóc rodzinę zmarłego finansowo, decydując się przeznaczyć na jej rzecz dochód z sektora gości z ostatniego meczu z Wisłą Kraków, który odbył się 16 sierpnia.

Do całego zdarzenia ponownie odniósł się też Jarosław Królewski. W odpowiedzi na wpis znakomitego niemieckiego piłkarza, dał on do zrozumienia, że chce jak tylko się da sprawić, aby polscy działacze nie byli tak pasywni jak do tej pory w kwestii takich przykrych zdarzeń. Zobowiązał się też wspomóc rodzinę zmarłego. Mowa o konkretnej kwocie, która będzie dostępna dla córki „Yankesa” po osiągnięciu pełnoletności.

– Jestem wstrząśnięty tym, że jako polscy działacze – Ty, ja i inni – jesteśmy jako grupa na tyle słabi, że pozwalamy, by w wielu miejscach w Polsce, pod pretekstem walki o barwy klubowe, ludzie tracili życie.

Reklama

– Jedni giną bezpośrednio w ulicznych starciach, inni niszczą swoje życie przez substancje, a jeszcze inni spędzają je za kratkami. I dzieje się tak również dlatego, że jako środowisko na to pozwalamy – bo jesteśmy pasywni w edukacji tego co ważne – często pod płaszczykiem populistycznych haseł i źle rozumianej lojalności.

Oby ta historia nigdy więcej się nie powtórzyła. Chcę też, żeby każdy wiedział, jak bardzo ta sprawa leży mi na sercu. Dlatego, jeśli rodzina będzie chciała z tego skorzystać, przeznaczam 100 tysięcy złotych [do zdeponowania dla córki „Yankesa” po osiągnięciu 18. roku życia, jak dopowiedział Królewski w kolejnym wpisie – MZ], czyli dwukrotność wartości biletów ze wspomnianego meczu dla rodziny, która nie powinna rozumieć mechanizmów i wydarzeń, do których w cywilizowanym świecie nigdy nie powinno dojść. Zróbmy z tym coś w końcu – zakończył Królewski.

Reklama

W związku z tym, Jarosław Królewski zapowiedział wcześniej, że nie będzie także pozwolenia na stadionie przy Reymonta w Krakowie na jakiekolwiek eksponowanie haseł kojarzących się ze światkiem przestępczym, w stylu „pozdrowienia do więzienia”. Dodał również w całej sprawie, że tego typu polscy kibice i zasady to oksymoron, a ich hasłem przewodnim powinna być hipokryzja i zwykłe tchórzostwo.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

12 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Media: Jagiellonia znów rusza na zakupy. Pomocnik ze Szwecji blisko transferu

Wojciech Piela
1
Media: Jagiellonia znów rusza na zakupy. Pomocnik ze Szwecji blisko transferu