Hero Immobile, mecz z wiceliderem i… znów typowa Borussia

Piotr Tomasik

17 grudnia 2014, 22:33 • 2 min czytania

Hero Immobile, mecz z wiceliderem i… znów typowa Borussia

To mógł być jeden z niewielu przyjemnych wieczorów w tym sezonie w Dortmundzie. Wygrana z wiceliderem z Wolfsburga, upragniony gol zasuwającego jak w zegarku Immobile i pozytywny impuls przed ostatnim meczem w roku. Tak, to wszystko zaczynało mieć sens, bo Borussia dwukrotnie obejmowała w dzisiejszym meczu prowadzenie. I dwukrotnie je traciła…

Reklama

From Ciro to Hero – ktoś rzucił na Twitterze. Jeden z kibiców BVB wypalił nawet: „Fuck Lewandowski. We got Immobile”. Absurd? Trochę na pewno. Ale w Dortmundzie apetyty zostały tak rozbudzone, że z najmniejszej przystawki próbuje się zrobić główne danie. A sam Immobile, faktycznie, z Wolfsburgiem zaszalał. Biegał strasznie dużo, walczył o każdą piłkę, wygrywał wiele pojedynków, kilkukrotnie uderzał na bramkę i wszystko to robił dobrze – raz świetnie przyjął niewygodne dogranie tuż przed bramkarzem, zdołał równie świetnie uderzyć, ale ten jakimś cudem obronił. Hero Immobile – to stwierdzenie w pełni zasłużone – wystąpił na początku meczu jako asystent Aubameyanga i w końcówce jako główny bohater.

Reklama

Jeśli naprawdę niezły mecz z wiceliderem, w którym główne skrzypce rozgrywa tak zawodzący w Dortmundzie Immobile, nie jest w stanie dać upragnionego zwycięstwa – to my już nie wiemy, co je da. Borussia jest w strefie barażowej, ma 15 punktów. Drugi Wolfsburg ma 31. Boli. A boli tym bardziej, że gospodarze stracili korzystny wynik w samej końcówce po naprawdę fatalnym zachowaniu przy rzucie rożnym. Naldo, strzelec gola, kryty był prawdopodobnie przez Kehla, a że nie możemy tego stwierdzić z pełnym przekonaniem – wiele wyjaśnia.

Tak jak w Dortmundzie kawał dobrej roboty wykonał duet Aubameyang-Immobile, tak przez całą pierwszą połowę zachwycaliśmy się Kevinem de Bruyne. Ochy i achy leciały ze wszystkich stron. Każda akcja Wolfsburga przechodziła przez niego, on sam mijał rywali jak tyczki, jednym zwodem kładł po dwóch zawodników na ziemi, a i zabawił się z Langerakiem. To znaczy, trochę go przechytrzył, a trochę przechytrzył on się sam. Po przerwie de Bruyne trochę przygasł, ale i tak: bardzo dobry mecz, świetny sezon.

Chętnie napisalibyśmy, że ten wynik to dobra wiadomość dla kibiców Bayernu, ale nie mamy pewność, czy widzą oni jeszcze sens spoglądania w tabelę. W końcu mistrz i tak zgarnia wszystko. Aczkolwiek dziś – podajemy z obowiązku – zwiększył przewagę jedenastu punktów.

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Bundesliga

Reklama
Reklama