Co Tomasiak osiągnie na dużej skoczni? „To zależy od warunków”

Jakub Radomski

14 lutego 2026, 10:13 • 8 min czytania 1

Co Tomasiak osiągnie na dużej skoczni? „To zależy od warunków”

Kacper Tomasiak zachwycił Polskę, sięgając po srebrny medal olimpijski na normalnej skoczni w Predazzo. W pierwszym treningu na dużym obiekcie znalazł się… w czwartej dziesiątce, ale spokojnie – 19-latek uczył się tej skoczni. Co Tomasiak może osiągnąć w dzisiejszym konkursie na dużej skoczni i czy będzie w ogóle najlepszym z Polaków? Kto wydaje się głównym kandydatem do złota? Zapytałem o to byłych trenerów 19-latka. W tle jest też ciągle pytanie, kto tak naprawdę miał największy wpływ na wybuch jego formy. Internauci deprecjonują znaczenie trenera kadry A, Macieja Maciusiaka, ale robią to bardziej pod wpływem zdań wyrwanych z kontekstu, a nie samodzielnego myślenia.

Reklama

Po wielkim sukcesie Tomasiaka zaczęła się dyskusja o tym, komu on tę świetną dyspozycję zawdzięcza. Do wywiadów wyszedł Maciej Maciusiak, główny trener reprezentacji, co jest czymś normalnym. Szkoleniowiec wspomniał o drodze, którą 19-latek przeszedł u różnych szkoleniowców. Nie wypowiadał się jak ktoś, kto chce sobie koniecznie przypisać ten sukces. Tylko jedno zdanie było niepotrzebne – to, że uderzają w niego ci, którzy tak naprawdę nic w życiu nie osiągnęli. Mimo to Maciusiak zaczął być jeszcze bardziej krytykowany, bo internauci, trochę pod wpływem nagłówków wyciągających słowa z kontekstu (a mniej pod wpływem samodzielnego myślenia), uznali go za gościa, który teraz grzeje się w blasku medalu, choć Kacper trenował w kadrze B, a w jego grupie znalazł się dopiero na początku sezonu.

Nawiasem mówiąc – gdyby Tomasiakowi nie poszło na normalnej skoczni i zająłby np. miejsce w trzeciej dziesiątce, „jazda” po Maciusiaku byłaby jeszcze większa. Stałby się tym, który „zniszczył kolejnego skoczka”. A prawda jest taka, że trener kadry A też ma zasługi w zdobyciu srebrnego medalu. Podobnie jak ci, którzy pracowali z Kacprem wcześniej, wymienieni w poście Piotra Majchrzaka. „24/25 główni trenerzy Tomasiaka: Hankus i Mateja. Na zawodach i konsultacjach: Daniel Kwiatkowski. 25/26: sztab Topora od kwietnia do listopada, od startu sezonu sztab Maciusiaka” – napisał na X menedżer ds. komunikacji w Polskim Związku Narciarskim.

Reklama

Pierwszy trener Tomasiaka broni Macieja Maciusiaka. „Obronił się wynikiem”

Wojciech Topór to główny szkoleniowiec kadry B skoczków. Nie jest tajemnicą, że znalazł nić porozumienia z Tomasiakiem i że nawet podczas trwającego sezonu miał spory wpływ na ważne decyzje – np. na tę, żeby Tomasiak poleciał do Japonii, ale odpuścił mistrzostwa świata w lotach w Oberstdorfie oraz konkursy w Willingen. Od października Kacpra prowadzi jednak sztab pierwszej reprezentacji, więc tu decydentem jest Maciusiak.

Z Kacprem mamy kontakt, ale tak naprawdę już odkąd zaczęła się kręcić karuzela Pucharu Świata, jesteśmy w rozjazdach w zupełnie innych kierunkach. Dlatego ostatni raz większy kontakt mieliśmy na Pucharze Świata w Sapporo, gdzie zastępowałem Maćka Maciusiaka. Poza tym tyle czasu jesteśmy na wyjazdach, że też nie wydzwaniam, nie zawracam głowy Kacprowi. Jest w dobrych rękach i nie ma potrzeby, żebym się wtrącał teraz (…) Ja zawsze wychodzę z założenia, że nie ma się co wtrącać z boku. Ważne, żeby zawodnik dostawał informacje z jednego źródła – mówi Topór, cytowany przez Jakuba Balcerskiego ze Sport.pl.

Medaliści konkursu na normalnej skoczni. Kacper Tomasiak pierwszy z lewej

Medaliści konkursu na normalnej skoczni. Kacper Tomasiak pierwszy z lewej

Wszystko zaczęło się jednak od Jarosława Koniora, który pracował z Tomasiakiem w LKS Klimczoku Bystra. Kacper zaczynał szkołę podstawową, gdy rozpoczął też treningi pod jego okiem. Konior prowadził go przez ponad cztery lata, później w klubie Kacprem przez chwilę zajmował się też Bartłomiej Kłusek. – Niebawem będziemy oddawać w Bystrej wyremontowane skocznie. Trzeba trzymać poziom, by dorastały nam kolejne Tomasiaki. Przecież u nas trenują też młodsi bracia Konrad i Filip, a w kolejce jest mały Jasiek, który ma chyba dwa lata. Może być zatem czwórka Tomasiaków do konkursu drużynowego. Kiedy Jasiu będzie miał 18 lat, to Kacper będzie miał 35. Mogliby zatem spokojnie być w jednej drużynie – przekonuje Konior w rozmowie z Interią.

Szkoleniowiec w tym samym wywiadzie zabrał też głos na temat deprecjonowania roli Maciusiaka. – Każdy z trenerów ma udział w tym sukcesie. Ostatni szlif robił jednak z nim Maciej Maciusiak. Od października Kacper trenuje pod jego skrzydłami. Nie można zatem nic ujmować Maćkowi Maciusiakowi. On obronił się wynikiem i uważam, że dalej powinien prowadzić kadrę. Wprawdzie trener zapowiadał, że wszyscy będą w „30” na igrzyskach. Nie osiągnęli tego, ale jednak medal nam to wszystko wynagrodził – powiedział.

Robert Mateja: Żartowaliśmy sobie, że on nie ma głowy

W Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku trenerem Kacpra był Sławomir Hankus, który w tym tekście, opublikowanym jeszcze przed igrzyskami, opisywał nam Tomasiaka z tamtych czasów. – Jak patrzyło się na Kacpra grającego w piłkę czy siatkonogę, to raczej byś nie powiedział, że stanie się tak uzdolnionym sportowcem. Miał problem ze stabilizacją i koordynacją. Wyglądał niezdarnie, ale na skoczni nadrabiał tę niezdarność właśnie niezwykłą energią. Inni skakali technicznie ładnie, a on dodatkowo zaskakiwał generowaniem mocy. Poza tym nikt inny tak szybko i łatwo nie przyswajał wskazówek trenerów. Potrafił to wszystko wdrażać już od następnego skoku – opowiadał mi Hankus.

W SMS-ie zdolny skoczek przez dwa lata współpracował też z Robertem Mateją. Balcerski w swoim tekście pisze, że Kacper ufał byłemu skoczkowi i m.in. właśnie ze względu na Tomasiaka Mateja otrzymał propozycję pracy w sztabie kadry B, gdzie jest asystentem. – W naszym gronie wszyscy po cichu liczyli, że Kacprowi może uda się zdobyć medal na normalnej skoczni. I on to zrobił. Trochę zaskoczył, choć widać było, że ten obiekt mu leży, pokazywał wielką klasę już wcześniej na treningach – mówi Mateja w rozmowie z Weszło.

I dodaje: – Tomasiak zawsze miał niezwykłą dynamikę odbicia. I mocną głowę. Żartowaliśmy sobie czasami, że ten chłopak w zasadzie jakby nie miał głowy, bo wszystko po nim spływa. Nie reaguje na bodźce zewnętrzne, a jeśli czuje jakiś stres, to przekuwa go w pozytywną motywację. Dużo było imprez, na których mnie zaskakiwał. A jeżeli nawet coś nie poszło po jego myśli, to nigdy się nie zrażał. Po prostu ćwiczył dalej i wierzył, że nadejdą lepsze czasy.

Robert Mateja, dziś asystent w kadrze B

Robert Mateja, dziś asystent w kadrze B 

Mateja jest też przekonany, że Kacper nie będzie miał większych problemów z nagłą popularnością. Podkreśla, że ma bardzo mądrych rodziców. Jego ojciec, pan Wojciech, sam jest trenerem w SMS-ie, ale kiedy syn trafił do tej placówki, oddał go pod opiekę innych szkoleniowców, samemu usuwając się w cień. Mama skoczka jest natomiast psychologiem i pedagogiem.

Poradzi sobie z tym. Ma bardzo wartościową rodzinę, która mu w tym pomoże – stwierdza Mateja. A gdy pytamy go o komentarz do krytyki trenera Maciusiaka, dodaje: – Prawda jest taka, że każdy trener, który zajmował się Kacprem na jakimś etapie, miał wkład w ten wielki sukces. Nie chcę wdawać się bardziej w tę dyskusję, bo mogłoby to zrodzić jakieś podziały międzyludzkie.

Trener kadry juniorów o Tomasiaku: Ma wszystko poukładane

Daniel Kwiatkowski to główny trener kadry juniorów. Pod jego wodzą Tomasiak brał udział w zawodach międzynarodowych oraz konsultacjach. W studiu TVP podczas trwających igrzysk Kwiatkowski nazwał 19-latka „jednostkowym przypadkiem”. W rozmowie z Weszło rozwija tę myśl. – To zawsze był typ zawodnika, który przyjeżdżał na nowy dla niego rodzaj zawodów, czy to FIS Cupy, czy mistrzostwa świata juniorów, i od razu, z miejsca, był wysoko. Zdobywał punkty. Tak właśnie objawiała się jego wyjątkowość – przekonuje Kwiatkowski.

Szkoleniowiec był najbardziej zaskoczony, kiedy w 2023 roku Kacper znalazł się w jego drużynie na mistrzostwa świata juniorów w Whistler. Tomasiak miał wówczas 16 lat i nieoczekiwanie był czwarty w konkursie indywidualnym, sięgnął też po srebrny medal z kolegami w drużynie.

Przed wyjazdem do Kanady prezentował się dobrze, ale nie sądziliśmy, że na miejscu będzie aż tak mocny. Zaskoczył wszystkich. Z Kacprem jest tak, że po nim w ogóle nie widać zdenerwowania. On twierdzi, że się nie stresuje, ale przecież u każdego coś dzieje się w głowie. To zawodnik, który potrafi przekuć stres we właściwe emocje. Wydaje się na skoczni wyluzowany, ale myślę, że nie do końca tak jest. On ma wszystko poukładane i obliczone: wie, kiedy zawieźć buty, kiedy robić rozgrzewkę, itd – opisuje Kwiatkowski.

Daniel Kwiatkowski (z lewej)

Daniel Kwiatkowski (z lewej)

Co Kacper Tomasiak może osiągnąć na dużej skoczni?

Na skoczni normalnej Kacper wywalczył srebrny medal, ale pozostali Polacy zawiedli. Paweł Wąsek zajął 35. pozycję, a Kamil Stoch był dopiero 38. Obaj przegrali m. in. z Chińczykiem Qiwu Songiem. Patrząc na wyniki treningów, wydaje się, że na dużym obiekcie (początek rywalizacji o godzinie 18.45 – przyp. red.) jest duże prawdopodobieństwo, że całą trójkę obejrzymy w drugiej serii. Stoch nie ukrywa, że na większej skoczni czuje się zdecydowanie lepiej, zajął nawet czwarte miejsce na drugim treningu i piąte w piątym. W czwartek zawodnicy oddali po trzy próby, w piątek – po tyle samo. Biorąc pod uwagę wszystkie skoki, to właśnie kończący po tym sezonie karierę mistrz z Zębu był najlepszym z Biało – Czwerwonych. Lokaty Polaków prezentują się tak:

Tomasiak – 37, 16, 17, 28, 10, 16.
Stoch – 9, 4, 15, 11, 5, 25.
Wąsek – 17, 22, 7, 28, 11, 8.

Kacper zaczął treningi kiepsko, ale później wskoczył na nieco wyższy poziom. Z jego wypowiedzi w czwartek wieczorem wynikało, że trochę uczy się nowej skoczni, ale czuje się na niej coraz lepiej. Tyle że w piątkowych próbach nie było widać wyraźnej poprawy. Co na większym obiekcie może osiągnąć nasz srebrny medalista? I kto z rywali ma w sobotę największe szanse na podium?

Mateja: – Kacper ma świetne odbicie, ale w locie, zwłaszcza w jego drugiej fazie, mógłby się trochę lepiej zachowywać. Mocni będą Słoweńcy, przede wszystkim Domen Prevc. Oni są urodzeni do lotów, podejrzewam, że wytrenowali to w tunelu aerodynamicznym.

Kwiatkowski: – Myślę, że Kacper okaże się jednak najlepszym z Polaków, choć oczywiście kibicuję i Kamilowi, i Pawłowi. Dużo zależy od warunków na skoczni. Jeżeli te będą stabilne, a wiatr lekki, z tyłu, to Kacper może powalczyć nawet o medal. A jeżeli będzie wiało mocniej z przodu, to będzie mu bardzo ciężko. Na pewno Domen będzie pragnął udowodnić, że jest najlepszy na świecie. I bardzo prawdopodobne, że to on zwycięży, choć może mu się postawić Ren Nikaido. Mocny może być również Jan Hoerl, ale nie wiem, czy on da radę udowodnić świetną formę w zawodach.

JAKUB RADOMSKI 

WIĘCEJ O IGRZYSKACH NA WESZŁO:

1 komentarz
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ligue 1

Reakcja Enrique na słowa Dembele. „Są bezwartościowe”

Braian Wilma
0
Reakcja Enrique na słowa Dembele. „Są bezwartościowe”
Reklama

Inne sporty

Reklama
Reklama