Kacper Tomasiak błyśnie na igrzyskach? „Medal by mnie nie zdziwił”

Jakub Radomski

04 lutego 2026, 09:35 • 13 min czytania 5

Kacper Tomasiak błyśnie na igrzyskach? „Medal by mnie nie zdziwił”

Prezes klubu z Bystrej już kilka lat temu widział w nim przyszłego mistrza świata. W piłkę nożną i siatkonogę grał niezdarnie, ale na skoczni generował niesamowitą moc. Kacper Tomasiak od lat jest lepszy na zawodach, niż w treningach. A poza skocznią? Dostawał stypendia za wyniki w nauce. Nie kręci go Instagram czy TikTok. Woli poczytać fantastykę, najlepiej Tolkiena. Pochodzi z rodziny, którą porównuje się do słoweńskiej familii Prevców. Poznajcie 19-latka, który wszedł w tym sezonie do Pucharu Świata jak nikt inny na świecie w ostatnich 10 latach i ratuje honor będących w kryzysie polskich skoków.

Reklama

Zakopane, styczeń tego roku. Kacper Tomasiak, który wtedy nie miał jeszcze 19 lat, najpierw w konkursie duetów zajął z Dawidem Kubackim trzecie miejsce. Pierwsze w karierze podium w Pucharze Świata, w dodatku osiągnięte głównie dzięki niemu, bo Kubacki skakał bardzo przeciętnie. Kolejnego dnia w konkursie indywidualnym Tomasiak zajął 11. miejsce. Pod skocznią tysiące ludzi, w tym jego najbliżsi. Rodzice, rodzeństwo i znajomi, wśród nich Paweł Niemczyk, prezes klubu LKS Klimczok Bystra, z którego pochodzi młody i niezwykle utalentowany skoczek.

Pamiętam, jak po zawodach gdzieś poszliśmy i mama Kacpra opowiadała, jak Zbigniew Banet, były prezes naszego klubu, kilka razy, widząc ją pod skocznią, mówił: „Witam mamę przyszłego mistrza świata” – wspomina Niemczyk w rozmowie z Weszło.

Reklama

Banet zmarł 25 czerwca 2022 roku. Był zasłużonym człowiekiem dla lokalnej społeczności. I jednym z tych, którzy już kilka lat temu byli przekonani, że Kacper Tomasiak będzie wielki.

Tata Kacpra Tomasiaka nie chciał być trenerem syna

Niemczyk przekonuje mnie, że nie dziwi go świetna dyspozycja Tomasiaka. – Widząc, jak prezentował się latem ubiegłego roku, spodziewałem się, że nawet w Pucharze Świata jest w stanie skakać w okolicach 10-15. miejsca. To pracowity, spokojny i bardzo inteligentny chłopak, który wie, czego chce. Tacy ludzie idą do przodu i osiągają sukcesy – stwierdza.

Sławomir Hankus to były polski kombinator norweski, a od kilku lat trener w SMS-ie Szczyrk, który wychowywał Kacpra. Prowadził go od siódmej klasy podstawówki przez całe liceum. Gdy Tomasiak przyszedł do SMS-u, w szkole pracował jego ojciec, pan Wojciech. Tata skoczka poszedł wtedy do Hankusa. – Kurde, Sławek, ja nigdy nie chciałem trenować swoich dzieci. Mam zaufanie do ciebie, pracujesz tu już kilka lat. Może byś przejął Kacpra? – zaproponował. Hankus się zgodził. Już wtedy imponowało mu otoczenie chłopaka.

Hankus patrzy na wyniki Tomasiaka z tego sezonu nieco inaczej. – Kacper miał zawsze bardzo duży potencjał, ale ostatnie miesiące to ekspresowe przyspieszenie jego rozwoju. Szczerze? Nie spodziewaliśmy się, że aż w takim kierunku to będzie zmierzało i on tak stabilnie ugości się w czołówce Pucharu Świata – tłumaczy.

Kacper Tomasiak, zdjęcie z Bischofshofen

Kacper Tomasiak, zdjęcie z Bischofshofen

Jeszcze w styczniu ubiegłego roku Kacper zajął 13. miejsce w mistrzostwach Polski. Minęło niewiele ponad rok i plasuje się na 14. pozycji w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Na 18 startów tylko dwukrotnie nie awansował do drugiej serii. Dziesięć razy był w najlepszej piętnastce. Jest chwalony za wyniki i dość stabilny poziom, choć niektórzy liczą na jeszcze więcej. Można odnieść wrażenie, że Tomasiak pada nieco ofiarą porównań do Adama Małysza czy Kamila Stocha oraz faktu, że w czasie kryzysu polskich skoków dźwiga wyjątkowo dużo na barkach. I daje radę. Warto pamiętać o tym, że jego dokonania w tym sezonie są naprawdę imponujące, jeśli spojrzy się szerzej.

