Kiedy w lutym tego roku Górnik Łęczna postanowił ratować pierwszoligowy byt z Jurijem Szatałowem na ławce trenerskiej, wyglądało to na ruch właściwie pozbawiony szans powodzenia. Niemalże na wywieszenie białej flagi. Trzeba jednak oddać 62-latkowi, że jego powrót na trenerską karuzelę wypada jak dotąd całkiem udanie. Wprawdzie ekipa z Łęcznej nadal znajduje się w strefie spadkowej Betclic 1. Ligi, ale za kadencji Szatałowa punktuje przyzwoicie i wciąż może po cichu liczyć na to, iż uda jej się rzutem na taśmę umknąć spod gilotyny.
Patrząc tylko na okres pracy Szatałowa, Górnik jest… siódmą siłą 1. ligi i punktuje na tym samym poziomie, co Wisła Kraków.
Jeśli Zielono-Czarni spadną, a na to wciąż się zanosi, to z pewnością nie z winy doświadczonego szkoleniowca.
Jurij Szatałow wrócił na karuzelę. Był na aucie przez blisko dekadę
Trzeba bowiem pamiętać, że runda jesienna sezonu 2025/26 była w wykonaniu Górnika Łęczna naprawdę beznadziejna. Wręcz katastrofalna. Dość powiedzieć, że po dziewiętnastu seriach spotkań Łęcznianie mogli się pochwalić zaledwie jedną ligową wygraną. A poza tym? Osiem remisów, dziesięć porażek. Totalna masakra. Trener Maciej Stolarczyk, pod wodzą którego Górnik rozpoczął ligowe zmagania, pożegnał się ze stanowiskiem 30 września, legitymując się średnią na poziomie 0,55 punktu na spotkanie po jedenastu kolejkach. Daniel Rusek spisał się lepiej, ale tylko nieznacznie. Wykręcił 0,67 punktu na mecz (na dystansie dziewięciu występów).
W grudniu Górnik oczywiście zamykał pierwszoligową tabelę ze stratą sześciu oczek do bezpiecznej strefy.
Niby nie taka znowu przepaść, ale i tak nie było za bardzo na czym budować w Łęcznej optymizmu.

tabela Betclic 1. Ligi po rundzie jesiennej (źródło: 90minut.pl)
W tych okolicznościach nie mogło zaskakiwać, że szkoleniowcy będący na fali wznoszącej nie pchali się drzwiami i oknami, by ruszać Górnikowi z odsieczą. 2 stycznia 2026 roku działacze Zielono-Czarnych oficjalnie ogłosili więc, że na ławkę klubu powraca 62-letni Jurij Szatałow. Trener, który nie prowadził zespołu od października 2017 roku, kiedy to rozwiązał umowę z GKS-em Tychy. Prawie dekada na aucie. Wiele to mówiło o rozpaczliwym położeniu Górnika.
Górnik Łęczna odżył pod wodzą Szatałowa. Utrzymanie jeszcze możliwe
Oczywiście można było z łezką w oku wspominać lata 2013-2016, gdy Szatałow prowadził drużynę z Łęcznej z naprawdę niezłym skutkiem, bo przecież Górnik awansował wówczas do Ekstraklasy i w niej na jakiś czas zakotwiczył, no ale sam sentyment to trochę mało. Trener doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
– Co robiłem, gdy nie trenowałem? W skrócie można powiedzieć, że cieszyłem się życiem. Dużo podróżowałem, oglądałem wiele meczów – opowiadał Szatałow w wywiadzie dla „Dziennika Wschodniego”. – W 2020 roku pojawiło się kilka propozycji, by znów poprowadzić jakiś zespół, ale moją pracę trenerską zatrzymała choroba mojej małżonki. Wobec tego nie przyjąłem żadnej z propozycji. Można więc powiedzieć, że chciałem i zakończyłem swoją przygodę z trenerką. Zadzwonił do mnie Grzegorz Szkutnik i przekonywał dosyć długo. „Poddałem się” i przyjąłem tę ofertę. Przekonały mnie ambicje prezesa, bo znałem go z czasów mojej poprzedniej pracy w klubie. Można powiedzieć, że zaryzykowałem. Będziemy ciężko pracować.
– Moja praca będzie polegać przede wszystkim na tym, by zmienić mentalność tych piłkarzy. Kiedy w 19 meczach ponosi się tyle porażek to w nawyk wchodzi myśl, że jest się przegranym. To trzeba odwrócić i nastawić zespół na ciężką pracę – dodał Szatałow. – Nie jestem Kaszpirowskim więc nie zagwarantuję w tym momencie utrzymania. Jaki będzie Górnik pod moją wodzą? Na pewno będzie walczyć do ostatniego gwizdka. Zawodnikom nie zabraknie zaangażowania i chęci do gry na sto procent. Chciałbym też, aby gra była w miarę możliwości przyjemna dla oka. Na pierwszym miejscu agresywność, a na drugim kreatywność.
Rundę wiosenną Górnik otworzył porażką 1:2 z Puszczą Niepołomice. Czyżby zatem wiele się musiało w Łęcznej zmienić, by wszystko zostało po staremu? Nic bardziej mylnego. Od tego czasu Duma Lubelszczyzny przegrała już tylko dwukrotnie i to z drużynami z czołówki Betlcic 1. Ligi.
