W ostatnim czasie Polacy na tureckich boiskach regularnie dostarczają nam powodów, by mówić o ich dokonaniach. Tym razem nie Kacper Kozłowski, Adrian Benedyczak czy Mateusz Łęgowski, a Michał Nalepa. Swoim kapitalnym uderzeniem z dystansu przyczynił się do wygranej, która jednak niewiele zmienia. Jego zespół na pewno spadnie z ligi.
Michał Nalepa gra już w czwartym tureckim klubie, odkąd w letnim okienku transferowym w 2022 roku zdecydował się na wyjazd z Polski. Od tej rundy jest zawodnikiem Seriksporu, któremu nie udało się wywalczyć utrzymania na drugim szczeblu rozgrywkowym. Mimo to 31-latek w spotkaniu o poprawienie dorobku punktowego popisał się bardzo ładnym golem, który mocno pomógł w odniesieniu zwycięstwa.
Polak z debiutanckim trafieniem w nowych barwach. Pomógł w zwycięstwie
Jeszcze przed startem przedostatniej kolejki drugiej ligi tureckiej znany był komplet czterech spadkowiczów. W tym gronie znalazł się właśnie Serikspor Michała Nalepy czy Hatayspor, z którym Polak mierzył się w ten weekend.
Dwukrotnie na prowadzenie wychodził rywal drużyny byłego zawodnika Arki czy Jagiellonii. Wraz z kolegami dwa razy udało mu się doprowadzić do wyrównania i już w końcowych minutach wziął sprawy w swoje ręce. Serikspor zaskoczył przeciwnika krótkim rozegraniem rzutu wolnego. Michał Nalepa nie decydował się na dośrodkowanie, tylko z około 30 metrów spróbował zaskoczyć bramkarza. I to mu się udało. Bardzo mocnym uderzeniem przełamał jego ręce, wyprowadzając swoją ekipą na prowadzenie. Dosłownie w ostatniej akcji meczu Hatayspor został dobity bramką, która ustaliła wynik na 4:2.
Nalepa jeszcze latem był graczem Super Lig, a teraz spadł do trzeciej ligi tureckiej
Dla Nalepy było to pierwsze trafienie w nowych barwach, ale już piętnaste na tureckich boiskach. Warto jednak dodać, że wszystkie strzelił na zapleczu, gdzie ma duży bagaż doświadczeń (ponad 130 spotkań). W Super Lig zagrał raptem trzykrotnie w barwach Genclerbirligi Ankara, któremu wcześniej pomógł w osiągnięciu awansu. Zakończył tam przygodę czerwoną kartką i „Klubem Kokosa”. Nalepa w głośnych okolicznościach rozstał się z tureckim klubem. Poszedł na rozmowę do trenera i się zdziwił.
– Odparłem, że szanuję, iż powiedział mi to otwarcie, ale że zupełnie się z nim nie zgadzam. Bo to niemożliwe, że jednego dnia jesteś jednym z kluczowych graczy drużyny, a drugiego zupełnie niepotrzebny. I zakomunikowałem, że mam jeszcze dwa lata kontraktu i nigdzie nie odejdę. Na cały rok miałem już opłacony wynajem mieszkania, dzieci zaczęły chodzić do prywatnej szkoły. I to nie są zabawki czy gra Football Manager, więc nie zgadzam się na odejście tylko dlatego, że komuś się coś przyśniło. Tak dosłownie powiedziałem. Pewnie rozmawiałbym inaczej, ale skoro po tym, co zrobiłem dla klubu zostałem tak potraktowany, to na brak szacunku odpowiadam tym samym – mówił Polak w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
Trenował indywidualnie i przez kilka miesięcy nie rozegrał żadnego meczu. W zimowym okienku transferowym jako wolny zawodnik podpisał kontrakt z Seriksporem i wystąpił tam w każdym możliwym spotkaniu. W piętnastu występach uzbierał ponad 1200 minutach i poza tym golem, na koncie ma także trzy asysty.
Jego zespół, mimo najlepszej sytuacji spośród czterech drużyn w strefie spadkowej, do tego spotkania przystępował ze świadomością, że nie ma szans na utrzymanie, nawet przy zgarnięciu trzech punktów. Serikspor do pierwszego bezpiecznego miejsca traci teraz sześć oczek, a do rozegrania pozostał tylko jeden mecz.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Sensacyjny zdobywca Pucharu Grecji. Asysta Kędziory nie wystarczyła
- Goncalo Feio miał słowne spięcie z fanem Tondeli. „Kochają ten klub”
- Karbownik czeka na koniec sezonu. Kownacki znalazł się w kropce
Fot. Newspix