Valentin Cojocaru w meczu z Koroną Kielce stanął przed prostym wyborem: złapać piłkę lub ją wypiąstkować. Rumuński golkiper wybrał jednak trzecią opcję i… skierował futbolówkę do własnej bramki.
W ten weekend byliśmy świadkami wielu absurdalnych błędów, pomyłek i kiksów między słupkami w polskim futbolu. Jakub Mądrzyk z GKS-u Tychy fatalnie obliczył tor lotu spokojnie zmierzającej w jego kierunku futbolówki, w bramce Zagłębia Sosnowiec wyjątkowo nie popisał się też Mateusz Kabała. Wszystko wskazuje na to, że Valentin Cojocaru nie chciał pozostać gorszy, bo właśnie dopisał się do tej listy.
Bramkarz Pogoni Szczecin sam nie dowierzał po swojej interwencji w 24. minucie meczu z Koroną Kielce. Długosz dośrodkował z prawej strony boiska, piłka odbiła się jeszcze po drodze rykoszetem od głowy Szalaia, ale wydawało się, że nie niepokojony przez nikogo Rumun w polu karnym ma sytuację pod kontrolą i pewnie chwyci futbolówkę.
Stało się jednak inaczej. Cojcaru zamiast piłkę złapać, wbił ją do własnej bramki.
O RANY! WIELBŁĄD COJOCARU 😱
Kibice Pogoni Szczecin niech lepiej odwrócą wzrok! 🫣
📺 Mecz trwa w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/OkD8nqh5A3
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 16, 2026
W przerwie meczu smutny golkiper tłumaczył w rozmowie z Canal+ Sport, że piłka po prostu zsunęła mu się po rękawicach.
Do przerwy Pogoń przegrywa 0:1 z Koroną po samobóju Cojocaru. Dla rumuńskiego golkipera była to 34. stracona bramka w tym sezonie. Tylko trzykrotnie zachował czyste konto.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Kuriozalny gol na zapleczu Ekstraklasy. Co tam się stało!? [WIDEO]
- Śląsku, zobacz, doigrałeś się
- Decyzja Komisji Ligi ws. Śląska Wrocław. Potężna kara finansowa
Fot. Canal+ Sport