Oskar Pietuszewski nie gra już w Jagiellonii Białystok, bo odszedł za 10 milionów euro do FC Porto. Zawodnikiem klubu z Podlasia jest natomiast Bartosz Mazurek, który, strzelając trzy gole na wyjeździe Fiorentinie, ale też innymi bardzo udanymi meczami, pokazuje, że również ma wielki talent. Co ciekawe, obaj zawodnicy od kilku lat bardzo się kolegują, o czym opowiedzieli nam rodzice, brat i były trener Mazurka w reportażu, który zrobiliśmy na jego temat.
– Oni mają bardzo dobry kontakt, który po transferze Oskara do Portugalii nie uległ zmianie. Praktycznie codziennie rozmawiają ze sobą. Dzwonią do siebie. Śmiałem się nawet do Oskara ostatnio, że jak nie Mazurek trzy, to on z Benfiką strzela i czy jakiś zakład między sobą mają, że nie będzie tygodnia, gdy będzie cicho o jednym albo o drugim. Bartek się cieszy, że Oskar poszedł do wielkiego klubu i tak sobie radzi. Oni sobie kibicują, chcą obaj zajść jak najdalej – przekonuje Arkadiusz Mazurek, starszy brat pomocnika Jagiellonii Białystok.
Bartosz Mazurek i Oskar Pietuszewski świetnie się znają i bardzo się lubią. Kiedyś w ciekawy sposób wykonali rzut karny
Przyjaźń dwóch utalentowanych piłkarzy obserwowali też rodzice Bartosza Mazurka. – Mieliśmy okazję gościć tutaj Oskara na jakieś jednodniowe wypady. Nie zamykają się tylko na piłkę, lubią spędzać czas wolny ze sobą – mówi nam w reportażu pani Anna Mazurek, mama piłkarza. – Ale zadania trenerskie wykonują, więc biegają kółeczka wokół boiska, które jest obok naszego pensjonatu. Mówię im wtedy czasami: „Już nie biegajcie tyle!” – dodaje pan Wojciech, ojciec.
Obaj zawodnicy świetnie współpracowali też ze sobą na boisku.
– Przypomina mi się mecz, kiedy razem z Oskarem rozegrali rzut karny, który został ostatecznie nieuznany, ale powinien być uznany. Sędzia popełnił błąd. Chodzi o takie krótkie rozegranie karnego: jeden zamarkował, drugi uderzył. Sędzia gwizdnął spalonego, ale sprawdzaliśmy i nie było go. Oczywiście to nie było jakoś specjalnie konsultowane z trenerem. Oni z Oskarem zawsze czegoś próbowali, kombinowali. Przyjemnie się na nich patrzyło. Czasami trzeba było im nie przeszkadzać. Oni wiedzieli, co robić, a po drugie byli na tyle autonomiczni i pewni w działaniach, że to było skuteczne – opowiada w rozmowie z Weszło Przemysław Papiernik, dziś dyrektor ds. szkolenia w Akademii Jagiellonii, który kiedyś prowadził w młodzieżowej drużynie klubu z Podlasia obu zawodników.
Nasz cały reportaż o Bartoszu Mazurku obejrzycie tutaj:
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O BARTOSZU MAZURKU NA WESZŁO:
- Kulisy hat-tricka Bartosza Mazurka. „Powiedział, że strzeli trzy gole”
- Włosi zachwyceni Mazurkiem. „Przebrał się za Ronaldo”
- Piłkarz Jagi oglądany przez kluby Premier League