Nie od dziś wiadomo, że transfery w lidze hiszpańskiej potrafią napotkać na wiele przeszkód. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę fanbaza FC Barcelony, czekając swego czasu na rejestrację dla wielu nowych nabytków. Tym razem kolejne meandry napotyka Getafe, chcące zakontraktować Daniego Carvajala. Może okazać się to dużym problemem. La Liga średnio jest skłonna uwierzyć w to, że piłkarz tak mocno zejdzie z dotychczasowych zarobków.
Carvajal i Getafe – game over o krok
Getafe ma problem. Klub nie może zmieścić się w limicie wynagrodzeń La Liga przy podpisaniu umowy z nowym zawodnikiem. Mowa oczywiście o ostatnim głośnym temacie transferowym z Półwyspu Iberyjskiego, a więc Danim Carvajalu.
Wielokrotny triumfator Ligi Mistrzów, a także mistrz Europy z 2024 roku, był (wciąż jest?) o krok od podpisania umowy z Getafe. Przeszedł już testy medyczne, co potwierdzał złapany na ulicy przez reporterów stacji DAZN prezes zespołu Angel Torres. Władze ligi hiszpańskiej są jednak przeciwne zaakceptowaniu takiego transferu.
Chodzi o pieniądze, które miałby dostać Carvajal. W audycji El Larguero padło, że miałby zarabiać 400 tysięcy euro i władze ligi nie uważają tej kwoty za rzeczywistą, jaką piłkarz miałby otrzymać. Dopiero co, zarabiał bowiem 10 milionów euro za sezon w Realu Madryt.
Obniżka w tym przypadku jest więc naprawdę duża.
Informa @ellarguero que @LaLiga tumba el acuerdo de Dani Carvajal con el @GetafeCF porque no resulta creíble que pase de cobrar 10 millones de euros de salario en el Real Madrid a 0’4M en el club getafense para encajarlo en su tope salarial
▪️Esta norma de la patronal se creó para evitar que los equipos hicieran trampas en el fair play financiero, contabilizando un salario muy bajo que sería incrementando con pagos en B o a través de dudosos patrocinios para llegar a su caché económico sin que cuenten para el límite salarial
— solofichajes123 (@solofichajes123) October 8, 2026
W Hiszpanii poddaje się transfery pod bardzo restrykcyjne kryteria jednej z komisji, która to mocno kojarzy się z ostatnimi latami ery Javiera Tebasa. Pod uwagę bierze się choćby wiek piłkarza, jego status, aktualnie panujące trendy na rynku transferowym, to, co osiągnął zawodnik w ostatnich trzech latach, to ile grał w meczach międzynarodowych. Jest tego sporo.
Carvajal w tym czasie wygrał choćby EURO czy Ligę Mistrzów, ale zawodnik od tej pory poświęcił też wiele tygodni na powrót do zdrowia po zerwaniu więzadeł. Wspomniana komisja uznała, że Carvajal jest wart 2,6 miliona euro rocznych zarobków, a to liczba, która zmusza Getafe raczej do poddania się w sprawie, aniżeli do kontynuowania walki o rejestrację piłkarza.
Klub ma limit wynagrodzeń w skali roku ustawiony na niecałe 57 milionów euro i ma problem, aby zmieścić się w ramach tych regulacji z umową dla mistrza Europy. Kluby przed laty zgadzały się na takie zapisy, aby unikać oszustw oraz „płacenia pod stołem”.
Sam Carvajal w trakcie negocjacji poprosił też o klauzulę, która pozwoli mu opuścić zespół zimą przy otrzymaniu oferty. Według Roberto Gomeza, gościa w programie na antenie Radio Marca, było to też kością niezgody w poszukiwaniu porozumienia z piłkarzem. Nie wiadomo, czy Getafe poszło tutaj Carvajalowi na rękę. Cała saga transferowa powinna rozstrzygnąć się w nadchodzących dniach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix