Kozacy i badziewiacy: Nieśmiertelny Wiśniewski, a Lechowi rośnie kolejny talent

redakcja

Autor:redakcja

09 grudnia 2014, 13:35 • 2 min czytania

Kozacy i badziewiacy: Nieśmiertelny Wiśniewski, a Lechowi rośnie kolejny talent

Im dłużej trwa sezon, tym częściej da się zaobserwować w ekstraklasie pewne tendencje. Wiele rzeczy można wręcz brać za pewnik. Np. to że Drągowski, największy talent wśród polskich bramkarzy, zaliczy kolejny świetny występ, Mraz nie zejdzie poniżej bardzo przyzwoitego poziomu, a Kędziora da w ataku jeszcze więcej niż w obronie. Z drugiej strony wiadomo też, czego się spodziewać po paru etatowych badziewiakach. 95-letni Cifuentes tradycyjnie coś zawali, a Guerrierowi musi się coś w głowie wyłączyć. Ten Haitańczyk to w ogóle dobry ananas. Smuda mówi, że trafi przez niego do Kobierzyna, a nam – widząc niektóre akcje dzikiego Donalda – wydaje się czasem, że gdyby jego intelekt boiskowy szedł w parze z życiowym, to chłop nie potrafiłby sam kupić w sklepie chleba albo przejechać samochodem przez rondo. Niższego piłkarskiego IQ – piszemy to z pełnym przekonaniem nie ma na świecie ani jeden zawodnik.

Reklama

Coś zupełnie przeciwnego można powiedzieć o trójce środkowych pomocników z paczki kozaków. Pinto postanowił wykorzystać swoje ostatnie chwile w Legii i sprawić, by nie stały się ostatnimi, Linetty w końcu wyrwał się z defensywnych zadań, w jakie wpakował go Rumak, a Wiśniewski… Wiśniewski to w ogóle osobna opowieść. Zmieniają się trenerzy, działacze, piłkarze… Zmienia się w Gdańsku wszystko, a „Wiśnia” jak był, tak jest nadal. I tak – mimo wieku – daje sto razy więcej niż ceniony przecież Stojan Vranjes i choćby grający na innych pozycjach Możdżeń, Łukasik, Nazario czy Pawłowski. Wiśniewskiemu zdarzają się przestoje, ale umiejętności z wiekiem się nie zapomina. Inna sprawa, że łatwiej je zaakcentować, gdy strzela się w taki ręcznik jak Cifuentes, a na lewej obronie gra katastrofalny Martinez.

Coraz częściej podoba nam się też dwóch innych zawodników. Po pierwsze – Cernych – jeden z najbardziej nieprzewidywalnych napastników ligi, ale też taki, który ma jakąś wrodzoną zdolność do odnajdywania się w polu karnym (lub w jego pobliżu). Podobna cecha charakteryzuje zresztą Kędziorę, który nie pędzi w pole karne z impetem Zielińskiego czy niegdyś Bereszyńskiego, ale rewelacyjnie – jak na tę ligę – dośrodkowuje i strzela głową. Gdyby nie tak mocna konkurencja na pozycji prawej obrony, to Kędziora pewnie dostałby powołanie już na najbliższe mecze kadry i nikt raczej nie powinien mieć pretensji. Rośnie Lechowi kolejny poważny zawodnik, na którym będzie można zarobić poważne pieniądze.

Reklama


Fot. FotoPyK

Najnowsze

Bundesliga

Dzeko zdradził kulisy transferu do Schalke. To on nawiązał kontakt

Braian Wilma
0
Dzeko zdradził kulisy transferu do Schalke. To on nawiązał kontakt
Ligue 1

Koniec sagi transferowej. Szymański wreszcie znalazł nowy klub

Wojciech Piela
3
Koniec sagi transferowej. Szymański wreszcie znalazł nowy klub
Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama