Rywal przejechał się po Piątku. „Grał jakby nie miał fizyczności”

Marcin Ziółkowski

26 października 2026, 15:50 • 2 min czytania 2

Reklama
Rywal przejechał się po Piątku. „Grał jakby nie miał fizyczności”

W świadomości polskiego kibica, Krzysztof Piątek jest przede wszystkim napastnikiem, który po przeprowadzce do Włoch szokował skutecznością zarówno w Genoi, jak i na początku pobytu w Milanie. Toni Leistner, a więc obrońca, który niedawno zakończył karierę piłkarską, zapamiętał Piątka… trochę inaczej. Niemiec mocno zaskoczył swoją tezą. Zasugerował, że nigdy nie miał tak łatwego rywala przeciwko sobie w bezpośredniej walce na boisku.

Reklama

Piątek najsłabszym rywalem w karierze świeżo upieczonego emeryta piłkarskiego

Toni Leistner to były kapitan Herthy BSC i obrońca FC Koeln, który zakończył latem piłkarską karierę. Niedawno udzielił wywiadu magazynowi 11Freunde. Z tej okazji przypomniał sobie o sytuacji z polskim napastnikiem, Krzysztofem Piątkiem.

Obecny zawodnik Al-Duhail nie zrobił na nim żadnego wrażenia, gdy grali przeciwko sobie na początku 2020 roku. Obrońca stwierdził, że było to dla niego najłatwiejsze spotkanie jakie zagrał w karierze.

– Nigdy nie miałem łatwiejszego rywala do pojedynków niż Krzysztof Piątek. Serio. On grał jakby nie miał fizyczności – powiedział, cytowany przez Berliner Kurier.

Zestawił to z bardzo wymagającymi fizycznie pojedynkami na treningach, jakie miał w Kolonii z Jhonem Cordobą. Kolumbijczyk we wspomnianej już potyczce na Stadionie Olimpijskim w Berlinie trafił dwukrotnie do siatki.

Reklama

Leistner przytoczył to w odniesieniu do meczu z lutego 2020. Piątek był świeżo po przenosinach z Milanu za ponad 20 milionów euro, a obrońca zdążył w ramach transfer czasowego opuścić Wyspy Brytyjskie na rzecz FC Koeln.

Hertha przegrała tamto spotkanie aż 0:5, a do przerwy straciła trzy gole. Piątek debiutował wtedy na poziomie Bundesligi, a trenerem jego zespołu był Alexander Nouri. To jedyny mecz w karierze, w jakim Piątek zagrał przeciwko Leistnerowi.

Reklama

Niemiecki obrońca dodał jeszcze w temacie Piątka, że wkrótce później dowiedział się o jego zarobkach w Berlinie i kolokwialnie mówiąc „włosy stanęły mu dęba”:

– Gdy później usłyszałem, ile zarabiał, byłem w szoku.

Reklama

Według wspomnianego już Berliner Kurier, chodziło o 3,5 miliona euro rocznie. Polak nie radził sobie w Berlinie. Po spadku stołecznego klubu z Bundesligi w 2023 roku odszedł za darmo do Basaksehir, gdzie został drugim najlepszym strzelcem w historii drużyny ze Stambułu. Od roku gra w Katarze.

Latem był bliski transferu czasowego do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale sprawa wysypała się na ostatniej prostej. Od kilku tygodni, Piątek z powrotem został włączony do kadry Al-Duhail i póki co odwdzięczył się dwoma golami.

 

Reklama

 

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama
Bundesliga

Legenda Bayernu chce porozmawiać z Lennartem Karlem. „Potrzebuje pokory”

Braian Wilma
0
Legenda Bayernu chce porozmawiać z Lennartem Karlem. „Potrzebuje pokory”