Rafał Górak przemówił po porażce z Rakowem Częstochowa w półfinale Pucharu Polski. Trener GKS-u podkreślił, że jest dumny ze swoich podopiecznych. Skrytykował też pracę sędziów, którzy jego zdaniem wypaczyli wynik meczu.
GKS może czuć spory niedosyt. Katowiczanie po pierwszej połowie prowadzili 2:0, by w drugiej połowie roztrwonić bramkową przewagę. Ostatecznie doprowadzili do dogrywki, a ta nie wyłoniła zwycięzcy. W obliczu remisu 4:4, arbiter zarządził konkurs rzutów karnych, a te lepiej egzekwowali piłkarze Rakowa i to oni mogli cieszyć się z awansu do finału.
Rafał Górak skomentował szalony przebieg spotkania w Częstochowie. Trener GieKSy nie szczypał się w język. Szczególnie oberwało się Karolowi Arysowi. Zdaniem Góraka, sędzia główny skrzywdził jego zespół.
Puchar Polski. Raków – GKS. Górak zły na sędziego. „On mi nic nie dał”
– Skończyła się przygoda z Pucharem Polski. Piękna przygoda, szkoda, że zakończona. Mecz niezwykły, bardzo emocjonujący, na pewno na stałe zapisze się w historii GKS-u Katowice. Szkoda, bo w trzech sytuacjach, które były kluczowe dla meczu, sędziowie mogli podjąć inne decyzje. Chodzi mi o wbiegnięcie Fadigi w pole karne przy dobitce, cofnięcie faulu na Galanie w samej końcówce i podyktowanie rzutu wolnego dla Rakowa po rzekomym faulu Jirki na Carlosie. Ja te sytuacje widziałem całkiem inaczej, ale to nie ma żadnego znaczenia. Gratuluję Rakowowi. Została nam liga, która jest bardzo płaska i na tym będziemy się koncentrować – przyznał.
Gol Lamine’a Diaby-Fadigi. Sędzia podjął dobrą decyzję
Dopytywany, czy po ostatnim gwizdku chciał osobiście wyjaśnić z Arysem kontrowersje, odpowiedział wprost:
– Nie szukam takiego kontaktu. On mi jeszcze nigdy nic nie dał. Podziękowałem za zawody – uciął krótko temat.
Niezależnie od decyzji sędziowskich, kluczowy dla losów spotkania był początek drugiej połowy, kiedy to Raków na przestrzeni kilku minut odrobił dwubramkową stratę. Mimo to, Górak jest podbudowany reakcją podopiecznych.
– Niewątpliwie wejście w drugą połowę nam totalnie nie wyszło i straciliśmy prowadzenie. Wydawało się, że kiedy straciliśmy trzecią bramkę, może być po herbacie, a to jest dla mnie budujące, że nikt nie spuścił głowy i cała drużyna zawalczyła, by dalej grać – podkreślił.
Górak zdradził też nastroje w szatni Katowiczan po meczu:
– Największą siłą w takim momencie jest odpowiednia cisza i tonowanie emocji. Ja powiedziałem tylko, że jestem bardzo dumny ze śląskiego charakteru, który ta drużyna ma i którym emanuje. Wydaje mi się, że na takich meczach możemy budować całą swoją przyszłość. Porażki niekiedy też bardzo dużo uczą. Musimy być cierpliwi. Trzeba szybko podnieść głowy do góry – podkreślił.
A co ze zdrowiem Lukasa Klemenza? Filar defensywy GieKSy opuścił przedwcześnie boisko w 56. minucie z wyraźnym grymasem bólu na twarzy. Na razie jednak nie wiadomo, jak poważny jest to uraz.
– Kurczowe spięcie łydki. Zobaczymy, czy stało się coś poważniejszego z mięśniem, czy też jest to skutek zmęczenia. Mamy mało czasu, za dwa dni jedziemy do Poznania, jutro będziemy diagnozować. Musi być zrobione USG i głębsze badanie – wytłumaczył.
GKS-owi pozostaje już tylko rywalizacja w Ekstraklasie. Górak i spółka zajmują w niej 7. miejsce. W następnym meczu zmierzą się 12 kwietnia na wyjeździe przy Bułgarskiej z Lechem.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Puchar Polski: W finale Górnik z Rakowem! Omawiamy półfinały
- Raków wstał niczym feniks z popiołów! To nie czas, by go skreślać
- Gol Lamine’a Diaby-Fadigi. Sędzia podjął dobrą decyzję
Fot. Newspix