Andrzej Grabowski, dziennikarz Polskiego Radia: – Pamiętajmy, że to najlepszy debiutant w Pucharze Świata od 10 lat, kiedy takim kapitalnym dzieciakiem był Domen Prevc, obecnie najlepszy skoczek świata. Ludzie często zapominają, że we współczesnych skokach narciarskich rzadko obserwuje się tak mocne wejścia do rywalizacji. Najczęściej zawodnicy potrzebują trzech-czterech sezonów, żeby się rozpędzić. Tak było m.in. w przypadku Daniela Tschofeniga czy Rena Nikaido. A Kacper od razu wszedł na poziom początku drugiej dziesiątki.

Nie miał talentu do innych dyscyplin. „Ogólna niezdarność”

Hankus wspomina, że Kacper od początku wyróżniał się warunkami fizycznymi. – Był zdecydowanie wyższy od innych. Szybciej niż rówieśnicy nabrał męskości, siły i niezwykłej dynamiki. Chyba właśnie tą dynamiką najbardziej przewyższał swoich kolegów. Inni skakali technicznie ładnie, a on dodatkowo zaskakiwał generowaniem mocy. Poza tym nikt inny tak szybko i łatwo nie przyswajał wskazówek trenerów. Potrafił to wszystko wdrażać już od następnego skoku – opisuje w rozmowie z Weszło szkoleniowiec.

Dodaje też, że o ile Tomasiak miał ewidentnie predyspozycje do skakania na nartach, o tyle w innych dyscyplinach szło mu różnie. – Jak patrzyło się na Kacpra grającego w piłkę czy siatkonogę, to raczej byś nie powiedział, że stanie się tak uzdolnionym sportowcem. Miał problem ze stabilizacją i koordynacją. Wyglądał niezdarnie, ale na skoczni nadrabiał tę niezdarność właśnie niezwykłą mocą – mówi.

Tomasiak, słuchający trenera kadry Macieja Maciusiaka

Tomasiak, słuchający trenera kadry Macieja Maciusiaka

Nie miał za to nigdy problemów z nauką. – Uczyłam go przez cztery lata biologii i chemii. Był bardzo dobrym uczniem, mimo że często wyjeżdżał. W zasadzie nie potrafiłabym wskazać przedmiotu, którym Kacper się nie interesował. Za co się zabierał, dawał sobie radę. Zawsze miał świadectwo z paskiem. Mało tego, był też stypendystą ministra edukacji, prezesa Rady Ministrów i Marszałka Województwa Śląskiego – opisuje Patrycja Pawełek, która w SMS-ie Szczyrk była wychowawczynią Tomasiaka.

Hankus przypomina sobie, że Kacpra nigdy nie kręcił TikTok czy Instagram. Nie miał potrzeby scrollowania mediów społecznościowych. Zawsze za to bardzo lubił czytać książki. Często w autobusie otwierał jedną z lektur szkolnych i zagłębiał się w nią. Ale jeszcze bardziej był w swoim świecie, gdy czytał fantastykę, np. Tolkiena.

O Tomasiaku pierwszy raz szerzej usłyszeliśmy w 2023 roku, kiedy poleciał do kanadyjskiego Whistler na mistrzostwa świata juniorów. 2 lutego odbywał się konkurs indywidualny na skoczni normalnej. Kacper, mający wówczas ledwie 16 lat, nieoczekiwanie zajął w nim czwarte miejsce. Niby najgorsze dla sportowca, ale chyba nie w tym przypadku. Tomasiak bił się o brąz z Janem Habdasem: starszym o ponad trzy lata klubowym kolegą z Klimczoka Bystra. Dwa dni później obaj zostali wicemistrzami świata juniorów w drużynie.

Nikt nie spodziewał się takiego skakania Kacpra. Przecież on był wtedy pierwszy rok juniorem – ocenia Hankus.

Po tamtych mistrzostwach do szkoły wrócił ten sam Kacper, co przed nimi. Nie zmienił się, był dalej taką samą osobą, z zasadami. Bo to jest taki człowiek. Spokojny, systematyczny, mający w sobie wewnętrzny kompas. Nigdy nie zabiegał o podziw czy uznanie, a i tak koledzy i koleżanki go lubili i szanowali – wspomina Pawełek.

Polskie środowisko zrozumiało wtedy, że rośnie wielki talent. Ale w kolejnych dwóch juniorskich mistrzostwach świata Kacper spisał się gorzej: w Planicy (2024) był 26. indywidualnie, a w Lake Placid (2025) zajął ósme miejsce. W obu przypadkach wygrywał Austriak Stephan Embacher, dziś czołowy zawodnik świata.

Do Kanady Kacper poleciał na zasadzie: „Luz, niczym się nie przejmuję, to mój pierwszy taki wyjazd”. Cieszył się samą kwalifikacją. I te zawody mu wyszły. Poza tym pasowała mu skocznia, bo tam jest obiekt, na którym się leci jakby do takiej dziury, wysoko i później spada, jak my to mówimy „do studni z zaskoczenia”. Trochę jak w Lahti. Kacper lubi obiekty, na których tak się leci. Na kolejne mistrzostwa świata juniorów leciał już pod pewną presją. Po medale, których ostatecznie nie udało się wywalczyć. Myślę, że mógł to mocno odczuwać. Ale teraz, przed igrzyskami, jestem o niego spokojny. Jego próby w tym sezonie są solidne i równe. Nie pali ich – przekonuje Hankus.

Szkoleniowiec mówi też o pewnym schemacie, który widzi dziś i który obserwował u młodszego Kacpra. – Już kilka lat temu na treningach często skakał testowo albo przeciętnie. Gdy robiliśmy sprawdziany na wyjazd na zawody, była obawa, że może się nie załapać. Ale kiedy zaczynała się prawdziwa rywalizacja, w 90 procentach przypadków Kacper był lepszy niż na treningach i sprawdzianach. To po prostu taki typ zawodnika. Adrenalina i stres związany z zawodami jest u niego czymś pozytywnym, wyzwalającym właściwą motywację. Weźmy Puchar Świata w tym sezonie. Popsuł ewidentnie jakiś skok w zawodach? Może w Sapporo, gdzie nie wszedł do drugiej serii, ale tam zaburzyła się technika plus spory wpływ miały niekorzystne warunki. A kolejnego dnia pokazał, że to był tylko wypadek przy pracy – opisuje.

Czy rodzina Habdasów może być jak słoweńska rodzina Prevców?

Niemczyk świetnie zna najbliższych Kacpra. Gdy pytam go rodzinę Tomasiaka, odpowiada krótko: – Wzorcowa. Wierna wartościom. To taka rodzina, którą można stawiać za przykład innym. Rodzice sobie świetnie radzą, są bardzo poukładani i przenoszą to na piątkę dzieci, wśród których jest jedna dziewczyna.

Kacper to rocznik 2007. Konrad – rocznik 2009 – też skacze na nartach i niektórzy przekonują, że to jeszcze większy talent. Filip ma osiem lat, zaczął trenować skoki. Najmłodszy jest Janek, który urodził się w 2022 roku i będzie dziwne, jeśli, zainspirowany przez braci, nie zechce sprawdzać się na skoczniach.

Hankus: – Kacper to woda, a Konrad to ogień. Dwa zupełnie inne charaktery. Kacper musi mieć wszystko poukładane, wykonane analitycznie, a Konrad, którego teraz też prowadzę, przychodzi i mówi: „Trenerze, tutaj to, a tam tamto”. Jest chaotyczny, ale odnajduje się w tym. Kiedy wszystko jest ułożone, często coś mu nie gra. Konrad bywa też wybuchowy, trochę łobuzowaty. A co do talentu? Trochę nie wiadomo, jak właściwie go zmierzyć. Oni podążają różnymi ścieżkami. Kacper idzie do przodu analitycznie, krok po kroku, a jego młodszy brat podnosi poziom o kilka stopni i nagle jest kroczek w tył. Później znowu idzie mocniej w górę i lekko w dół. Konrad działa metodą prób i błędów, raz mu wychodzi, a raz nie. Robi postępy, ale nie jest w nich jednostajny, jak Kacper, tylko falujący.

Tomasiak i Dawid Kubacki

Tomasiak i Dawid Kubacki

Pan Wojciech Tomasiak, ojciec, zajmuje się sportem od 30 lat. Biegał na nartach, skakał, zajmował się kombinacją norweską. Słyszę, że Kacper ma dużo jego cech. Gdy kilkanaście dni przed igrzyskami jestem w Szczyrku i próbuję umówić się na wywiad z panem Wojciechem, odpisuje mi, że dla spokoju syna przed igrzyskami nie chce wypowiadać się teraz medialnie na jego temat. Rodziny Tomasiaków mało jest w mediach. Pan Wojciech po Pucharze Świata w Zakopanem porozmawiał z Mateuszem Leleniem z TVP Sport.

