GKS Katowice może zapomnieć o Pucharze Polski 2026/27. Ekstraklasowicz poległ na boisku Górnika Łęczna 0:1, a porażkę „zawdzięcza” fatalnemu błędowi Macieja Kikolskiego. Jego vis-a-vis, 17-letni Kuba Wilk, był tym, któremu w dużej mierze swój sukces zawdzięcza drugoligowiec. Byłoby jednak sporą przesadą stwierdzić, że GieKSa zasłużyła na awans i miała pecha. Krótkie fragmenty dobrej gry w obu połowach to za mało.
Dwie klasy rozgrywkowe różnicy? Na pewno nie było tego widać przez około 40 minut meczu. Łęcznianie grali z Katowiczanami jak równy z równym. Być może to efekt tego, że podopieczni Rafała Góraka podeszli do rywalizacji na zbyt dużym luzie. Wyglądali tak, jakby mecz miał się wygrać sam. Cóż, granie we wtorek o 12:30 spotkania o stawkę to dla nich spora egzotyka, ale to żadne usprawiedliwienie.
GieKSa groźna… przez 5 minut
W pierwszym kwadransie poczynania GieKSy próbował rozruszać Bartosz Nowak, ale jego dwa strzały nie zrobiły krzywdy Górnikowi – za pierwszym razem pewnie interweniował Kuba Wilk, za drugim piłka minęła jego bramkę.
Zespół Góraka z letargu wybudził w 32. minucie Dawid Tkacz, ale nie byłoby jego bramki, gdyby nie fatalne zachowanie Macieja Kikolskiego. Bramkarz przyjezdnych po prostu podał piłkę nogi przeciwnika, a ten ładnie się obrócił i uderzył przy dalszym słupku, nie do obrony.
Fatalne podanie bramkarza GKS Katowice i drugoligowy Górnik Łęczna sensacyjnie prowadzi do przerwy w 1/16 finału STS Pucharu Polski!
📲 Transmisja meczu Górnik Łęczna vs GKS Katowice w TVP Sport i online 👉 https://t.co/zWwVGuEOaK https://t.co/NO9nP8fzL3
— TVP SPORT (@sport_tvppl) October 27, 2026
Dopiero w ostatnich minutach pierwszej części gry Katowiczanie przycisnęli. Najbliżej szczęścia był Mateusz Wdowiak, ale jego mierzony strzał wylądował na górnej siatce. Minimalnie niecelna była też próba Sebastiana Milewskiego. Goście oddali więcej ciekawych strzałów, ale nie stworzyli żadnej stuprocentowej sytuacji i jest to dość dobre podsumowanie ich gry przed przerwą.
GieKSa groźna przez 5 minut – sequel
Kto liczył na przebudzenie ekstraklasowicza, ten się nie zawiódł. Po sennym kwadransie zespół trenera Góraka ruszył do przodu, spychając Łęcznian do głębokiej defensywy. Bramkarza gospodarzy zatrudniali kolejno Szymon Bartlewicz, Wdowiak i Borja Galan. 17-latek ze wszystkich opresji wyszedł obronną ręka, a parada po uderzeniu głową Hiszpana to klasa światowa. Wychowanek Górnika rozkręcał się z interwencji na interwencję.
𝐑𝐨𝐜𝐳𝐧𝐢𝐤 𝟐𝟎𝟎𝟗 👶 𝐉𝐚𝐤𝐮𝐛 𝐖𝐢𝐥𝐤 𝐤𝐨𝐧𝐭𝐫𝐚 𝐞𝐤𝐬𝐭𝐫𝐚𝐤𝐥𝐚𝐬𝐨𝐰𝐢𝐜𝐳 𝐳 𝐊𝐚𝐭𝐨𝐰𝐢𝐜 👊
📲 Transmisja meczu Górnik Łęczna vs GKS Katowice w TVP Sport i online 👉 https://t.co/zWwVGuEOaK https://t.co/mtzyMjKaju
— TVP SPORT (@sport_tvppl) October 27, 2026
I chyba trochę wybił Katowiczanom z głowy myśli o szybkim wyrównaniu. GKS, po chwili lepszej gry, wyraźnie siadł i do głosu doszli zawodnicy Jurija Szatałowa. Strzał Jakuba Myszora był tylko ostrzeżeniem. Dużo groźniej było po próbie kompletnie niepilnowanego Wiktora Niewiarowskiego. Najgroźniej było zaś, gdy piłkę z prawej strony od Samuela Quainoo otrzymał Bekzod Akhmedov. Zmierzający do bramki strzał Uzbeka wyblokował jednak Alan Czerwiński. Defensywa GieKSy była wyraźnie na popołudniowej drzemce.
W 84. minucie Górnik mógł dobić GKS po akcji dwóch zmienników. Niewiarowski prostopadłym podaniem uruchomił Bartłomieja Korbeckiego. Napastnik Łęcznian wychodził sam na sam z Kikolskim od połowy boiska. Położył bramkarza, ale jego strzał z ostrego kąta nieznacznie minął dalszy słupek bramki. Na stadionie przy Alei Jana Pawła II rozległ się jedynie jęk zawodu miejscowej publiczności.
W doliczonym czasie gry Korbecki ponownie urwał się rywalom i popędził na bramkę rywali. Tym razem sytuację miał trudniejszą. Jego płaski strzał nogami wybronił Kikolski, a dobitka Niewiarowskiego była niecelna. Minutę później było już po wszystkim. Sędzia Paweł Malec zagwizdał po raz ostatni. To Górnik Łęczna gra dalej w Pucharze Polski!
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0 (1:0)
- 1:0 – D. Tkacz – 32′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
