Wszystko wskazuje na to, że Dani Carvajal wreszcie znalazł nowy klub. Hiszpan latem rozstał się z Realem Madryt, po czym wylądował na bezrobociu, z którego wyciągnąć go ma zamiar Getafe. Jak przyznał prezes Los Azulones, sprawa jest na finiszu, brakuje tylko formalnej zgody LaLiga na zatrudnienie 34-latka.
Trzeba przyznać, że Carvajal swoim agresywnym i prowokacyjnym stylem idealnie wpisuje się w profil żołnierza Jose Bordalasa. Zresztą, jak przekonuje Marca, to właśnie telefon od trenera Getafe odegrał kluczową rolę w przekonaniu go do tego – wbrew pozorom – wcale nie tak szokującego transferu. Carvajal będzie mógł bowiem kontynuować karierę bez konieczności wyprowadzania się z Madrytu, a z kolei Bordalas zyska klasowego bocznego obrońcę oraz lidera w szatni. Czyli, klasyczne, win-win.
Carvajal w końcu znalazł nowy klub. Zostanie w Madrycie
Jak potwierdził prezes Getafe Angel Torres w rozmowie z hiszpańską telewizją DAZN, sprawa przejścia Carvajala jest na ostatniej prostej. Ten zgodził się na znaczącą obniżkę uposażenia (w Realu, przypomnijmy, inkasował 10 mln euro za rok), ale mimo to na przeszkodzie do realizacji całej operacji może stanąć… Finansowe Fair Play. LaLiga zbada, czy kontrakt Carvajala mieści się w tzw. Limicie Kosztów Kadry Sportowej Getafe. Od tego będzie zależeć, czy 34-latek będzie mógł złożyć podpis na umowie.
Ángel Torres, presidente del @GetafeCF, en exclusiva en #TRENDING sobre el fichaje de Dani Carvajal 💣💣💣
„Falta que LALIGA y yo lleguemos a un acuerdo. Ha pasado el reconocimiento médico. El míster me pidió un jugador de banda” 🔵 https://t.co/a15xQMHSV2
— DAZN España (@DAZN_ES) October 6, 2026
Jeśli władze ligi dadzą zielone światło, wówczas Carvajal oficjalnie powróci z bezrobocia, na którym przebywa od 30 czerwca, kiedy to po trzynastu długich latach dobiegł końca jego kontrakt z Realem Madryt. Były reprezentant Hiszpanii spędził lato na indywidualnych treningach, czekając na ofertę, która przekona go do rozpoczęcia nowego etapu w karierze. Po ponad dekadzie spędzonego na Santiago Bernabeu celowo dał sobie czas na podjęcie decyzji. Ostatecznie, wyścig o jego względy wygrało Getafe.
Tym samym Carvajal zaprzeczył… sam sobie. Jeszcze w 2024 roku zapowiadał przekonująco, że Real to jego ostatni klub na Starym Kontynencie. – Jeśli kiedykolwiek odejdę z Realu Madryt, nie będę dłużej występował w Europie. Nie będę grał przeciwko Realowi ani w lidze hiszpańskiej, ani w europejskich pucharach – mówił. A jednak.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix