Reklama

Dejan Kulusevski. Z błogosławieństwem od Zlatana i CR7

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

23 czerwca 2021, 11:54 • 12 min czytania 4 komentarze

Młody piłkarz, świetny technicznie, uznawany za wielki talent. W dodatku o bałkańskobrzmiącym nazwisku. W Szwecji mają z takimi dobre skojarzenia, więc nic dziwnego, że wokół Dejana Kulusevskiego szybko zrobił się duży szum. Zresztą – zupełnie zasłużenie, bo za byle kogo Juventus nie zapłaciłby 35 milionów euro. Kim jest rudowłosy chłopak, który dobija się do bram wielkiego futbolu i jest uznawany za przyszłość reprezentacji Szwecji?

Goran Pandev był w moim domu idolem – mówił w jednym z wywiadów Dejan. Jego bałkańskobrzmiące nazwisko nie jest bowiem przypadkiem. Pochodzi z macedońskiej rodziny, która wyjechała do Szwecji. Na EURO 2020 mógł więc grać niezależnie od tego czy wybrałby ojczyznę swoich rodziców, czy kraj, w którym się wychował. Nie był to wybór łatwy, o czym świadczy fakt, że Kulusevski ma w swoim CV epizod w macedońskich młodzieżówkach.

– Macedonia chciała go zwerbować do dorosłej reprezentacji. Trener Igor Angelowski spotkał się z nim latem 2016 roku. Kulusevski jednak od razu wybrał Szwecję. Był pewien swojej decyzji, nie dał się namówić na jej zmianę nawet kiedy zaoferowano mu powołanie do pierwszej drużyny w wieku 16 lat – dowiadujemy się z macedońskich mediów.

Nie pomogły nawet starania Pandeva, który osobiście przekonywał chłopaka, żeby zgodził się dzielić z nim szatnię. “Kulu” nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni w życiu był lojalny wobec tych, którzy podali mu rękę.

Kim jest Dejan Kulusevski?

Dejan jest bardzo lojalny dla drużyny. To cecha, którą mają nieliczni piłkarze tej generacji. Kiedy mieliśmy grać mecze towarzyskie w reprezentacji, a w tym samym tygodniu miał ostatnie spotkania swojej grupy w Primaverze, poprosił nas, żeby zostać w klubie na te ecze. Chciał pomóc kolegom, bo oni marzyli, żeby dojść do finału. Miał już wtedy za sobą debiut w pierwszym zespole Atalanty. Dla mnie i Rolanda Nilssona to był sygnał, że nie chodzi mu o indywidualne sukcesy, tylko o sukces całości – mówi nam Bartosz Grzelak, trener AIK Solna, a w przeszłości asystent Rolanda Nilssona w szwedzkiej młodzieżówce. Polak przez kilka lat mógł obserwować rozwój talentu Kulusevskiego. Nie ma wątpliwości, że to gracz wyjątkowy.

Zacząłem oglądać go w Primaverze i to był czołowy piłkarz w tamtej lidze. Mógł sam zadecydować o wyniku meczów. Jeśli jesteś jednym z najlepszych w Primaverze, to musisz mieć wysoki potencjał. Uważam, że on i Alexander Isak to piłkarze kompletni jak na swój wiek. O innych młodych zawodnikach można mówić, że potrzebują czegoś, żeby wykonać kolejny krok. W przypadku Dejana ciężko określić co on musiałby poprawić, bo jest bardzo dojrzały – twierdzi nasz rozmówca.

Ale mimo że Dejan okazał się talentem unikalnym, wywodzi się z prawdziwej fabryki piłkarzy. Brommapojkarna to klub, w którym trenuje ok. 4000 dzieciaków. Nic dziwnego, że w miarę regularnie wysyła w świat talenty, a w kadrze Szwecji na EURO 2020 znajdziemy pięciu zawodników, którzy zaczynali tam swoją przygodę z futbolem. Nieźle, jak na klub, który obecnie gra w trzeciej lidze. Kulusevski był częścią tej machiny od szóstego roku życia. Przechodził drogę raczej odwrotną niż większość młodych adeptów futbolu: do piłki nożnej zachęciła go siostra, a zamiast wędrówki z ataku do obrony zmienił pozycję z defensora na pomocnika.