Zamieszał nam trochę Kacper. Musimy się w tym wszystkim odnaleźć, aby nie zatracić naszych wartości. Kacper jest rozpoznawalny, a my – co za tym idzie – poniekąd też. Gratulacje od znajomych, gratulacje od „nowych znajomych”. A my chcemy po prostu nie zatracić naszej spokojnej domowej atmosfery – powiedział w tym wywiadzie. Dodał, że gdy trzeba podjąć ważną decyzję w kontekście Kacpra, siadają wspólnie przy stole: on, żona, pozostałe dzieci. I rozmawiają. To taka ich forma domowego zarządu. Z kolei w sprawach psychologicznych, ale też dotyczących właściwej diety czy regeneracji najwięcej do powiedzenia ma jego małżonka.

Kiedy przed rozpoczęciem obecnego sezonu zaczęli odzywać się potencjalni sponsorzy, rodzina poprosiła o pomoc Niemczyka. – Pojawiło się kilka chętnych firm i trzeba było działać, wybrać sponsora na kask. W tym troszkę pomogłem, chociaż wiadomo, że ostateczna decyzja należała do nich. Wybrali firmę Oshee. Myślę, że to bardzo dobry wybór – mówił prezes Klimczoka Bystra w rozmowie ze Sport.pl.

Łukasz Jachimiak – dziennikarz, który przeprowadzał tę rozmowę – sugeruje, że za rok ekspozycji na kasku 19-latka znany producent napojów zobowiązał się zapłacić 100 tys. złotych. Wydaje się, że teraz to miejsce jest warte sporo więcej.

W obecnym sezonie zdecydowanie najlepszy na świecie jest Domen Prevc, który, zwłaszcza w ostatnim czasie, miażdży rywali. Nawiązuje do świetnych występów starszego brata, Petera, który indywidualnie wywalczył dwa medale igrzysk, Kryształową Kulę i mistrzostwo świata w lotach. Kolejny brat, Cene, też skakał, na jako takim poziomie. Peter i Cene zakończyli już kariery, ale w rywalizacji kobiet najlepsza na świecie jest od pewnego czasu Nika Prevc. Podczas igrzysk w Mediolanie i Cortinie D’Ampezzo głównymi kandydatami do złota w rywalizacji indywidualnej będą właśnie brat i siostra.

A czy Tomasiakowie mogą być polskimi Prevcami? Niekoniecznie, bo Emilia, rocznik 2013, wybrała inną drogę. Pan Wojciech, zapytany o to porównanie, tak odpowiedział w rozmowie z TVP Sport: – Każda rodzina jest inna. Wiadomo, że słyszałem, że Kacper ma tyle skakać, aby startować razem z najmłodszym Jaśkiem w „drużynówce”. Mówię: zanim też nasz 3,5-latek dorośnie, to w ogóle będą tylko duety. My się raczej z tego śmiejemy. Staramy się stąpać twardo po ziemi. Nie lubimy być na afiszu. Kacper też tego nie lubi. Nie chce nawet za bardzo słuchać wywiadów ze sobą. Czasem coś leci z nim w domu, wtedy idzie coś zrobić, zjeść (…) Nie będziemy mieli swojej Niki. Córka nie będzie skakać, nie widzi się w tym, ma inne zainteresowania. My na pewno nie mamy parcia na szkło. Chcemy być normalni, aby nie zatracić tego, co mamy wypracowane w domu. Nie chodzi o to, że jesteśmy idealni. Chcemy być normalni.

Kacper Tomasiak i ewentualny świetny wynik na normalnej skoczni. Medal?

Gdy ojca Kacpra spytano, z czego wynika aż tak duży rozwój sportowy syna w 2025 roku, pan Wojciech powiedział o dwóch kwestiach: zdaniu matury, co dało Kacprowi chłodną głowę, oraz o zmianach sprzętowych, dotyczących przede wszystkim kombinezonów.

