Kane walczy z czasem. W weekend bez pogoni za Lewandowskim

Marcin Ziółkowski

02 kwietnia 2026, 11:30 • 3 min czytania 1

Reklama
Kane walczy z czasem. W weekend bez pogoni za Lewandowskim

Harry Kane po odejściu z Tottenhamu piłkarsko oddycha pełną piersią. Pojawiły się trofea i jeszcze większe uznanie. Anglik z Bayernu Monachium jest na dobrej drodze do poprawienia rekordu Roberta Lewandowskiego z sezonu 2020/21 pod kątem liczby bramek w jednym sezonie Bundesligi. Polak zanotował wtedy oszałamiające 41 trafień, choć kilka kolejek opuścił. Kane też będzie musiał znów to zrobić. Zanosi się na „blanka” Anglika przez drobny uraz.

Kane chce zagrać z Realem. Rekord w lidze schodzi chwilowo na dalszy plan

Napastnik Die Roten i reprezentacji Anglii do strzelenia gola potrzebuje przysłowiowe pół sytuacji. Znakomicie świadczą o tym jego liczby, ale nie tylko na przestrzeni kariery w Premier League, gdzie już przychodziło mu to z dużą łatwością.

Na angielskiej ziemi bowiem aż trzykrotnie był królem strzelców w rozgrywkach ligowych. Po transferze do Monachium jego statystyki w rozgrywkach krajowych to odpowiednio 36, 26 oraz 31 goli. Przekłada się to na 93 trafienia w 89 meczach Bundesligi, co daje ponad gola na mecz.

Reklama

My spoglądamy na jego poczynania dużo uważniej przez wzgląd na rekord Roberta Lewandowskiego. Jesteśmy trochę jak… Niemcy, którzy nie chcieli, żeby Polak pobił rekord ich legendy.

Wszystko wskazuje na to, że Kane nie poprawi swoich statystyk w kolejny weekend. Według informacji Torbena Hoffmanna, pracującego dla niemieckiego Sky, z gry we Freiburgu wyklucza Anglika uraz kostki. Priorytetem jest wyzdrowienie na mecz z Realem Madryt, zatem Vincent Kompany nie zamierza ryzykować. Pierwsze ćwierćfinałowe starcie między tymi drużynami przewidziane jest na 7 kwietnia na Estadio Santiago Bernabeu.

Kane nie zagrał w ostatnim sparingu Anglików przeciwko Japonii na Wembley. Bayern nie wystosował jakiegokolwiek oświadczenia w sprawie stanu zdrowia swojego napastnika.

Reklama

Kane nie ukrywa. Celuje w rekord Lewandowskiego

Dzięki bramce z rzutu karnego w Der Klassikerze, Kane skutecznie zamienił na gole 10 jedenastek w jednym sezonie Bundesligi, czym wyrównał rekord Paula Breitnera. Teraz goni za osiągnięciem Lewandowskiego. Sam przyznał to po niemieckim hicie w Dortmundzie.

Jasne, że tak [celuję w rekord – przyp. MZ]. Muszę robić cały czas to, co robię. Wciąż jest sporo spotkań przed nami do końca sezonu. Muszę spróbować i utrzymać się w byciu konsekwentnym w tym czasie. Zobaczymy pod koniec kwietnia, na początku maja jak to będzie. Oczywiście, przede wszystkim muszę robić to, co do mnie należy.

Jeżeli faktycznie Kane nie zagra z Freiburgiem, to do pokonania Lewandowskiego będzie potrzebował 11 trafień w sześciu spotkaniach. Przypomnijmy, że „Lewy” opuścił w sezonie 2020/21 pięć kolejek. Miał przede wszystkim długą przerwę (od 27. do 30. kolejki) z powodu kontuzji, której doznał w meczu reprezentacji Polski z Andorą.

Anglik ma na koncie 26 ligowych występów. Opuścił niedawno jeden przez drobny uraz łydki, niepotrzebne było jego wejście z Atalantą w pierwszym meczu (wynik 6:1) Ligi Mistrzów, a przeciwko Bayerowi Leverkusen – świeżo po kontuzji – dostał tylko pół godziny. Potem wrócił do gry i do strzelania. W rewanżu przeciwko Włochom popisał się genialnym trafieniem, wcześniej kiwając dwóch piłkarzy jednym zwodem. W sumie ustrzelił dublet. Potem dołożył też gola z Unionem Berlin.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Bundesliga