Szybko zorientowałem się, że ma w sobie coś niezwykłego. Było kilku piłkarzy, którzy grali w starszych rocznikach i “Kulu” był jednym z nich. Trenowałem go w drużynie U-14, wyróżniał się dryblingiem. Mijał rywali przy każdej okazji – mówił „The Athletic” Andreas Engelmark ze szkółki zwanej potocznie „BP”. – Jeździliśmy na turnieje do Włoch, ale nie te z pierwszych stron gazet. Dejan raczej nie trafiał na radary większych klubów. Pewnego razu w Pordenone zauważyli go jednak skauci Atalanty. Raz zajęliśmy tam 6. miejsce, kolejnym razem byliśmy mocniejsi. Pokonaliśmy Atalantę 1:0, grał u nich Alessandro Bastoni. To wtedy na dobre zainteresowali się Kulusevskim.

Wtedy też doszło do “porwania”.

Na początku byłem trequartistą, ale mogę grać też na skrzydle. Grywałem także jako mezzala. Lubię po prostu mieć piłkę przy nodze. Kiedyś dużo dryblowałem, teraz wolę szybciej przemieszać się z piłką w stronę bramki. Poprawiłem też grę w defensywie, żeby być bardziej kompletnym zawodnikiem – Dejan Kulusevski.

Jak Atalanta „porwała” Dejana

Atalanta działa tak, jakby chciała porwać piłkarza – oburzał się Ola Danhard z Brommapokarny, kiedy Włosi złożyli ofertę za Dejana. 100 tysięcy euro. 10 razy mniej niż oczekiwała szwedzka fabryka talentów. “BP” alarmowało FIFĘ, że La Dea łamie przepisy i próbuje wykraść zawodnika. Niestety, nie miała w tej sprawie sojuszników. Ojciec Kulusevskiego stwierdził, że Brommapojkarna ma gdzieś dobro piłkarzy i liczy jedynie na pieniądze. Dlatego Szwedzi musieli się tą “stówką” zadowolić.

Klub z Bergamo był z kolei niezwykle szczęśliwy. Coraz sprawniej działająca szkółka z Lombardii (dwa mistrzostwa Primavery w ostatnich latach – przyp.) wyciągnęła kolejną perełkę w dobrej cenie. Z Italią Dejan oswajał się bardzo szybko, przynajmniej na boisku. Liderem zespołu został błyskawicznie, musiał tylko (i aż) nauczyć się języka. Poszło mu to tak sprawnie, że obecnie uchodzi za lingwistę – szwedzki, macedoński, włoski, angielski i niemiecki nie mają dla niego tajemnic. Ale nie za umiejętność dogadania się z kolegami ze wszystkich stron świata Kulusevskiego w Atalancie cenili. Szwed miał nieprawdopodobne statystyki – 1,28 bramek i asyst na 90 minut w młodzieżówkach “Królowej Prowincji”. Czyli udział przy golu w każdym spotkaniu.

Jest niewiarygodnie silny fizycznie, mimo że na takiego nie wygląda. Sposób, w jaki odstawia rywali na pierwszych metrach, przypomina mi styl gry młodego Mohameda Salaha – mówił o nim trener Pierpaolo Bisoli.