Hankus: – Kacper poszedł rok wcześniej do szkoły. Tak z reguły się zdarza, że zawodnicy, którzy napiszą maturę i kończą edukację, w następnym roku mają wystrzał sportowej dyspozycji. Znika presja: przejmowanie się szkołą, ocenami, nauką. Poza tym mają zwyczajnie więcej czasu i przestrzeni na uzupełnianie swoich braków. Dojrzały, inteligentny zawodnik będzie potrafił to wykorzystać. U Kacpra wystąpiły pewne komplikacje przy zmianach sprzętowych. W czerwcu miał upadek na Dużej Krokwi, ale on wcale go nie spowolnił. Mało tego – Kacper zaczął wtedy dbać o inne elementy, jak koordynacja czy równowaga. Niwelował braki. Zadbał też bardziej o regenerację, co przydaje się teraz, gdy zaczął startować w kolejnych zawodach Pucharu Świata i to trwało do Sapporo (Tomasiak nie pojechał na mistrzostwa świata w lotach w Oberstdorfie i zawody Pucharu Świata w Willingen – przyp. red.).

Kacper Tomasiak i Kamil Stoch

Kacper Tomasiak i Kamil Stoch

Grabowski: – Z tymi zmianami kombinezonów chodzi o to, że one zostały zmniejszone, co ma bardziej sprzyjać zawodnikom, którzy nie są aż tak lotni, ale bazują na sile na progu. I chyba rzeczywiście tak jest, a Kacper to niezły przykład. Ale paradoksem jest, że w życiowej formie znalazł się w takich okolicznościach Domen Prevc, czyli najlepszy lotnik na świecie.

Po zawodach w Zakopanem Tomasiakowi wydawało się, że raczej nie poleci na Puchar Świata do Sapporo, ale za to zostanie zabrany na mistrzostwa świata w lotach. Chciał sprawdzić się na mamuciej skoczni, trenerzy wybrali jednak inaczej. Przekonywali, że lepsza będzie podróż do Japonii, a po niej spora przerwa przed najważniejszą imprezą sezonu, niż zawody na największym obiekcie, a później powrót na mniejsze podczas igrzysk. Poza tym Kacper jeszcze prawdopodobnie polata sobie w tym sezonie na mamucie, tyle że później.

We Włoszech czekają nas konkursy indywidualne na dużej i normalnej skoczni, do tego rywalizacja w duetach (zamiast drużynówki z czterema zawodnikami). Startuje się dwójkami, każdy oddaje po trzy próby. Kacper najprawdopodobniej będzie skakał z Kamilem Stochem. Austriacy, Japończycy, Niemcy i Słoweńcy wydają się raczej nie do ruszenia. Z Norwegami też będzie ciężko. Choć w żadnej z tych rywalizacji Polska czy konkretny skoczek nie jest na papierze kandydatem do medalu, są tacy, którzy sądzą, że na normalnym obiekcie, gdzie większe znaczenie ma siła odbicia, Tomasiak może sprawić niespodziankę. Dużą niespodziankę.

Niemczyk w wywiadzie dla Sport.pl powiedział tajemniczo, że ludzie mają prawo marzyć, a on ma swoje myśli odnośnie igrzysk, których nie zamierza jednak zdradzać. – Nie chcę pompować balonika, więc powiem krótko: wszystko jest możliwe – ocenia w rozmowie z Weszło prezes Klimczoka Bystra. Klubu, który wychował kilku znanych skoczków: przede wszystkim Józefa Przybyłę, który w 1964 roku mógł nawet wygrać Turniej Czterech Skoczni, ale upadł w Bischofshofen. Do tego Łukasza Kruczka czy wspomnianego Habdasa, który świetnie się zapowiadał, ale od pewnego czasu przeżywa gorszy czas.

Hankus: – To są igrzyska. One naprawdę rządzą się innymi prawami niż zawody Pucharu Świata. Często przynoszą niespodzianki. Jeśli wszystko odpowiednio by się poskładało, to medal Kacpra nie jest nierealny. Pewnie rzeczywiście prędzej na mniejszym obiekcie, bo im większa skocznia, tym on jednak traci więcej w fazie lotu. Choć na normalnej skoczni też trzeba będzie latać. W zeszłym roku na mistrzostwach świata w Trondheim, żeby być w pierwszej szóstce na normalnym obiekcie, należało fruwać naprawdę daleko. Na pewno choć jeden krążek wywalczony we Włoszech byłby rewelacją dla całego naszego środowiska. Zwłaszcza w takim sezonie.

Grabowski: – Normalna skocznia daje największą szansę na coś ciekawego. Gdy myślę o Kacprze, igrzyskach i tym obiekcie, to bardzo realna jest pierwsza dziesiątka. Nie aż tak, ale realna jest pierwsza szóstka. Ale gdyby Tomasiak wywalczył np. brązowy medal, nie byłbym zdziwiony.

JAKUB RADOMSKI

WIĘCEJ NA WESZŁO EXTRA:

 

5 komentarzy

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama
Reklama