Największa sensacja powołań: Kędziora zostaje w domu!

Paweł Paczul

15 marca 2021, 12:37 • 3 min czytania

Największa sensacja powołań: Kędziora zostaje w domu!

Paulo Sousa w pierwszym rzucie swoich powołań wysłał zaproszenie do połowy polskiego piłkarstwa, ale wiadomo było, że ostatecznie jednak kilku zawodników skreśli, bo brać na zgrupowanie 35 chłopa – mimo pandemii i kłopotów z kwarantanną – to byłaby jednak przesada. No i tak się stało, Sousa ograniczył listę do 27 nazwisk, czyli ośmiu graczy obeszło się smakiem.

Reklama

Zobaczmy ostateczną listę:

Reklama

Odstrzelono więc te nazwiska:

  • Drągowski
  • Puchacz
  • Walukiewicz
  • Kędziora
  • Linetty
  • Kapustka
  • Kownacki
  • Karbownik

KĘDZIORA ZOSTAJE W DOMU

Największa niespodzianka? Ba, może sensacja, skoro na zgrupowaniu zabraknie Tomasza Kędziory. To był ważny żołnierz w armii Jerzego Brzęczka, który u poprzedniego selekcjonera grał regularnie i co więcej, mecze z orłem na piersi wychodziły mu coraz lepiej. Ponadto prawy obrońca w Dynamie Kijów jest kluczowy, to znaczy – nie opuszcza właściwie żadnych spotkań. Przez cały sezon ukraińskiej ligi tylko raz wszedł z ławki, poza tym zazwyczaj gra po 90 minut. W Lidze Mistrzów było to samo. Sześć meczów, 540 minut.

Jest to więc decyzja właściwie szokująca, bo nie jest przecież tak, że wszyscy kadrowicze mają podobną pozycję w swoich klubach. Przykładowy Grosicki nie gra w ogóle. Oczywiście – to inna pozycja, inna historia w reprezentacji, ale mało kto spodziewał się, że podstawowy zawodnik Dynama Kijów może być skreślony. Tym bardziej że teraz z nominalnych prawych obrońców mamy w kadrze tylko Bereszyńskiego. Może to oznaczać odejście od taktyki z czterema defensorami, bo w sumie co innego.

KAPUSTKA NIE JEDZIE, JEDZIE KOWALCZYK

Dziwi też odstrzelenie Kapustki, skoro w kadrze znalazł się Kowalczyk. Pierwszy gra dla lidera Ekstraklasy i jest wiodącą postacią swojego zespołu, jego forma rośnie z każdą kolejką. Drugi znalazł się na zakręcie z Pogonią i nie jest tam nawet najlepszym piłkarzem, raczej słychać pretensje niż pochwały. No i jedzie ten drugi. Sousa tłumaczy: – Charakterystyka Kowalczyka pozwala umieścić go w różnych momentach gry. Kowalczyk wnosi coś innego do naszego modelu i dlatego chcemy dać mu możliwość innej intensywności gry.

Czyli właściwie nie tłumaczy, ponieważ trudno z tych dwóch zdań wyciągnąć konkret.

Natomiast pozostali skreśleni już tak nie dziwią. Smutny może być Linetty, bo kolejny selekcjoner mu nie ufa, ale Karol był ostatnio w dramatycznej formie, jeśli chodzi o granie w Serie A. Drągowski ma coraz mocniejszą pozycję w lidze, ale też bramka jest w naszej kadrze silna. Puchacz? Zaskoczeniem było już samo ujęcie go w szerokiej kadrze, a teraz doszły jeszcze kłopoty zdrowotne. Walukiewicz po fajnym okresie usiadł na ławce w Cagliari (choć z drugiej strony widać, że minuty dla Sousy nie mają aż takiego znaczenia). Kownacki? Też znalazł się w szerokiej kadrze na wyrost, jego ostateczne powołanie byłoby kuriozalne. Brak Karbownika też trudno uznać za sensację.

A więc tak: Sousa nieco zamieszał, chce od początku nadać temu zespołowi inny charakter. Teraz trzeba poczekać, by zobaczyć, czy rzeczywiście obrał słuszną drogę, czy przekombinował.

Fot. FotoPyk

Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama