Ekspert skrytykował „taktyczne urazy” bramkarzy. „To zabawne”

Aleksander Rachwał

20 kwietnia 2026, 17:51 • 2 min czytania 11

Reklama
Ekspert skrytykował „taktyczne urazy” bramkarzy. „To zabawne”

Coraz częściej w Ekstraklasie oglądamy sytuacje, w których bramkarz zgłasza kontuzję, a trener wykorzystuje ten moment na udzielenie wskazówek reszcie drużyny. Ta praktyka nie podoba się Kamilowi Kosowskiemu. – Dla mnie jest to niezrozumiałe – twierdzi były reprezentant Polski.

Reklama

Jednym z trenerów, którzy chętnie korzystają z takiego rozwiązania jest Marek Papszun. Choćby podczas ostatniego spotkania Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin szkoleniowiec kilkukrotnie korzystał z przerw, gdy problemy zdrowotne sygnalizował Otto Hindrich. – To są jawne przerwy dla sztabu szkoleniowego – mówił po meczu trener Miedziowych, Leszek Ojrzyński. Papszun zaś odpowiadał: – Zawsze wykorzystuję każdą przerwę. Jeżeli przepisy zostaną zmienione, to będziemy się do nich stosować i piłkarze nie będą wtedy przybiegali.

Trenerzy w Ekstraklasie korzystają z kontuzji bramkarzy. Kosowski: Dla mnie to zabawne

Kamil Kosowski zwrócił uwagę, że za jego czasów symulowanie kontuzji mogłby zostać uznane za proszenie się o kłopoty.

Trenerzy z tego korzystają, ale dla mnie jest to niezrozumiałe, bo w czasach kiedy jeszcze grałem w piłkę, byłoby to po prostu szukanie urazu. Mieliśmy przesądy. Kiedy kontuzjowany kolega przychodził o kulach do szatni, to nikt tych kul nie dotykał. Na przykład ja wierzyłem, że jak symulujesz uraz, to on naprawdę może się wydarzyć – wskazał były piłkarz na łamach Przeglądu Sportowego.

52-krotny reprezentant Polski zaznaczył też, że rozumie, iż trenerzy wykorzystują lukę w przepisach, natomiast dziwi go sama konieczność tak częstego udzielania instrukcji w trakcie meczu.

Reklama

Mieliśmy przez cały tydzień dostępny zespół, który nie gra w europejskich pucharach oraz Pucharze Polski — przekazujemy więc drużynie niuanse taktyczne podczas np. odprawy przedmeczowej, treningów. Co się takiego zmienia w te siedem minut, że szkoleniowiec musi zareagować, wołać całe formacje i przestawiać. Jest na to czas na treningu i piłkarze powinni być na tyle inteligentni, żeby takie elementy przyswajać do głowy. Dla mnie jest to zabawne, że gość, który od pięciu minut przebywa na boisku, musi zbiegać do ławki i słuchać, co ma robić, czego trener mu nie powiedział pół godziny wcześniej. Dziwne są takie ruchy, ale nie tylko Legia wykorzystuje luki. Mnie się to nie podoba, ale co zrobić – stwierdził Kosowski.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

11 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Stępiński o Ekstraklasie i młodym Polaku. „Talent na miarę Zielińskiego”

Braian Wilma
4
Stępiński o Ekstraklasie i młodym Polaku. „Talent na miarę Zielińskiego”

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Stępiński o Ekstraklasie i młodym Polaku. „Talent na miarę Zielińskiego”

Braian Wilma
4
Stępiński o Ekstraklasie i młodym Polaku. „Talent na miarę Zielińskiego”