Deklasacja na Stamford Bridge! PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

17 marca 2026, 22:58 • 4 min czytania 2

Reklama
Deklasacja na Stamford Bridge! PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Do 74. minuty pierwszego spotkania między PSG a Chelsea ten dwumecz był wyrównany. Drużyny walczyły jak równy z równym, ale w jego końcówce gospodarze wrzucili wyższy bieg (pomógł im w tym Filip Jorgensen) i od tamtej pory poziom gry obu ekip bardzo się rozjechał. Podopieczni Luisa Enrique wygrali u siebie 5:2, a dziś na Stamford Bridge dołożyli zwycięstwo 3:0 i w najlepszy możliwy sposób zrewanżowali się za porażkę w finale Klubowych Mistrzostw Świata. PSG było tak mocne czy Chelsea tak słaba? Oba te stwierdzenia nie mijają się z prawdą – większość goli strzelonych przez Paryżan, także w pierwszym meczu, było przepięknej urody. Szok budzi jednak stan drużyny Chelsea, to w jakiej jest w tej chwili rozsypce. 

Dla kibiców PSG to był piękny tydzień. Ich ulubieńcy rozbili Londyńczyków, a w międzyczasie odpoczywali od Ligue 1. Co do fanów The Blues, ci mieli w swoim życiu przyjemniejsze momenty. Ich klub został ukarany przez Premier League (choć kara prawdopodobnie nie wpłynie znacząco na losy pierwszego zespołu), a podopieczni Liama Roseniora zanotowali trzy porażki z rzędu. Na dodatek pobili niechlubny rekord klubu pod względem liczby straconych goli w jednym dwumeczu Ligi Mistrzów. Do tej pory najwięcej wbił im Bayern Monachium, który w sezonie 2019/20 zmierzał po puchar, a po drodze rozbił The Blues 7:1.

Rewanż zakończył się, zanim na dobre się rozpoczął

Motywem przewodnim przedmeczowych konferencji prasowych trenerów obu ekip była czujność. Luis Enrique wspominał, że jego podopieczni muszą zachować koncentrację, mimo trzybramkowej przewagi z Paryża. Według Liama Roseniora, w pierwszym meczu zawodnikom Chelsea właśnie tego zabrakło.

Na nieszczęście The Blues zabrakło jej też w rewanżu debiutującemu w Lidze Mistrzów Mamadou Sarrowi. Senegalczyk prawdopodobnie nie wystąpiłby w tym meczu, gdyby nie nieobecność Reece’a Jamesa i Malo Gusto, a już w szóstej minucie katastrofalnie zachował się przy długim podaniu Matwieja Safonowa. Po niedokładnym przyjęciu obrońcy piłkę przejął Chwicza Kwaracchelia. Kat Chelsea z pierwszego meczu napoczął przeciwnika także w rewanżu, szybko pokonując Roberta Sancheza.

Reklama

Po stracie pierwszej bramki szanse The Blues na odrobienie strat pozostawały iluzoryczne. Podopieczni Roseniora rzucili się do ataku, co było idealnym scenariuszem dla PSG, które czekało na kontry i skorzystało już z tej pierwszej. Po tym jak Caicedo trafił w ustawionego kilka metrów dalej Andreya Santosa, z piłką na prawym skrzydle znalazł się Achraf Hakimi. Prawy obrońca zgrał na 16. metr do Bradleya Barcoli, a ten pięknym strzałem podwyższył prowadzenie obrońców tytułu.

Zawodnicy The Blues nie poddawali się i wciąż starali się atakować, bo co innego im zostało. Z każdą sekundą malały ich, i tak praktycznie zerowe, szanse na sprawienie niespodzianki. Piłkarze PSG nic sobie jednak z tego nie robili i po prostu bawili się na Stamford Bridge. Podobnie jak ich kibice, którzy mogli rozpocząć świętowanie po kilkunastu minutach meczu i prześmiewczo wykrzykiwali „ole, ole” nie tylko przy wymianie podań swoich ulubieńców, ale także gospodarzy, którzy mieli ogromne problemy z odzyskaniem piłki, kiedy tylko Paryżanie podwyższali tempo. Wkrótce Sanchez musiał wyciągać piłkę z siatki po raz trzeci, ale finalizujący klepkę PSG Kwaracchelia był na spalonym.

Reklama

Najlepszą okazję w pierwszej połowie Chelsea miała kilka minut przed przerwą. Odwróciły się wówczas role z akcji na 0:1 – tym razem po długim zagraniu Sancheza błąd popełnił Willian Pacho, ale nie skorzystał z niego Joao Pedro, który uderzył wprost w Safonowa. Chwilę później stratę na połowie rywala zaliczył Cole Palmer i w kierunku bramki Chelsea pomknął osamotniony Bradley Barcola. Skrzydłowy znalazł się z piłką w polu karnym, ale tym razem przegrał pojedynek z Sanchezem.

PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Sprawa awansu PSG była już rozstrzygnięta. Jeszcze przed upływem godziny gry białą flagę wywiesił Liam Rosenior. Trener Chelsea jednym momencie ściągnął z boiska Enzo Fernandeza, Cole’a Palmera i Joao Pedro, których zastąpili Romeo Lavia, Alejandro Garnacho i Liam Delap. No i napastnik Chelsea mógł wpisać się na listę strzelców kilkadziesiąt sekund po pojawieniu się na boisku, ale zmarnował swoją sytuację. Po chwili po drugiej stronie boiska trzeciego gola dla PSG strzelił wprowadzony z ławki Senny Mayulu. Ta akcja idealnie zobrazowała różnicę jakości między obiema drużynami.

Reklama

W końcówce także Luis Enrique zdjął kilku ważnych zawodników i piłkarze Chelsea coraz częściej znajdowali się pod bramką Safonowa, ale Rosjanin świetnie radził sobie z ich kolejnymi próbami. Na domiar złego kilka minut przed końcem boisko na noszach opuścić musiał Trevoh Chalobah, który ucierpiał po wejściu Hakimiego. The Blues stracili więc najpewniejszy punkt swojej rozchwianej defensywy. Sędzia nie doliczył choćby minuty do regulaminowego czasu gry, bo i po co?

Chelsea – PSG 0:3 (0:2), 2:8 w dwumeczu

  • 0:1 – Chwicza Kwaracchelia 6′
  • 0:2 – Bradley Barcola 14′
  • 0:3 – Senny Mayulu 62′

WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

2 komentarze
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Liga Mistrzów