Górnik Łęczna za kadencji Jurija Szatałowa:
- 1:2 z Puszczą Niepołomice (wyjazd)
- 1:1 ze Stalą Mielec (dom)
- 1:0 z GKS-em Tychy (dom)
- 1:1 z Pogonią Siedlce (wyjazd)
- 0:3 z Wieczystą Kraków (dom)
- 1:1 ze Stalą Rzeszów (wyjazd)
- 3:0 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki (dom)
- 2:3 z Wisła Kraków (wyjazd)
- 1:0 z Chrobrym Głogów (dom)
- 2:0 z Miedzią Legnica (wyjazd)
- 2:2 ze Zniczem Pruszków (wyjazd)
Bilans trenerów Górnika Łęczna:
- Pavol Stano (w sezonie 2024/25) – 34 mecze – 13/11/10 – 1,47 punktu na mecz
- Maciej Stolarczyk – 11 meczów – 0/6/5 – 0,55 punktu na mecz
- Daniel Rusek – 8 meczów – 1/2/5 – 0,63 punktu na mecz
- Jurij Szatałow – 11 meczów – 4/4/3 – 1,45 punktu na mecz*
* – stan na 25.04.2026
Poprawa rezultatów jest kolosalna. Szatałow punktuje w Łęcznej niemal identycznie, jak Pavol Stano w minionej kampanii.

Sytuacja Górnika Łęczna wciąż jest bardzo trudna. Nie wszystko zależy od nich
Problem w tym, że to wciąż może być za mało, by uniknąć degradacji do trzeciej klasy rozgrywkowej.
Na nieszczęście Górnika, po przerwie zimowej przebudziła się także Stal Mielec, która – podobnie jak podopieczni Szatałowa – wiosną zgromadziła już 16 punktów. No a jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to trudno nie traktować piątkowego remisu Łęcznian ze Zniczem Pruszków w kategoriach rozczarowania. Wiadomo, wyjazd, przeciwnik też walczący o życie (obecnie przedostatni w tabeli), ale zgubionych w tym starciu punktów może w ostatecznym rozrachunku boleśnie brakować.
Sytuacja w pierwszoligowej stawce przedstawia się* następująco:
- 14. Pogoń Siedlce – 29 meczów – 33 punkty
- 15. Stal Mielec – 29 meczów – 29 punktów
- 16. Górnik Łęczna – 30 meczów – 27 punktów
- 17. Znicz Pruszków – 30 meczów – 25 punktów
- 18. GKS Tychy – 29 meczów – 21 punktów
* – stan na poranek 25.04.2026
Jak widać, Górnik musi liczyć nie tylko na podtrzymanie własnej dobrej formy, ale też trzymać kciuki za potknięcia Stali, ewentualnie za zapaść Pogoni. Na niekorzyść Szatałowa i jego zawodników działa też terminarz – czekają ich trzy potyczki z drużynami liczącymi na awans lub baraże.
- 31. kolejka: Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław
- 32. kolejka: Polonia Warszawa – Górnik Łęczna
- 33. kolejka: Górnik Łęczna – Odra Opole
- 34. kolejka: ŁKS Łódź – Górnik Łęczna
Trener Górnika surowo ocenił postawę swoich piłkarzy w pierwszej połowie starcia ze Zniczem.
– Naprawdę słabiutko to wyglądało. Nie mogliśmy dostosować się do gry przeciwnika – ocenił, cytowany przez klubowy portal. – Co do samego spotkania, to uważam, że to było średnie widowisko, bo piłka przez większość czasu znajdowała się w powietrzu. Mam tu na myśli perspektywę szkoleniowca, bo dla kibiców to mógł być interesujący mecz. Było wiele sytuacji podbramkowych oraz dużo biegania. Znowu muszę trafić do swojego zespołu, aby nie było dwóch różnych 45 minut. Jedna połowa była lepsza, a druga gorsza. To problem, który od czasu do czasu się pojawia i trzeba sobie z nim poradzić.
– Moje określenie związane z tym, że drużyna nie dojechała na pierwszą połowę odnosi się do tego, że zespół nie trzymał się taktyki. Wiedzieliśmy, w jaki sposób prezentuje się Znicz. Grają na dziewiątkę i zgrywają piłkę do Radosława Majewskiego, uruchamiając akcje. To bardzo proste, ale jednak nie mogliśmy sobie z tym poradzić. W przerwie porozmawialiśmy, a także ustaliliśmy wszystko już innym tonem i to zaczęło inaczej wyglądać – dodał 62-latek.
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore
Statystycy szacują prawdopodobieństwo spadku Górnika w okolicach 80-90%. Trener stara się jednak trzymać optymistycznego przekazu.
– Po przegranej w pierwszym meczu w tym roku już było mówione, że to koniec. Po prostu zamykajcie szatnię i idźcie. Myślę, że walka o miejsce gwarantujące utrzymanie potrwa do ostatniej kolejki. Nie zakładaliśmy, że przegramy lub zremisujemy mecz ze Zniczem, bo zawsze wychodzimy na boisko po to, żeby zwyciężyć. To jest nasz główny cel. W szatni pojawiło się niewielkie, ale jednak załamanie, ponieważ nie udało nam się wywalczyć trzech punktów.
Załamanie pewnie zniknie, jeśli w sobotę Stal polegnie w starciu ze Śląskiem Wrocław, z którym w 31. kolejce zmierzy się właśnie Górnik.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Tylko remis Wisły! Z takim gościem Puszcza każdego doGjoni
- Śląsk straci młody talent? Tak, ale nie na rzecz Pogoni [NEWS]
- Królewski dementuje. Nie dojdzie do powrotu byłego piłkarza
- Zmiany w 1. lidze! Nowy dyrektor sportowy klubu w drodze [NEWS]
- Dlaczego wizje Kwietnia i Królewskiego się wykluczają? Wyjaśniamy
fot. NewsPix.pl