Karol Świderski otrzymał powołanie i wzbudził kontrowersje. Napastnik Widzewa dostał zaproszenie na kadrę, choć w Ekstraklasie – delikatnie rzecz ujmując – nie grzeszy skutecznością. Teraz 29-latek odniósł się do swojej obecności na zgrupowaniu. – Nieraz przyjeżdżałem w jeszcze gorszym momencie w klubie – stwierdził.
Trzeba przyznać, że trudno jest logicznie uzasadnić powołanie dla Świderskiego. Owszem, jest w kadrze nie od wczoraj, dał jej dużo w ważnych momentach, jednak za zasługi to może sobie przyjeżdżać co najwyżej Robert Lewandowski. Tym bardziej, że Świderski po powrocie do Ekstraklasy ma mniej goli, niż chociażby stoper Wisły Alan Uryga czy wchodzący do seniorskiej piłki Jakub Żewłakow.
Jak dotąd Świderski w barwach Widzewa ma na swoim koncie 1 gola i tyle samo asyst. Drogę do bramki znalazł w meczu z Lechem Poznań (2:3), z kolei ostatnim podaniem popisał się w rywalizacji ze Śląskiem Wrocław (3:3). I… to by było na tyle. Bilans mało ekskluzywny.
„Bywało gorzej”. Świderski podsumował powołanie na kadrę
W ekskluzywnym za to Świderski znalazł się gronie. Jan Urban powołał go na nadchodzące mecze reprezentacji Polski w Lidze Narodów. Poza 29-letnim snajperem z Rawicza, wśród zaproszonych na zgrupowanie napastników znaleźli się Robert Lewandowski, Mateusza Żukowskiego i Adriana Benedyczaka. O ile argumenty do zaproszenia pozostałej trójki można spokojnie znaleźć, o tyle ze Świderskim już nie jest tak prosto.
Tylko w Ekstraklasie, biorąc pod uwagę napastników z Polski, więcej goli w tym sezonie zdobyli kolejno:
- Mariusz Stępiński (Korona Kielce) – 6 goli
- Karol Czubak (Motor Lublin) – 5 goli
- Patryk Makuch (Raków Częstochowa) – 5 goli
- Rafał Adamski (Legia Warszawa) – 3 gole
- Łukasz Zjawiński (Legia Warszawa) – 3 gole
- Sebastian Bergier (Widzew Łódź) – 2 gole
- Przemysław Banaszak (Śląsk Wrocław) – 2 gole
Czysto więc teoretycznie, gdyby Urban kierował się wyłącznie bieżącą dyspozycją i zamiast Świderskiego zaprosił takiego Banaszka, jego klubowego kolegę Bergiera lub jeszcze do niedawna biegających w I lidze Zjawińskiego czy Adamskiego, miałby pełne prawo tak zrobić.
A co na to sam Świderski? – Trudniejszy moment w klubie pod względem punktów i goli, ale nieraz takie momenty miałem. Nieraz przyjeżdżałem w jeszcze gorszym momencie w klubie, a potem przyjeżdżałem na kadrę i żarło. Na przykład jak byłem w Panathinaikosie – powiedział w rozmowie z Kanałem Sportowym. I natychmiast dodał: Dobrze się tutaj czuję, fajnie tu przyjechać i grać dla kraju. To największe spełnienie marzeń i największa motywacja.
Doceniamy optymizm, lecz realnie patrząc na okoliczności, tylko konkrety w postaci bramek z Bośnią, Szwecją i Rumunią uratują reputację Świderskiego, który – bądź co bądź – w kadrze przeważnie dowoził.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix