Nie tak to się miało potoczyć. Polski talent na wylocie z klubu

Mikołaj Duda

02 czerwca 2026, 17:17 • 3 min czytania 13

Reklama
Nie tak to się miało potoczyć. Polski talent na wylocie z klubu

Jeszcze nie tak dawno polscy kibice zachwycali się nagraniami, gdy polski talent mijał niczym tyczki kolejnych rywali w barwach młodzieżowych drużyn Liverpoolu. Nazywany na Anfield był „polskim Messim”, a w końcu doczekał się nawet występu pod wodzą samego Juergena Kloppa. W ostatnim czasie jego kariera zdecydowanie nie potoczyła się w kierunku, jakiego wszyscy się spodziewali i właśnie znalazł się na wylocie z klubu.

Reklama

Kariera Mateusza Musiałowskiego po przenosinach na Cypr bez watpliwości nie potoczyła się tak, jakby sam zainteresowany się spodziewał. W barwach Omonii okazał się sporym rozczarowaniem i nie był w stanie przedrzeć się do podstawowego składu. Przez cały swój pobyt pełnił raczej marginalną rolę i wygląda na to, że już się to nie zmieni. Jak poinformowały cypryjskie media, a konkretnie tamtejszy portal Goal, Polak znalazł się na wylocie z klubu.

Co dalej z polskim talentem? Znalazł się na wylocie z klubu

Jak czytamy Omonia Nikozja ma zamiar rozwiązać kontrakt z Musiałowskim, mimo że ten obowiązuje jeszcze do końca czerwca 2027 roku. Jeśli nie uda się dojść do porozumienia w sprawie rozstania, to cypryjski klub odeślę byłego młodzieżowego reprezentanta Polski na wypożyczenie.

Jest to spowodowane także tym, że jesienią Polak skończy 23 lata, co oznacza, że już nie będzie mógł znajdować się na liście dla młodych zawodników, tylko zajmie jedno z cennych miejsc na głównej liście zgłoszeniowej do lokalnych rozgrywek.

A o tym, że na jego nieobecności większej straty nie będzie najlepiej świadczy fakt, że w tym sezonie zagrał nieco ponad 100 minut w trzech spotkaniach. Nie został nawet zgłoszony do fazy ligowej Ligi Konferencji. Mimo to zdążył raz trafić do siatki i trzeba przyznać, że był to gol niebagatelnej urody.

Reklama

Przez pewien czas w cypryjskim zespole razem z Mateuszem Musiałowskim występował Mariusz Stępiński, czyli obecny snajper Korony Kielce. W rozmowie z Foot Truckiem przyznał, że młodszy kolega dysponuje niemałym talentem.

– Kiedy zobaczyłem go pierwszy raz, wystarczyło rozłożyć tyczki, zobaczyć, jak on prowadzi piłkę i już widzisz, że gość jest ulepiony z innej gliny. Ogromny potencjał. Najlepiej wyszkolony polski zawodnik. On i Piotrek Zieliński. Jota w jotę ten sam talent, jak Zielek robi prawa, lewa, prawa, lewa, to pękają ci więzadła krzyżowe i tu jest to samo.

Reklama

Mateusz Musiałowski przy okazji odejścia z Liverpoolu jednocześnie odrzucił możliwość powrotu do Polski, mimo że mówiło się choćby o zainteresowaniu ze strony Jagiellonii. Wylądował finalnie na Cyprze, chociaż ambicje miał na znacznie większy klub, o czym w wywiadzie na kanale Weszło opowiadał Cezary Kucharski.

Musiałowski i jego rodzina zgłosili się do mnie, żebym go reprezentował. Po paru rozmowach i paru sytuacjach uznaliśmy, że to nie ma sensu. Rodzina chce czegoś, co jest niemożliwe do zrealizowania. Oni wyobrażali sobie, że skoro on „gra w Liverpoolu”, to ja mu zorganizuję transfer do Bayernu czy Manchesteru City. Ja go przekonywałem, subtelnie, bo on był bardzo na nie, do powrotu do Polski. On potrzebuje trenera, który go zrozumie, którego on zrozumie i wytłumaczy mu na czym polega zawodowa piłka.

Dorobek Musiałowskiego w Nikozji zakończył się na 15 występach i dwóch golach. Na koncie ma także debiut w pierwszym zespole Liverpoolu. Miało to miejsce na poziomie Ligi Europy, gdy wszedł na boisko na ostatni kwadrans spotkania ze Spartą Praga.

Reklama

Fot. Newspix

13 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama