Afera nagraniowa, której kulisy odsłoniliśmy na portalu Weszło, wstrząsnęła Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Całą sprawę postanowił skomentować Wojciech Kowalczyk, który jak zwykle nie przebierał w słowach.
Przypomnijmy w telegraficznym skrócie, o co chodziło. Jak wynika z ustaleń Wojciecha Górskiego, sekretarz generalny federacji Łukasz Wachowski miał potajemnie nagrywać prezesa Cezarego Kuleszę oraz jednego z członków zarządu PZPN. Oczywiście panowie nie siedzieli wcześniej „bez niczego”.
Wielka afera nagraniowa w PZPN! Sekretarz generalny potajemnie nagrywał prezesa
Górski pisze: „Z relacji czterech członków zarządu, z którymi rozmawialiśmy, wynika, że cała sprawa rozegrała się tuż po inauguracji mundialu do lat 20 kobiet. Na początku września turniej ten wystartował w Polsce. To wówczas w hotelu Courtyard Katowice City Center odbyła się tradycyjna kolacja z udziałem oficjeli, w tym gościa honorowego, Gianniego Infantino. Według wersji, która nie schodzi z języków członków i pracowników federacji, po zakrapianej imprezie dwóch działaczy postanowiło odprowadzić zmęczonego trudami wieczoru Kuleszę. Gdy jeden z nich pomagał dostać się będącemu pod wpływem alkoholu prezesowi do pokoju, spostrzegł, że drugi… nagrywa całą sytuację telefonem. Tym kimś był sekretarz generalny Łukasz Wachowski. Nagrywani byli natomiast Kulesza oraz pomagający mu Bartosz Ryt”.
Kowal o aferze nagraniowej w PZPN. „Ktoś powinien stracić stanowisko”
Co na to Wojciech Kowalczyk?
– Tak się zastanawiam… Oni spędzili ze sobą mnóstwo czasu, są najbliższymi współpracownikami. Pamiętacie, że oni we dwóch nie zdążyli na ostatni finał Pucharu Polski? Czy oni się cały podsłuchiwali, tych nagrań będzie jeszcze sto, dwieście? – zastanawia się Kowal na antenie Weszło TV. – Zaczyna się najdłuższa przerwa reprezentacyjna w historii futbolu, mamy cztery mecze do rozegrania. I zanim sędzia nam odgwizdał początek pierwszego spotkania, na Narodowym z Bośnią, to już bum. Siadło. Strzeliliśmy gola. Ale my pięknie gramy, tylko szkoda, że w gabinetach, a nie na boisku.
– Z tego co wiem, to do wyborów w PZPN jeszcze trzy lata. Ja rozumiem, że trwają już wyścigi, ale czy chociaż tej Ligi Narodów nie można było poprowadzić bez afer? Czy tam w ogóle nikt nie dba o to, by wizerunek polskiej piłki miał wymiar taki, by to wszystko uspokoić? Jedną taką akcją zrobiliście wszystkim pod górkę. A już na pewnym tym, którzy zapowiadali, że te mecze Ligi Narodów to początek nowego rozdziału w reprezentacji – dodał Kowalczyk.
– Kiedyś się mówiło „organizacyjnie Stal Mielec”. Ale mi się wydaje, że Stal Mielec jest organizacyjnie zdecydowanie lepsza od Polskiego Związku Piłki Nożnej. Bez względu na to, jak tam sobie w swojej lidze aktualnie wygląda – podkreślił były reprezentant Polski. – Lubię i Łukasza, i lubię Czarka. Ale zgadzam się z głosami, że ktoś powinien stracić stanowisko. Pewnie będzie to Łukasz, bo są inni ludzie w zarządzie… niektórzy obstawiają, że Łukasz ma jeszcze więcej nagrań. Wcale by mnie to nie zdziwiło, bo na temat Czarka to pewnie moglibyśmy kilka bardzo długich seriali nakręcić. Tylko po co? […] Opinia o Czarku Kuleszy jest jedna i wszyscy wiemy jaka. Myślicie, że jak nagracie Czarka Kuleszę, to skompromitujecie Czarka? Czy siebie, będąc jego bliskim współpracownikiem?
– Przychodzą do kadry nowi sponsorzy i od razu dostają w pędzel. Prosto w ryj mokrą szmatą: „no to żeśmy się wpakowali…” – martwi się Kowal. – Trzeba to szybko rozliczyć. Dokończyć sprawę, wyjaśnić, wymienić. Cokolwiek zrobić. […] Ja nie chcę gangsterki. Chcę czystej piłki nożnej.
Zapraszamy do obejrzenia całego odcinka „Kowal Subiektywnie”:
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl