Po wielu tygodniach liderowania w tabeli Premier League Arsenal może stracić pierwsze miejsce już w najbliższą środę. Wystarczy, że Manchester City pokona na wyjeździe nie mające już szans na utrzymanie Burnley. Wszystko jest efektem niedzielnego triumfu ekipy Pepa Guardioli nad Kanonierami 2:1 oraz ostatniej zniżki formy półfinalistów Ligi Mistrzów. O pasjonującym wyścigu o mistrzostwo Anglii rozmawiamy w magazynie „Stacja Premier League” na kanale WeszłoTV.
Sytuacja w tabeli jest aktualnie niezwykle interesująca, gdyż po 33 rozegranych kolejkach Arsenal ma na koncie 70 punktów, a Manchester City – mając jedno spotkanie mniej – zgromadził ich 67. Jeśli chodzi o różnicę bramek, Kanonierzy mają ją na poziomie +37, a The Citizens +36. To ona będzie decydować o miejscu w tabeli przy równej liczbie punktów. Jeśli w tym przypadku także będzie po równo, wówczas mistrzostwo zdobędzie ekipa, która ma w swoim dorobku więcej goli strzelonych.
Arsenal słabnie, City przyspiesza. Premier League na ostrzu noża
Obie ekipy są więc niezwykle blisko siebie. W tej sytuacji ważny w końcówce sezonu będzie terminarz. – Arsenal poza West Hamem ma w zasadzie tylko zespoły, które nie mogą wygrzebać się ze środka tabeli i nie mają już o co grać. Są to Newcastle, Burnley, Fulham i Crystal Palace. Manchester City zagra jeszcze z mającymi nadzieję na puchary Brentford czy Bournemouth, a w ostatniej kolejce przyjedzie do nich Aston Villa. Może będzie chciała się zrewanżować za sezon 2021/22, kiedy również w podobnej sytuacji przegrali w końcówce i City po golu Gundogana świętowało tytuł – zauważył dziennikarz Weszło Adrian Olek.
Warto również zaznaczyć, że obie ekipy, z którymi zmierzą się w ostatniej kolejce Arsenal i Manchester City, mogą też być zaangażowane w finały europejskich pucharów. Crystal Palace, które zagra z Kanonierami, trzy dni później chciałoby powalczyć o trofeum w Lidze Konferencji, zaś Aston Villa cztery dni wcześniej w Lidze Europy. Jeśli do tego dojdzie, to z pewnością będzie miało znaczenie przy ustalaniu składu przez Unaia Emery’ego i Olivera Glasnera. – Myślę, że fani Arsenalu muszą mieć nadzieję na potknięcie City przeciwko Villi lub Bournemouth. Everton na wyjeździe? Też nie będzie łatwo, ale powinni sobie poradzić – dodaje Jarosław Koliński z WP SportoweFakty.
Jeszcze na początku lutego Arsenal miał nad Manchesterem City aż 9 punktów przewagi i wydawało się, że tym razem nic nie będzie w stanie zabrać mu tytułu mistrzowskiego. Kibice Kanonierów czekają na niego aż 22 lata. Od 22 marca i przegranego z The Citizens finału Pucharu Ligi, Arsenal nie może się jednak odkręcić. Wygrał w tym czasie tylko jedno spotkanie z sześciu. – Przeciwko Man City i tak mnie zaskoczyli. Spodziewałem się Arsenalu bojaźliwego i schowanego za podwójną gardą. Myślałem, że po prostu będą chcieli nie przegrać, bo to byłby dla Mikela Artety dobry wynik. Wyszli jednak wysokim pressingiem i sprawiali kłopoty. Zanotowali znacznie lepszy występ niż przeciwko Bournemouth, ale straconych tam punktów nikt im już nie przywróci – stwierdził Piotr Glamowski z CANAL+Sport.
Gdyby Pepowi Guardioli udało się wywalczyć tytuł, byłby to dla niego już siódmy puchar za mistrzostwo Anglii. Manchester City nadal ma szansę nawet na potrójną koronę, gdyż nadal rywalizuje jeszcze w Pucharze Anglii. W sobotę zagra w półfinale tych rozgrywek z Southampton, które z kolei w ćwierćfinale wyeliminowało Arsenal. Ekipa Mikela Artety spróbuje natomiast wrócić do równowagi przy okazji ligowego starcia z Newcastle. Początek tej rywalizacji w sobotę o godzinie 18:30.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Estevao może odetchnąć. Mundial nadal na horyzoncie
- „Pokorny” Haaland po ograniu Arsenalu. Padły słynne słowa
- Arcyważny triumf Manchesteru City! Arsenal wypuści tytuł z rąk?
fot. Newspix