Klub z Madrytu zdaje się nie mieć zamiaru wypuszczać swojej gwiazdy gdziekolwiek. Julian Alvarez, ostatnio intensywnie łączony z Barceloną, miał już nawet kontaktować się w kwestii transferu z Katalońskim klubem. A ów klub przesłać miał do stolicy ofertę. Transfer jako będący już naprawdę na ostatniej prostej komunikował znany w branży Fabrizio Romano. I to jemu obrywa się najmocniej od Atletico.
Padło zresztą jego firmowe „here we go”, tyle że trudno powiedzieć, by sprawa była poważna. Atletico zapowiada bowiem transfer Lamine’a Yamala, który miałby przenieść się do Madrytu za tak zwaną paczkę gruszek. A dokładnie:
- cztery bilety na koncert Bad Bunny’ego,
- roczną subskrypcję ABC,
- i torbę pełną nasion słonecznika.
Kusząca oferta, nie?
HERE WE GO! Hemos enviado un fax al @FCBarcelona_es con nuestra oferta de traspaso: 4 entradas para el concierto de Bad Bunny de mañana, una suscripción anual al ABC y una bolsa de pipas. Esperamos ansiosos la respuesta para preparar el ‘announce’. pic.twitter.com/e0J7mPljHa
— Atlético de Madrid (@Atleti) May 29, 2026
Atletico bawi się w sieci. Po Yamalu przyszła pora na innych
Na liście Madrytczyków znaleźli się też Pedri i Raphinha, których Los Colchoneros również są gotowi wykupić za zawrotne kwoty. W ruch idą znów bilety na koncert, Brazylijczyk byłby zresztą bohaterem wypożyczenia w ramach ciekawej wymiany.
HERE WE GO! Y para completar el 3×1 nos hemos venido arriba y vamos a tirar la casita por la ventana: el jugador llega cedido por una temporada y a cambio nosotros cedemos a Tom Ford y Smith sin opción de compra. Oferta irrechazable. pic.twitter.com/ChQivcgYFd
— Atlético de Madrid (@Atleti) May 29, 2026
Nie da się ukryć, że Romano w ostatnim czasie niezwykle często informuje o sytuacji Alvareza. Ten ma być niezadowolony w Madrycie, ma naciskać na transfer, Barcelona ma być zdeterminowana do jego zatrudnienia i ma przedstawiać ciekawe oferty. Dużo się tego narobiło, a władze Atletico widać uznały działania dziennikarza za wywieranie nacisku na klub.
Jaka nie byłaby w tej kwestii prawda, jedno jest pewne. Dostaliśmy całkiem ciekawy popis Madrytczyków w mediach społecznościowych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. X