W piłce młodzieżowej był prawdziwym królem. Został wybrany MVP finałów Primavery. Przewagę nad kolegami osiągnął dzięki podpatrywaniu idoli. Nad łóżkiem miał plakat Ronaldinho, a w telewizji podziwiał Edena Hazarda i Kevina de Bruyne. Oraz – co oczywiste – Zlatana Ibrahimovicia. Mówił, że na boisku uwielbia improwizować, bo nigdy nie można zakładać, że dwa razy uda się zrobić to samo. W końcu każdy rywal jest inny. Technikę wziął z kolei z futsalu, który ćwiczył w trakcie zimowych przerw w rozgrywkach, jeszcze w rodzinnym Sztokholmie. We Włoszech każdy wiedział, że Dejan w drużynie to wyznacznik sukcesu. Nic dziwnego, że Juventus chciał go ściągnąć do zespołu U-23 lata przed tym, jak zapłacił za niego ponad 30 milionów euro. Kulusevski miał jednak wszystko dobrze zaplanowane.

Kiedy pierwszy raz spotkałem się z Dejanem, dokładnie wiedział, co chce zrobić. Mówił o tym, że poszuka okazji do częstszej gry na wypożyczeniu, a potem zapracuje na transfer do większego klubu. Wielu młodych piłkarzy marzy o Barcelonie i na marzeniach kończy. On zrobił dokładnie to, co chciał zrobić. To chyba jedyny młody zawodnik, który miał tak konkretny plan i udało mu się go w stu procentach zrealizować – zdradza nam Grzelak.

EURO 2020 w Fuksiarz.pl!

Szwecja lepsza od Polski? Kurs 2,65 w Fuksiarz.pl!

Dejan Kulusevski w Serie A. Wejście smoka

Parma miała sprytny plan działania. Wypożyczyć zdolnego chłopaka z czołowej akademii i zapewnić sobie utrzymanie w Serie A. We Włoszech przepis o młodzieżowcu nie istnieje, ale istnieć nie musi, bo na Alessandro Bastoniego czekała kolejka chętnych. Ściągnęli go właśnie Crociati, choć już z Interu, a nie z Atalanty. Chłopakiem wyciągniętym z Bergamo – dokładnie rok po tym, jak kapitalny sezon na wypożyczeniu zagrał Bastoni – został Dejan Kulusevski. W teorii Parma niewiele ryzykowała. Brała gwiazdę Primavery, ale miała w zespole bardziej doświadczonych piłkarzy, którzy mieli pociągnąć jej ofensywę. Problem, choć w sumie raczej “problem”, w tym, że “Kulu” starsi kumple z szatni nie interesowali. Już w pierwszych dniach wziął lejce i rozpoczął szaloną podróż.

Jego wejście do Serie A nie było normalne, bo nie może być normą to, że w tym wieku potrafi robić rajdy, jakby był opancerzonym pojazdem, od którego odbija się wszystko dookoła. Ani nie może być normą to, że w tym wieku ma tak doskonały przegląd pola. Ani to, że trzy miesiące po debiucie zgarnął oficjalną nagrodę piłkarza miesiąca ligi – zachwycały się nim włoskie media.

Rzeczywiście, Kulusevski trochę przykozaczył. Nie przestraszył się Juve w debiucie. Zapakował dwie asysty Udinese w drugim meczu. Jeszcze przed końcem września miał premierowego gola na koncie. Bartosz Grzelak twierdzi, że nie ma w tym przypadku.

Pamiętam jego pierwszy mecz, jeszcze na obozie w Turcji. Parma grała bodajże z Trabzonsporem, a on wszedł w to spotkanie tak, jakby od zawsze grał w pierwszym składzie Parmy. To jest jego siła: w pierwszym mecze dla Juventusu strzelał bramkę, w pierwszym występie dla kadry też nie widać było, że jest tu nowy. Dejan jest dość kompletnym piłkarzem i ma dar do tego, żeby wszystkie umiejętności przenosić na wyższy poziom. Grał tak samo w Primaverze, tak samo w reprezentacji Szwecji U-21, tak samo w Parmie i tak samo w Juventusie – twierdzi nasz rozmówca.

Na podobną opinię trafiliśmy we Włoszech, więc chyba coś w tym jest. To rzecz jasna rzadkość, żeby piłkarz kompletnie nie odczuwał przeskoku z juniorskiej do seniorskiej piłki. W pierwszym sezonie w Serie A zanotował najwięcej rajdów z piłką w pole karne rywala. Był jedynym zawodnikiem z rocznika 2000, który grał tak często i notował tak dobre liczby. Statystycy prześcigali się w wyliczaniu mu rekordów: żaden jego rówieśnik nie strzelał tylu bramek i nie notował tylu asyst, co Dejan. Na koniec sezonu zbliżył się do double-double. 10 goli, osiem asyst.

To dlatego, że to bardzo inteligentny człowiek. Na pierwszym zgrupowaniu kadry U-21 graliśmy z Rosją i Szkocją. Dejan z Rosją zagrał słabiej. Przyszedł do nas do pokoju, poprosił o szczery feedback tego występu i film do analizy. Następnego ranka powiedział, że rozumie już, co zrobił źle i więcej tego nie powtórzy. No i nie powtórzył. Ma plan na mecz i się nie poddaje. Nie jest być może osobą, która najwięcej mówi w szatni, ale kiedy już się odzywa, to zawsze mówi konkretnie. Wie też, że sztab szkoleniowy jest po to, żeby się rozwijał. On z tej pomocy chętnie korzystał – opowiada Bartosz Grzelak.

Juventus chciał go od razu

Pomoc była zresztą obustronna. W Parmie Roberto D’Aversa zmieniał mu role w zależności od potrzeby. – Nie miało znaczenia, czy gra jako skrzydłowy, “dziesiątka” czy fałszywa “dziewiątka”. Trener ufał Kulusevskiemu, bo wiedział, że na każdej pozycji zagra tak samo dobrze, że będzie dużym zagrożeniem od pierwszej do ostatniej minuty. D’Aversa porównywał go do Pavla Nedveda. Twierdził, że jego wpływ na grę i to, jaką pracę wykonuje na boisku, idealnie pasuje do Czecha sprzed lat – czytamy w “The Athletic”.

Rzeczywiście, to, w jaki sposób przemieszcza się Dejan, przykuwa uwagę. – Zaskoczyło mnie to, że gdy patrzyłem w statystyki, okazywało się, że przebiegał niesamowite dystanse w trakcie meczów. Potem dostrzegli to w Serie A, okazało się, że tylko Marcelo Brozović miał lepszą średnią przebiegniętych kilometrów od Kulusevskiego w sezonie 19/20. Kiedy na niego patrzysz, widzisz, że on cały czas jest w ruchu. Nigdy nie stoi, zawsze może pomóc w ofensywie i defensywie. W dodatku każdy pokonany metr na boisku to inteligentny metr – mówi nam Grzelak.

D’Aversa też go za to chwalił, choć jednocześnie dorzucał łyżkę dziegciu do beczki miodu. Żeby przytrzymać chłopaka na ziemi, tak dla pewności. – Musi nauczyć się zarządzać swoją grą. Być mniej szalonym i bardziej zdecydowanym. Wtedy stanie się bardzo ważną postacią w zespole. Być może nawet jednym z najlepszych piłkarzy świata – mówił w jednym z wywiadów trener Parmy.

Włoscy dziennikarze nie musieli być już tak powściągliwi. – Niczym magik ma zdolność do sprawiania, że coś po prostu się dzieje kiedy ma piłkę przy nodze. Nie wiesz jak, ale się dzieje. Doskonale oszukuje rywali balansem ciała. Świetnie skanuje przestrzeń, nie przerywając akcji podnosi głowę i na podstawie ruchów kolegów z zespołu podejmuje decyzję o tym, co dalej zrobić z daną akcją – pisało o nim “L’ Ultimo Uomo”.

Engelmark, który prowadził go w “BP” twierdzi, że Dejan rozwinął się tak, że momentami nie rozpoznawał w nim nawet piłkarza, którego kiedyś prowadził. Jednocześnie podkreślał, że biła od niego tak duża pewność swoich umiejętności, że nie miał żadnych wątpliwości, że poradzi sobie z presją w debiutanckim sezonie w lidze. Dźwignął ją tak dobrze, że kiedy Juventus “zaklepywał” jego transfer w połowie sezonu, Fabio Paratici rzucił, że idealnym rozwiązaniem byłoby ściągnięcie Kulusevskiego do Turynu od razu. Wiązało się to jednak z wydaniem dodatkowych ok. 20 milionów, więc pomysł ten porzucono.

Tak jak i porzucono pomysł budowania Juventusu z Maurizio Sarrim za sterami, co trochę pokrzyżowało Szwedowi plany.

Nie mieliśmy takich talentów jak Isak i Kulusevski od dawna. Może Ibrahimović dorównuje im pod względem techniki. Dla nas to coś nowego, że nasza młodzież tak szybko osiąga taki poziom – Andreas Engelmark.

Potrzeba równowagi i pomoc od CR7

D’Aversa dawał mu dużo wolności, żeby mógł wykorzystywać swoje atuty. Wiedział, że każdy kontakt z piłką dejana może stworzyć zagrożenie. W Juventusie już na początku pokazał specjalność zakładu: mierzony i precyzyjny strzał w sam róg bramki. Ale nie do końca odnajdował się u Andrei Pirlo. Im dalej w las, tym częściej Kulusevski się gubił. Miał problemy z podstawowymi rzeczami, często tracił piłki. Dla zawodnika z jego techniką było to zaskakujące. Zespół często padał ofiarą tego zagubienia – czytamy w analizie jego premierowego sezonu w Juventusie.

Sezonu, w którym zaliczył siedem goli i siedem asyst we wszystkich rozgrywkach. W którym był drugim najskuteczniej pressującym piłkarzem “Starej Damy”, ale był także w czołówce statystyk dotyczących straconych piłek.

Z jednej strony można więc powiedzieć, że mimo młodego wieku udało mu się pokazać swoje mocne strony. Nawet jeśli musiał wykonywać zadania, które były dla niego nowością. Z drugiej: że nie był to bardzo dobry sezon w jego wykonaniu. Jego gra polega na częstym podejmowaniu ryzyka, niecodziennych próbach ogrania rywali. To oczywiście oznacza więcej zagrożeń spowodowanych niepowodzeniem tych działań, dlatego Kulusevski musi się nauczyć równowagi – pisze “L’Ultimo Uomo”.

Nauczycieli ma jednak wybitnych. Massimiliano Allegri jak nikt potrafi wydobyć z piłkarzy maksa. Jeszcze ważniejsze może być to, że bardzo wierzy w niego Cristiano Ronaldo. – Ma talent, który pomoże nam w odnoszeniu zwycięstw. Z piłką może robić niezwykłe rzeczy i na pewno mu w tym pomogę – zapewniał Portugalczyk po kilku tygodniach treningów z Dejanem. Kulusevskiego wspiera także Zlatan Ibrahimović. – Jeśli jesteś Szwedem i grasz dla wielkiego klubu, to już dużo znaczy. Nasza kadra potrzebuje takich piłkarzy, to nas rozwija. Wiele o nim słyszałem i cieszę się, że jego kariera tak się rozwija – mówił lider Milanu.

Zresztą: Zlatan wierzy w Dejana do tego stopnia, że nie tak dawno ściął się z Janne Anderssonem, bo jego zdaniem selekcjoner dawał Kulusevskiemu zbyt mało szans w drużynie narodowej.

W niej Kulusevski jeszcze nie błyszczy. Ma na koncie jednego gola w 13 występach, a ostatnio głośniej było o nim dlatego, że wypadł z gry z powodu koronawirusa (ponoć złapanego podczas wyjścia ze znajomymi) niż dlatego, że pozamiatał konkurencję w pierwszych kolejkach EURO 2020. Bartosz Grzelak nie ma jednak wątpliwości.

Nie będzie nowym Zlatanem, bo Zlatan był tylko jeden. Ale on i Alexander Isak mogą poprowadzić ten zespół do sukcesów w przyszłości.

Oby tylko nie zaczęli od meczu z Polską.

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

4 komentarze

Loading...