Gol Lamine’a Diaby-Fadigi. Sędzia podjął dobrą decyzję

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

09 kwietnia 2026, 21:58 • 3 min czytania 32

Reklama
Gol Lamine’a Diaby-Fadigi. Sędzia podjął dobrą decyzję

Niech żałuje ten, kto nie oglądał w czwartkowy wieczór półfinału Pucharu Polski między Rakowem Częstochowa a GKS-em Katowice. Położenie obu drużyn zmieniało się jak w kalejdoskopie, a do wyłonienia finalisty, którym został Raków, potrzebne były rzuty karne. Emocje ze stadionu przełożyły się także na portal X. Wielkie kontrowersje wzbudził bowiem gol Lamine’a Diaby-Fadigi na 3:2 dla Medalików. Pędzimy z wyjaśnieniem, dlaczego sędzia Karol Arys podjął dobrą decyzję, uznając tę bramkę.

Reklama

Faworytem spotkania był Raków, który dość niespodziewanie przegrywał do przerwy 0:2 po golach Erika Jirki i Arkadiusza Jędrycha, a jeszcze trzeba do tego dodać zmarnowaną „setkę” Bartosza Nowaka, który nie trafił w ogóle w bramkę w akcji sam na sam. Kolejny raz potwierdziło się jednak, że to niebezpieczny wynik i już po czterech minutach drugiej połowy na tablicy świetlnej widniał wynik 2:2. Gospodarze poszli za ciosem i w kolejnych minutach wywalczyli rzut karny po zagraniu ręką Martena Kuuska.

Piłkę na jedenastym metrze ustawił Jonatan Brunes, ale jego próbę wybronił Dawid Kudła. Do futbolówki dopadł jednak Lamine Diaby-Fadiga, a bramkarz GieKSy nie mógł nic zrobić z jego dobitką. I właśnie on był przedmiotem kontrowersji, a właściwie to jego wbiegnięcie w pole karne, które już na pierwszy rzut oka wydawało się zbyt szybkie.

Kontrowersje wokół rzutu karnego. Sędzia podjął dobrą decyzję

Gol Lamine’a Diaby-Fadigi rozgrzał portal X do czerwoności. W powtórce widać było bowiem, że w momencie strzału Jonatana Brunesa, sylwetka piłkarza Rakowa z numerem 80. była już wyraźnie wychylona za linię pola karnego. Również VAR analizował tę sytuację.

Reklama

Najważniejsze w tej sytuacji było jednak położenie jego stóp. W zwolnionym tempie widać, że ułamki sekundy dzieliły moment, kiedy Brunes oddał strzał od postawienia stopy w polu karnym przez Diaby-Fadigę. Najprościej rzecz ujmując – o uznaniu bramki zdecydował fakt, że napastnik Rakowa Częstochowa postawił stopę dopiero po uderzeniu swojego kolegi. Taką informację podczas transmisji meczu z poziomu murawy przekazał też Rafał Kędzior z TVP Sport.

Reklama

Ostatecznie GieKSa dwukrotnie musiała jeszcze gonić Raków i dwukrotnie tego dokonała – raz w doliczonym czasie gry i raz w dogrywce. W rzutach karnych lepsi okazali się jednak Częstochowianie i to oni zagrają 2 maja na PGE Narodowym z Górnikiem Zabrze.

WIĘCEJ O PUCHARZE POLSKI NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

32 komentarzy
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama