To był dziwny mecz Interu. Bo już po pierwszej połowie powinien prowadzić trzema czy czterema bramkami, a miał tylko skromną zaliczkę po golu Hakana Calhanoglu. Niewiele brakło, a taką nieskutecznością ukręciłby na siebie bat. Bohaterem został niespodziewanie Yann Bisseck, który wszedł na boisko i już po chwili zablokował jakże ważny strzał. Nerazzurri natworzyli kolejnych okazji i… wszystkie zmarnowali. Udało się dojechać ze skromnym wynikiem.
Piotr Zieliński zagrał 83 minuty z Monzą i zdobył nawet bramkę. Tym razem Cristian Chivu pozostawił go na ławce rezerwowych, a postawił na Petara Sucicia.
Inter w pierwszej połowie zmierzył się z lokalnymi śpiewakami
Choć wynik tego kompletnie nie odzwierciedlał, to tak czysto po piłkarsku pierwsza połowa była totalną miazgą. Wyglądało jakby Cagliari wystawiło lokalny zespół pieśni i tańca, do tego taki, gdzie wszyscy są po pięćdziesiątce. Wiecznie spóźnieni, wolni, apatyczni i tylko obserwujący, co potrafią robić zdecydowanie szybsi przeciwnicy. Jak to w ogóle wygląda? Nie oddajesz przez 45 minut u siebie ani jednego strzału nawet w krzaki, a przeciwnik ma aż 16 szans.
A to przecież zespół, który puknął Parmę i miał po pierwszej kolejce trzy punkty. Tymczasem tutaj chyba podmienił swoich piłkarzy za jakichś przebierańców. Już w dziewiątej minucie Inter sobie ten mecz ułożył – żadna to nowość, że Hakan Calhanoglu ładuje gola zza szesnastki – zrobił to z Monzą, zrobił też i teraz z Cagliari. Różnica taka, że tym razem był to precyzyjny strzał, tzw. „szczur” po ziemi, bardzo sprytny.
HAKAN CALHANOGLU SCORES THE FIRST GOAL FOR INTER FROM OUTSIDE THE BOX AGAIN! 🇹🇷🚀 pic.twitter.com/Lp2QA20LC6
— Nerazzurri Society (@nerazzurriSoci_) August 30, 2026
Generalnie to niech Cagliari się cieszy, że jakkolwiek przeżyło pierwszą połowę i nie skończyło się to kompromitacją. Był jeszcze strzał Lautaro Martineza, Manuelowi Akanjiemu też niewiele brakło, żeby zdobyć bramkę z główki. Elia Caprile zatrzymał Barellę, a później Federico Dimarco, który przyładował pod poprzeczkę. Tu akurat brakło niewiele, ale Włoch strzelał słabszą, prawą nogą. Refleks golkipera za to najwyższych lotów.
Tylko, że zatarł to pozytywne wrażenie głupim wyjściem z bramki, po którym Barella omal nie trafił do siatki. Caprile został wyręczony przez Juana Rodrigueza, który wybił piłkę praktycznie z linii bramkowej. Luis Henrique z kolei „okradł” Lautaro z asysty, ładując w kosmos w naprawdę dogodnej okazji.
Inter grał spokojnie, a i tak miażdżył przeciwnika. Dodajmy, że boiskowo, bo nie przekładało się to na wynik. 16:0 w strzałach to przecież przerażająca statystyka. Trójka do przerwy powinna być śmiało, a może nawet czwórka.
📊 Cagliari-#Inter halftime stats:
Score: 0-1
Possession: 26%-74%
Expected goals (xG): 0.00-1.69
Shots: 0-16
Shots on Target: 0-5 pic.twitter.com/qbhGy7jiHm— Inter Xtra (@Inter_Xtra) August 30, 2026
Inter kręcił na siebie bat…
W 49. minucie wydarzyła się historyczna rzecz dla tego spotkania – Cagliari oddało strzał! Daniel Maldini najpierw wywalczył rzut wolny, potem jednak obił mur. Chwilę później Jacopo Fazzini walnął z woleja na wiwat poza stadion, ale zanotowaliśmy to sobie do statystyk, bo były już dwa strzały!
Francesco Pio Esposito mógł zapytać Caprile, w który róg ma mu strzelić. Po przyjęciu piłki miał tyle miejsca w polu karnym, a uderzył w zasięgu bramkarza. Inter kusił los tymi niewykorzystanymi szansami marnowanymi na potęgę i omal się to nie zemściło po stracie – a jakże – beznadziejnego tego wieczoru Pio Esposito.
Czujny w bramce Josep Martinez w ostatniej chwili uprzedził podanie do Kevina Carlosa, który już jechał na wślizgu i pewnie trafiłby na remis… dosłownie minutę później Martinez wybiegł z bramki i znów uprzedził Kevina. Należało załączyć alarm.
Problem w tym, że to nie podziałało na skuteczność Nerazzurrich, bo w odpowiedzi zmarnowali kolejną szansę.
W 65. minucie na boisko wszedł Piotr Zieliński. Chyba, żeby trochę uspokoić grę, bo zrobiło się nieco nerwowo, a przeciwnik się rozbrykał. Pojawił się na murawie także Curtis Jones, nowy nabytek prosto z Liverpoolu, który oficjalnie debiutował.
Si presenta così 😎 pic.twitter.com/BXlXzYz48C
— Inter ⭐⭐ (@Inter) August 30, 2026
A Polak powinien mieć „asystę asysty”, tylko, że piłkarze Interu chyba wpadli w jakieś pole magnetyczne, bo nic nie byli w stanie wkulać do siatki, a naprawdę lepiej się piłki wyłożyć nie da niż tak, jak zrobił to Di Marco do Bastoniego. Ten oczywiście spudłował.
To była bodaj piąta czy szósta rewelacyjna szansa skasztaniona. Bo już jako świetnej nie będziemy liczyć główki Thurama, kiedy trochę przestraszył się wychodzącego z bramki Caprile, który drugi raz zrobił sobie ryzykowną wycieczkę poza szesnastkę. Goście po akcji Thurama przebili liczbę 25 strzałów, a mieli na koncie tylko jedną bramkę.
Bisseck bohaterem gości
Przecież to by był jakieś kosmiczne jaja, gdyby Inter z przebiegu takiego meczu zgubił punkty, a mogło tak być! Yann Bisseck uratował swoją drużynę. Był zaledwie trzy minuty na boisku, a popisał się kluczowym blokiem. Ucieszył się co najmniej tak, jakby właśnie zdobył bramkę. Nie ma się co dziwić, bo to raczej byłby gol Michela Adopo na 1:1. Stoper stanął na linii mocnego strzału i wybił piłkę z główki.
TOP SAVE FROM BISSECK WITH HIS HEAD! Celebrates as if he’s scored a goal. 🇩🇪😤
— Inter Xtra (@Inter_Xtra) August 30, 2026
W 86. minucie raz jeszcze uruchomił się Zieliński, który prostopadłą piłką znalazł Lautaro Martineza. Argentyńczyk uderzył celnie, ale kąt był za duży, by zaskoczyć Caprile. Niemniej na pewno niespodziewanie mecz nabrał rumieńców, bo przecież w tym momencie to powinno być pięć do jaja i klepanie wzdłuż i wszerz. „Zielu” też miał swoją próbę, ale kiepsko strzelił lewą nogą – to był z kolei strzał Interu numer 28 czy tam 29 (kto by to liczył), potem Lautaro jeszcze tę statystykę doprawił.
Cagliari przynajmniej się obudziło i dzięki temu lepiej się ten mecz oglądało w drugiej połowie. Problem jedynie taki, że gospodarze oddali wszystkie strzały niecelne (10), a ten jedyny celny zatrzymał Yann Bisseck. Inter po tym dość dziwnym spotkaniu wygrał 1:0 i ma na koncie sześć punktów po dwóch kolejkach.
Fot. screen X
Cagliari – Inter 0:1
- 0:1 – Calhanoglu 9′