W Szkocji wciąż nie znamy mistrza kraju. Mimo zwycięstwa 3:0 nad Falkirk, piłkarze Heart of Midlothian muszą wstrzymać się ze świętowaniem. Celtic Glasgow, dzięki rzutowi karnemu w doliczonym czasie gry, pokonał na wyjeździe Motherwell 3:2, co oznacza, że losy tytułu rozstrzygną się w najbliższą sobotę 16 maja w starciu obu drużyn na Celtic Park.
Hearts byli nawet wirtualnym mistrzem. Teraz potrzebują punktu
Szkoccy kibice przeżyli jednego wieczoru prawdziwy rollercoaster. Hearts, rewelacja obecnego sezonu, podejmowali na własnym stadionie Falkirk. Zwycięstwo, przy ewentualnej porażce Celtiku, zagwarantowałoby gospodarzom pierwszy od 66 lat tytuł. Staliby się też pierwszą od Aberdeen, prowadzonego przez sir Alexa Fergusona, drużyną spoza Glasgow, która wygrałaby mistrzostwo kraju.
Spotkanie w Edynburgu rozpoczęło się dość nerwowo. Będący pod ogromną presją gospodarze pozwolili rywalom na dojście do głosu. Już w piątej minucie mogło być 1:0 dla gości, ale bramka Calvina Millera została anulowana z powodu minimalnego spalonego. Z czasem gospodarze opanowali emocje i przejęli kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi.
W 29. minucie fani Heart of Midlothian mogli odetchnąć z ulgą. Po dośrodkowaniu Alexandrosa Kyziridisa z rzutu rożnego, Frankie Kent mocnym strzałem głową dał prowadzenie drużynie. Na stadionie zapanowała podwójna euforia, bo w równolegle toczonym spotkaniu Motherwell z Celtikiem ci pierwsi prowadzili 1:0 po trafieniu Elliota Watta.
Takie wyniki gwarantowałyby Hearts mistrzostwo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Gospodarze jednak skupiali się wyłącznie na sobie. Pięć minut później prowadzili już 2:0 po nieco szczęśliwym trafieniu Camerona Devlina. Dzieła zniszczenia dopełnił w samej końcówce Blair Spittal, ustalając wynik na 3:0.
Celtic o krok od katastrofy
Tymczasem drużyna z Glasgow również miała swoje problemy. Wydawało się w pewnym momencie, że już pożar został ugaszony, kiedy to najpierw przed przerwą wyrównał będący w kapitalnej formie Daizen Maeda, a tuż po zmianie stron prowadzenie gościom dał Benjamin Nygren.
Nieoczekiwanie w 85. minucie mieliśmy remis. Liam Gordon, swoją drogą wychowanek Hearts, doprowadził do wyrównania.
Taki wynik nie dawał drużynie z Edynburga tytułu, ale bardzo ją do niego przybliżał. W tamtym momencie Celtic miał trzy punkty straty do Heartsów oraz o pięć goli gorszy bilans bramkowy. To oznaczałoby, że do zdobycia mistrzostwa zespół z Glasgow potrzebowałby trzybramkowego zwycięstwa nad liderującym rywalem (przy równej liczbie punktów decydujący jest bilans bramkowy).
Dlatego Celtic desperacko dążył do strzelenia gola. W dziewiątej minucie doliczonego czasu gry piłka została dograna w pole karne, a tam jeden z graczy Motherwell zagrał piłkę ręką (przy okazji trafiając łokciem przeciwnika). Sędzia nie wychwycił tego na boisku – potrzebna była interwencja VAR, po której arbiter wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na gola zamienił Kelechi Iheanacho.
O tej decyzji już jest głośno w brytyjskich mediach. Głos zabrał m.in. Gary Lineker, który określił ją jako jedną z najgorszych w historii VAR.
This might be the worst VAR decision I’ve seen (and there’s a lot of competition). Extraordinary given the significance. https://t.co/glM1QiSQBC
— Gary Lineker (@GaryLineker) May 13, 2026
Zatem w sobotę o 13:30 na Celtic Park wszystko się rozstrzygnie. Jeśli gospodarze wygrają, zostaną mistrzami Szkocji. W każdym innym przypadku Hearts sięgną po tytuł.
CZYTAJ WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Pucharowy rywal Legii nad przepaścią. Muszą liczyć na cud
- Gol w 116. minucie zdecydował! Southampton melduje się w finale [WIDEO]
- Kilkanaście sekund do mistrzostwa i… kuriozalny samobój bramkarza! [WIDEO]
Fot. Newspix