Milik dał nadzieję, ale Benfica wyrzuciła Juventus z Ligi Mistrzów

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

25 października 2022, 23:26 • 4 min czytania

Milik dał nadzieję, ale Benfica wyrzuciła Juventus z Ligi Mistrzów

Jeszcze przy stanie 1:1 w Lizbonie kibice Juventusu mogli się łudzić, że ich zespół stać na powalczenie o awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Ale Benfica odpaliła walec i przez ponad godzinę rozjeżdżała ekipę Allegriego. To był koncert jednego zespołu… Do czasu. Benfica sama sobie zafundowała nerwówkę, choć grała wyjątkowo efektownie. 

Reklama

Jeśli kibice turyńczyków mogli mieć jeszcze nadzieje na udanych sezon, to dzisiaj te nadzieje zostały zniszczone. Ale nie tak, że po prostu wzięte do ręki i wyrzucone do śmietnika. One zostały brutalnie zbezczeszczone, zdewastowane i wyśmiane. Juventus, jaki zobaczyliśmy dziś w Lizbonie, był zespołem nieprzystającym do Champions League, a i podający w wątpliwość sens gry w Lidze Europy – taki fragment relacji mieliśmy napisany po około godzinie grania na Estadion Da Luz.

Bo to było spotkanie gołej dupy z batem, jak mawiał klasyk. Ekipa Schmidta założyła Juventusowi chomąto i orała nim pole. Gospodarzom wychodziło wszystko. Piętki, zagrania na jeden kontakt, dokładne wrzutki, dryblingi, wyjścia spod pressingu. To była maestria gry w piłkę nożną. Pierwszy gol? Doskonała wrzutka Enzo, Silva tylko musnął piłkę głową wchodząc przed stoperów i Szczęsny nawet nie zdołał zareagować. Drugie trafienie było prezentem od Cuadrado, który w bezmyślny sposób zagrał piłką we własnym polu karnym, a później próbował wytłumaczyć wszystkim na boisku, że to nie jest jedenastka. Ale sędzia dobrze to widział, wskazał na wapno, a rzut karny wykorzystał Joao Mario. Wszystko to zwieńczył Rafa Silva, który został doskonale obsłużony przez wspomnianego Mario i cudną piętką ośmieszył defensywę gości.

Reklama

Juventus stać było tylko na jeden wymach, jeden atak – i to po stałym fragmencie gry. Pierwszy strzał Vlahovicia zdołał jeszcze odbić Vlachodimos, Serb dobił jednak swoje uderzenie, na linii piłkę trącił jeszcze Kean i zdobył bramkę, choć długo trwała weryfikacja spalonego w tej sytuacji. Benfica – mimo prowadzenia 3:1 – mogła czuć się niezadowolona, bo miała jeszcze sytuacje na podwyższenie rezultatu. Bawił się Rafa, świetnie wyglądał Mario, energetyczny był Aursnes. Oglądaliśmy zespół natchniony, który walcował zespół spóźniony w absolutnie każdej sytuacji.

To wyglądało jak mecz topowej ekipy z drużyną oldbojów.

PARTNEREM PUBLIACJI O LIDZE MISTRZÓW JEST KFC

I gdy Rafa – po kapitalnym podaniu Grimaldo – już po przerwie wsadził bramkę na 4:1, a Allegri zaczął ściągać doświadczonych graczy i zastępować ich młodzieżą, wyglądało to na białą flagę wywieszoną przez Juventus. Ale nagle w 77. minucie Iling (świetna zmiana) wrzucił z lewej flanki do Milika, a ten bardzo trudnym technicznie wolejem zdobył kolejną bramkę w starciach z Benficą. Dwie minuty później kolejną akcję Ilinga wykończył McKennie i zapachniało sensacyjnym powrotem. Tym bardziej, że dwóch doskonałych okazji (jednej samodzielnie wypracowanej po rajdzie przez pół boiska) nie wykorzystał Rafa…

Benfica grała pięknie, efektownie, z polotem i luzem, ale na własne życzenie sprezentowała sobie nerwową końcówkę. Ostatecznie jednak dowiozła to prowadzenie 4:3 i jest już pewna awansu do fazy pucharowej. A Juventus nie tylko Champions League ma z głowy, ale i musi napocić się o to, by zagrać w ogóle w Lidze Europy. W ostatniej kolejce podejmie PSG, a Benfica jedzie do Izraela zagrać z Maccabi. Każda większa zdobycz punktowa Maccabi od Juventusu sprawi, że Włosi wiosną puchary zobaczą tylko w telewizji.

Słówko jeszcze o Polakach. Szczęsny przy golach nie miał wiele do powiedzenia, a ponadto wybronił kilka groźnych sytuacji – to raczej on mógł patrzeć z wyrzutem w kierunku kolegów z obrony, a nie oni na niego. Milik wszedł po przerwie i choć Juventus nie produkował wielu sytuacji strzeleckich, to Polak na pewno zaplusował tą zmianą. Był aktywny, ruchliwy w polu karnym, strzelił ładnego gola, zapachniało jeszcze jednym trafieniem. Na pewno wypadł lepiej od Vlahovicia, a już od Keana…

No, trudno było wypaść gorzej.

Benfica – Juventus 4:3 (3:1)

A. Silva (17.), Rafa Silva (35. i 50.), Joao Mario (28.) – Kean (21.), Milik (77.), McKennie (79.)

WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW:

Fot. Newspix

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

La Liga

Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów

Maciej Piętak
2
Kolejne miasto powalczy o organizację finału Ligi Mistrzów
Reklama
Reklama