Hubert Hurkacz w finale! Czekał na to ponad rok

Sebastian Warzecha

28 września 2026, 16:36 • 4 min czytania 9

Reklama
Hubert Hurkacz w finale! Czekał na to ponad rok

Hubert Hurkacz zagra w pierwszym finale turnieju ATP od maja 2025 roku! W chińskim Chengdu po trzysetowej batalii pokonał Denisa Shapovalova.

Reklama

Hubert Hurkacz w finale turnieju ATP. Długo na to czekał

Hubert Hurkacz ostatnich lat nie zaliczy do udanych. Kontuzje często krzyżowały mu plany, dużo czasu stracił na zabiegi i rehabilitację po nich. W rankingu ATP wypadł nawet w pewnym momencie z czołowej setki, aczkolwiek kilkoma niezłymi wynikami podniósł się w nim i obecnie jest tenisistą z TOP 50. Do tego mecze takie jak z Benem Sheltonem – późniejszym finalistą – w US Open pokazywały, że wciąż wiele może Polak zdziałać na korcie.

Brakowało jednak Hubertowi dobrych rezultatów na poziomie głównego touru – jeśli już wygrywał jakieś turnieje lub dochodził do finału, to w Challengerach, jak w Cancun, rozgrywanym przed US Open, gdzie triumfował. Na poziomie ATP nie doszedł do tej pory w tym sezonie nawet do ćwierćfinału (choć trzeba podkreślić, że bardzo bliski był tego na Wimbledonie, tam doznał jednak innego urazu i ostatecznie poddał mecz z Janem-Lennardem Struffem).

W Chengdu wreszcie się przełamał. To co prawda impreza tylko rangi ATP 250, ale dla Huberta to znaczący moment – po raz pierwszy od maja 2025 roku, gdy w Genewie grał w finale, doszedł do ćwierć-, pół-, a wreszcie i samego finału właśnie (nie wliczając drużynowego United Cup, choć Hubi był w nim bardzo ważną częścią kadry Polski, która ten turniej wygrała).

Ostatni finał Huberta Hurkacza na poziomie ATP do turnieju w Chengdu:

Reklama

Zrobił to zresztą za sprawą bardzo dobrej gry, bo rywali wbrew pozorom wcale nie miał łatwych. Na drodze do półfinału pokonał Aleksandra Szewczenkę (109 ATP), Martina Damma (106 ATP) i Lloyda Harrisa (136 ATP). Rankingi oczywiście na to nie wskazują, ale Szewczenko i Harris to tenisiści, którzy potrafili w swojej karierze grać na dużo wyższym poziomie i nadal są groźni dla wielu rywali, nawet tych ze światowej czołówki. Damm z kolei rośnie w ostatnich miesiącach w siłę i zalicza najlepszy okres w karierze.

Hubert wygrał z nimi mimo problemów – z Kazachem i Afrykaninem rozgrywał długie tie-breaki, a z Amerykaninem przegrał pierwszego seta – i doszedł do meczu z Denisem Shapovalovem.

Znakomite granie. Hurkacz górą!

Pierwszy set był taki, jak można się było tego spodziewać w starciu dwóch zawodników z bardzo dobrymi podaniami – obaj pewnie wygrywali swoje gemy serwisowe. Statystyki podań bowiem stały na wysokim poziomie i nawet przy okazji błędów, obaj ostatecznie szli po swoje. A „swoje” oznaczało w tym przypadku tie-breaka. W nim sytuacja zmieniała się kilkukrotnie. Najpierw odskoczył Shapovalov, który prowadził już 4:1, a potem miał dwie piłki setowe.

Reklama

Kanadyjczyk najpierw popełnił jednak błąd, a potem Hurkacz wyrównał stan rywalizacji. Hubi sam miał zresztą potem setbola, jednak jego rywal dobrze się wybronił. Podobnie zrobił Hurkacz przy trzeciej piłce setowej dla rywala, ale czwartą podarował mu przegraną akcją przy swoim podaniu. Shapovalov wygrał więc ostatecznie seta, kończąc partię świetnym serwisem.

Pierwsza partia – mimo krótkich wymian – trwała dobrą godzinę i ciekawym było, jak obaj zawodnicy zareagują na ten wysiłek. Chwilę strachu przeżyliśmy, gdy na początku drugiego seta Hubert poprosił o interwencję medyczną, ale chodziło tylko o odcisk. Po zmianie stron Polak przy pierwszej okazji wypracował break pointy – pierwsze w całym meczu, po którejkolwiek ze stron! – i świetnym forehandem zaliczył przełamanie. Potem kontrolował już sytuację, nie zwalniając tempa przy swoim podaniu. A na koniec jeszcze raz przycisnął i po raz drugi przełamał Denisa, kończąc tym samym seta.

Trzecia partia szybko zaczęła iść nie pomyśli Hurkacza. Ten w trzecim gemie seta przegrywał 0:40 przy swoim podaniu. Shapovalov po raz pierwszy w meczu doszedł w ten sposób do break pointów. Wtedy jednak Hubert zaczął na powrót solidnie pracować serwisem, do tego nie mylił się w wymianie i wygrał pięć punktów z rzędu. Chwilę później bronić musiał się Kanadyjczyk, jemu też jednak się to udało… ale tylko na kilka minut. W szóstym gemie tej partii Hubert znów wypracował sobie break pointa i tym razem – za sprawą błędu rywala z forehandu – zanotował przełamanie.

Prowadził 4:2, wystarczyło wygrać jeszcze dwa gemy. A że poza tym jednym gemem słabości z serwisem nie miał problemów, to doprowadził sprawę do pewnego końca.

Reklama

Tym samym awansował do finału, pierwszego na poziomie ATP od wspomnianego występu w Genewie. Zmierzy się w nim z 28. w rankingu ATP Alejandro Davidovichem Fokiną. Jeśli wygra, w rankingu ATP „na żywo” awansuje na 37. pozycję i będzie bliski powrotu do rozstawień w turniejach wielkoszlemowych.

Hubert Hurkacz – Denis Shapovalov 6:7 (8), 6:3, 6:3

Reklama

Fot. Newspix

9 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama