Były kolega Salaha mówi wprost: Jego odejście to wina jednej osoby

Marcin Ziółkowski

08 czerwca 2026, 16:25 • 4 min czytania 1

Reklama
Były kolega Salaha mówi wprost: Jego odejście to wina jednej osoby

Dejan Lovren to bardzo szanowana postać przez kibiców Liverpoolu. Twarz comebacku z BVB w Lidze Europy za kadencji Juergena Kloppa wygrała z klubem z Anfield dwa trofea. Piłkarz PAOK-u Saloniki przyznał w rozmowie z Win Win, że to Arne Slot stoi za nagłym końcem Mohameda Salaha w Liverpoolu i jest o tym przekonany. Chorwat uważa, że Holender miał złe podejście, bowiem nie tylko z Egipcjaninem wyglądało to na zepsutą relację. Dostało się też Jamie’emu Carragherowi.

Reklama

Lovren pewny swego. „Z Kloppem było zupełnie inaczej”

Arne Slot nie może zaliczyć sezonu 2025/26 do udanych. Po mistrzostwie kraju Holender otrzymał co prawda rekordowe w historii klubu wzmocnienia, ale po drodze nastąpiło też wiele kontuzji i Liverpool zajął dopiero piąte miejsce, odpadając w Lidze Mistrzów w ćwierćfinale.

Były trener Feyenoordu zakończył sezon bez trofeum, z rekordową liczbą porażek w historii klubu w jednych rozgrywkach (21) i po dwóch latach pracy został zastąpiony przez Andoniego Iraolę. Dodatkowo popadł w konflikt z Mohamedem Salahem, który odszedł z klubu.

Dejan Lovren uważa, że to właśnie Holender stoi za końcem pięknej przygody jego dobrego kolegi z zespołu. Zwraca uwagę choćby na aspekt psychologiczny i błędne podejście Slota. Wszystko w rozmowie z egipskim portalem Win Win.

– Nie uważam, że to wina kierownictwa, a jedynie jednej osoby. Myślę, że trenera. Nie mieli dobrej relacji, jeśli tak to można wprost nazwać. Z Kloppem mieli wspaniałą relację, która nigdy perfekcyjna nie była, ale każdy wiedział na co stać drugą stronę. Wierzyli sobie nawzajem, uwielbiali się, a teraz wszystko było zupełnie inaczej.

Reklama

– Tak, ze Slotem nie było jakiejkolwiek relacji. Nie wiem dlaczego tak było, ale powiedział mi [Salah – MZ], że to nie jest tak jak powinno być. Padło tylko kilka słów, a jeśli chcesz grać na topowym poziomie i codziennie pracujesz z kolegami, zwłaszcza z trenerem, musisz z nim rozmawiać, zdobywać informacje i wiedzieć, na czym się stoi. Ostatecznie wymiana zdań musi się odbywać w sposób bardzo ludzki. „Jak się masz?”, „co się dzieje?”, „czy z twoją rodziną wszystko w porządku?” – podkreśla Chorwat.

Lovren dosadnie sugeruje, że gdyby nie Slot – Salah pozostałby w Liverpoolu na kolejne miesiące. Jest też zdania, że holenderski trener mógł mieć słabe relacje nie tylko z Egipcjaninem. Chwali też klub za zmianę na stanowisku szkoleniowca.

Reklama

– Na pewno pozostałby w Liverpoolu, sto procent. Jestem o tym przekonany, że by pozostał. Ja to wiem (…) Nie wiem do końca jak było, ale jak spojrzysz na boisko – gołym okiem widać, że nie było tak tylko z Mo (…) Ważne, że zmieniono trenera. Powinni zrobić to wcześniej – w lutym czy marcu, gdy wszystko było już widać.

Dostało się też Jamie’emu Carragherowi. Legenda Liverpoolu nie umieściła niedawno w swojej piątce najlepszych piłkarzy w historii klubu Mo Salaha. Chorwat przyznaje między słowami, że Anglikowi brak odwagi i umie krytykować piłkarzy jedynie w programach, a nigdy nie dzieje się to wprost.

Reklama

Nie biorę Callaghera na poważnie. Z całym szacunkiem, spójrz na jego [Salaha] statystyki, to po pierwsze. Nie musisz go lubić jako osobę, piłkarza, po prostu spójrz na statystyki. Nie było ani jednego piłkarza z taką regularnością w piłce na najwyższym poziomie. 40-50 lat temu, futbol był na zupełnie innym poziomie i o tym nie zapominajmy. (…)

– Zawsze mówiłem, że powinien powiedzieć mu to w twarz, to wszystko co mówi. Nigdy by tego nie zrobił. Pamiętam, że nigdy nie zrobił tego samego w moją stronę, o mnie też mówił w podobny sposób, ale nigdy nie powiedział tego wprost.

Dejan Lovren w Liverpoolu grał w latach 2014-2020. Wygrał Premier League i Ligę Mistrzów. Dla klubu z Anfield zagrał w 185 spotkaniach. Z kadrą Chorwacji zdobył wicemistrzostwo świata.

Reklama

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama