Ernesto Valverde nie pracuje w piłce nożnej od piętnastu miesięcy. Odkąd odszedł z Barcelony, wyciszył się i zajął się fotografią. W świetnym wywiadzie dla angielskiego dziennika Guardian opowiedział o swoich przemyśleniach związanych z futbolem i kilkunastu ostatnich miesiącach.
– Piłka nożna stała się sposobem na życie. To przedstawienie, wielki dramat, dziwaczna intryga. Czy ten trener przyjdzie tu, a tamten odejdzie stamtąd? Czy ten gracz zostanie wytransferowany? Cały świat spekuluje. Problem polega na tym, że za dużo wiesz i to nawet rzeczy, które nie są prawdziwe. Ciągła papka informacyjna, ciągła dezaktualizacja.
Były trener Barcelony uważa też, że do sportu podchodzi się zbyt poważnie, używając zbyt wielkich słów.
– Dochodzi do tego, że myślisz sobie: „Do diabła, jeśli nie wygramy w ten weekend, będzie koniec świata”. I nie wygrywasz, a w poniedziałek życie toczy się dalej. Za dużo jest w tym sporcie tych końców świata, które niewiele znaczą. Pojawiają się kryzys, bałagany, non stop. Nie martw się, będzie jeszcze jedna szansa, a potem jeszcze jedna. A tydzień później kolejny kryzys. W końcu docierasz do końca sezonu i jest są ostateczny. I co? Odcięcie, zasypanie ziemią, kolejna kampania. Jutro wzejdzie słońce. Nowy sezon, nowa nadzieja, nowe emocje i tak w nieskończoność.
Czy Valverde zamierza wrócić do trenerowania?
– Możliwe. Bardzo możliwe, bo futbol to pokusa, której zawsze ulegam. Chętnie spróbowałbym swoich sił w zagranicznej lidze. Może w Anglii?
W 145 meczach jako trener Barcelony osiągał średnią punktów 2,23.
Fot. Newspix