Reklama

Nie wiem, czy Barcelona zagrała w tym sezonie pięć dobrych meczów

redakcja

Autor:redakcja

17 lipca 2020, 13:35 • 3 min czytania 27 komentarzy

Osasuna ograła wczoraj Barcelonę na Camp Nou i chyba nie mogło być lepszego podsumowania tego sezonu w wykonaniu Dumy Katalonii. Ha, „dumy”… Trudno dzisiaj czuć dumę, patrząc na ten zespół, bo to jest wręcz nieprawdopodobne, jak taki klub w tak krótkim czasie można zdegradować do poziomu, gdzie przegrywa się z Osasuną u siebie. Z Osasuną, kurwa. Szkoda, że nie z ŁKS-em.

Nie wiem, czy Barcelona zagrała w tym sezonie pięć dobrych meczów

To znaczy: futbol taki jest, że przy gorszym dniu możesz przegrać z każdym, ale Barcelona nie miała gorszego dnia, tylko ten czas liczy się już w miesiącach. Nie wiem, czy ta drużyna w tym sezonie ligowym zagrała pięć dobrych spotkań. Niby nic wymagającego – szczególnie jeśli jesteś Barceloną – wyciągnąć pięć porządnych meczów na 37, zaraz 38, nie mam złudzeń, ale jak widać w bieżących rozgrywkach było to zbyt wymagające. I to nie jest tak, że naciągam, przesadzam, podnoszę coś do absurdu. Nie, po prostu nie jestem w stanie przypomnieć sobie pięciu spotkań, kiedy siadałem przed telewizorem, otwierałem piwko i miałem radość z tego, że oglądam Barcelonę.

Po prostu: klub, który niegdyś słynął z pięknej piłki, dziś tak męczy bułę, że kolejnym krokiem jest już chyba sparing z ekstraklasowiczem i remis 0:0.

ZASŁUŻONY KRYZYS

Ale w sumie czy mogło być inaczej, skoro ta ekipa przez cały sezon nie miała trenera? Valverde nigdy nie powinien objąć stanowiska, a jeśli już, to powinien być zwolniony wcześniej. Dużo wcześniej. Tyle, że jeśli Setien miałby pracować dłużej, to można się poczuć jak przy wyborze dżumy albo cholery. Ten człowiek jest tak zagubiony… Jakbym widział jaskiniowca wpuszczonego do hipermarketu. Tam wszystko nowe, poukładane, ładne, a on biega z pochodnią, krzyczy ‘uga buga’ i nie bardzo wie, o co chodzi.

Na pewno widzieliście te filmiki, kiedy jest przerwa w meczu, a facet nawet nie wie, co powiedzieć. Messi ma go w dupie, reszta udaje, że słucha. On coś mówi, ale ewidentnie nie ma przekonania, że to, co mówi, ma jakikolwiek sens i znaczenie. Gdyby ta drużyna nie miała osoby zatrudnionej w roli trenera (bo trenera nie ma), wyszłoby na to samo, tyle że taniej.

Reklama

Nie ma w futbolu samograjów. Nie ma i już. Nawet najlepszych piłkarzy trzeba poukładać. Nawet jak masz Messiego, który będzie cię ciągnął za uszy, musisz mu pomóc. Obecnie Messi jest sam i po prostu nie zawsze da radę. Mistrz, absolutny mistrz, ale naprzeciwko ma 11 wyrobników, którzy czasem siłą zabiorą mu tę piłkę i tyle. Doszło więc do tego, że Argentyńczyk walczy o króla strzelców z Benzemą.

Z BENZEMĄ. RANY…

Przecież to brzmi jak nieśmieszny żart, absurdalny sen najbardziej fanatycznego kibica Realu, który teraz ma wakacje od szkoły. A jednak to prawda.

Wszystko przez to, że Barcelona jest fatalnie zarządzana u góry. Wstawić tam małpę i ona raz podejmie błędną decyzję, raz poprawną, bo będzie decydować losowo. Tymczasem Bartomeu właściwie wszystko robi źle. Trenerzy? Dobierani idiotycznie. Transfery? Kretyńskie. Ściągnięcie Braithwaite’a powinno podchodzić pod paragraf.

Ale, ale. I Bartomeu ma szansę, żeby się ogarnąć. Wszystko dzięki koronawirusowi. Nikt mu nie pomacha białymi chusteczkami na stadionie, nikt go nie będzie wyzywał, nikt nie wywiesi transparentu. Na ulicy nikt go nie pozna, bo trzeba chodzić w maseczkach, więc może to być Bartomeu, a może być cieć parkingowy (z pewnie większymi kompetencjami do rządzenia klubem). Ma więc facet czas, żeby się zastanowić, ogarnąć i zacząć sprzątać ten bajzel.

Zacząć należy od zwolnienia trenera. Xavi czeka na telefon. Płaćcie mu, ile chce, dajcie mu to, czego chce. Dość prowizorki. Jeśli nie, następny sezon będzie jeszcze gorszy, bo co oczywiste, w wygranie Ligi Mistrzów nie wierzę.

WOJCIECH KOWALCZYK

Reklama

Najnowsze

Komentarze

27 komentarzy

Loading...