Oficjalnie: Borussia ma kryzys. Odwróć tabelę, Dortmund na czele!

Piotr Tomasik

30 listopada 2014, 20:27 • 3 min czytania

Oficjalnie: Borussia ma kryzys. Odwróć tabelę, Dortmund na czele!

Wiecie, co na powyższym zdjęciu robi Juergen Klopp? Spogląda w tabelę Bundesligi i patrzy, ile punktów traci do całej reszty, która jest ponad nim. Borussia Dortmund już po wczorajszych wynikach zjechała na ostatnie miejsce, ale swój mecz rozgrywała dopiero dziś. I co? I znowu nic, klapa. BVB przegrywa 0:2 we Frankfurcie, w którym Bayern niedawno strzelił cztery gole.

Reklama

Ale dziś porównania do Bayernu nie mają najmniejszego sensu. Przepaść, jaka dzieli tę dwójkę, nie pozwala bowiem podejmować w tym temacie jakichkolwiek dyskusji. W Dortmundzie mają zupełnie inne problemy – udział w europejskich pucharach jest coraz bardziej zagrożony, a za moment pojawią się pytania o utrzymanie w lidze. Bo, spoglądając w obecny układ tabeli, byłyby one nawet zasadne.

Image and video hosting by TinyPic

Reklama

– Wykonujemy dużą pracę, która idzie na marne. Przełamać to, co obecnie przechodzimy, to będzie duże wyzwanie – mówi Klopp. – Jestem w stanie zrozumieć rozgoryczenie kibiców. To zupełnie normalne dziś. Ale drużyna naprawdę starała się z całych sił.

Problem jednak w tym, że same starania zupełnie nie wystarczają. Borussia może całkiem nieźle grać w piłkę i dochodzić do kolejnych sytuacji, ale sam trener ostatnio mówił: „nie potrzebujemy ładnych występów, potrzebujemy wyników”. A wyników nie ma… Goście oddali na bramkę Eintrachtu 17 strzałów, po kilku z nich mieli naprawdę dobre okazje na gola: z bliska pojedynek sam na sam przegrywał Aubameyang, w słupek dobijał Grosskreutz, z wolnego ładnie przymierzał Kagawa, a do kilku sytuacji doszedł Ramos. Sęk jednak w tym, że piłkarze Borussii nie potrafili znaleźć drogi do bramki, a kapitalną robotę między słupkami wykonywał Felix Wiedwald.

Dziś problemem nie była jednak tylko skuteczność – bardzo przeciętnie funkcjonował środek pola, tragicznie prezentowała się też defensywa. Durm na lewej stronie był jak sitko, podobnie jak i Piszczek (zszedł jeszcze przed przerwą przez kontuzję). Subotić rozgrywał i podawał tak, że piłkę momentalnie przejmowali rywale, a Ginter potwierdzał, że on wciąż musi się uczyć. Pierwszy gol padł tak, że Borussia straciła na połowie przeciwnika piłkę, szybie podanie od obrońcy do napastnika i – przez złe ustawienie defensywy BVB – ten wychodzi sam na sam i trafia. Drugi gol to natomiast popis Gintera i Weidenfellera…

Cała czwórka z tyłu dostała od Bilda najniższe możliwe oceny. Z „szóstkami” skończyli też mecz Kehl, Grosskreutz, Kagawa i Mchitarian. Czyli duże, naprawdę duże nazwiska, od których ta Borussia miała zależeć. No i zależy: skoro każdy z osobna gra źle, to jak ma funkcjonować ten zespół?

Co dalej? Nikt nie wie. Piłkarze są załamani, kibice zaczynają się poważnie frustrować, Klopp próbuje robić dobrą minę do złej gry, a statystycy mają zabawę. Otóż właśnie wyliczyli, że już po zakończonej kolejce BVB na ostatnim miejscu w tabeli nie była od 29 lat…

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Bundesliga

Reklama
Reklama