Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
W zeszły czwartek zaprosiłem przyjaciół na mecz Gandzasara z Lechem. Powiecie, że muszę tych przyjaciół bardzo nie lubić, względnie że chciałem ich stracić, ale ja zbyt długo siedzę po czubek głowy w ruchomych piaskach polskiej piłki, by nie wiedzieć, że najlepsze komedie to mecze ligowców na wczesnych fazach europejskich pucharów. Wytłumaczyłem moim szanownym przyjaciołom, że armeński futbol jest w takim stanie rozkładu, że mają tylko jedną sześciozespołową ligę, z której w dodatku NIKT nie spada. Wytłumaczyłem, że frekwencyjny rekord […]
redakcja
• 4 min czytania
38