Martyna Pajączek w Widzewie, czyli światełko w tunelu

redakcja

Autor:redakcja

19 czerwca 2019, 10:25 • 5 min czytania

Martyna Pajączek w Widzewie, czyli światełko w tunelu

Nowym prezesem Widzewa została Martyna Pajączek i trudno nie powiedzieć, że to transfer dla RTS-u hitowy, prawdziwe światełko w tunelu ostatnich katastrofalnych wyników, skandalicznej passy remisów, żenującego finiszu i w konsekwencji kolejnego roku w II lidze mimo budżetu porównywalnego z najlepszymi w I lidze. Pajączek to jeden z najlepszych fachowców na rynku, która swoją klasę udowodniła prezesując Miedzi Legnica, prezesując I lidze, a także będąc w zarządzie PZPN.

Reklama

Martyna Pajączek została wciągnięta w świat futbolu przez Andrzeja Dadełłę, w którego firmie pracowała na topowym stanowisku. Jej historię poznaliśmy lepiej robiąc w 2017 reportaż o Miedzi:

Gdy Dadełło przeczytał pewnego dnia w gazecie, że Miedź może zbankrutować, wylecieć na jakieś totalne kartofliska, postanowił interweniować. Działacze powiedzieli, że klub choruje na najstarszą chorobę cywilizacyjną świata: brak pieniędzy. Dadełło miał w kieszeni panaceum. Powiedział, że lekarstwo da, a potem poszedł do gabinetu Martyny Pajączek powiedzieć jej, by wcieliła się w rolę pielęgniarki.

Reklama

– Byłam w grupie kapitałowej spółki matki na stanowisku dyrektora marketingu i PR. Andrzej przyszedł do biura i powiedział: „Weź Martyna, idź im coś podpowiedź”. Gdzie, co, ja? „No weź, idź, popatrz jak to wygląda”.

(…). Początkowo idea była taka, by wesprzeć Miedź pieniędzmi, a działaczom pozwolić wykonywać swoją pracę. Skoro mieli dwadzieścia lat doświadczenia, to znają środowisko, realia, będą wiedzieli co zrobić, prawda? Martyna Pajączek:

– Stosunkowo szybko okazało się, że brak pieniędzy nie był jedynym problemem Miedzi. Doszliśmy do wniosku, że tu zawsze będzie prowizorka. No, chyba, że to weźmiemy i zbudujemy po swojemu, na poważnie.

To Martyna Pajączek w dużej mierze stała za organizacją klubu, który z piłkarskiego niebytu, ciągłych długów, realiów godnych PRL, został wyciągnięty w poważną futbolową firmę, która ma poukładane finanse, czytelną strukturę, wzorowo współpracuje z kibicami, ma też doskonale zorganizowaną akademię, która ma swoją szkołę i trenerów na etacie. Oczywiście pieniądze Andrzeja Dadełły były bazą, bez której nie udałoby się nic, ale Pajączek wprowadziła je w życie tak, by zrobił się porządek.

Widzew stoi przed podobną sytuacją: ma pieniądze, ale nie potrafi ich efektywnie zaprząc do roboty. W wypowiedziach Pajączek pobrzmiewają te same idee, które wprowadziła w Miedzi.

Akademia: – Chodzę i pytam gdzie jest akademia, gdzie są te dzieci, bo ja nie rozumiem dlaczego w Łodzi nie ma dwóch tysięcy dzieci grających z herbem Widzewa, bawiących się w piłkę od czwartego roku życia. Nie mówię, że to muszą być piłkarze, ja mówię, że to będą ludzie, którzy kochają piłkę, kochają klub, może ktoś z nich złapie bakcyla. To bardzo istotny temat, duży, kosztowny, teraz trzeba się zająć pierwszym zespołem, ale nie zepchnę go na margines. 

Wychodzenie do kibiców: – Moim zdaniem, Widzew to nie tylko awans. W mojej opinii powinno być tak, że owszem – celem nadrzędnym jest awans, ale moim zadaniem jest również usprawnienie funkcjonowania klubu, co będzie się działo w tle. Natomiast Widzew to także ogromna społeczność i mam plan, by szerzej do niej trafić. Tego mi brakowało, obserwując klub gdzieś z daleka. Uważam, że można tutaj zrobić więcej dla kibiców.

W małej z punktu widzenia Łodzi Legnicy klub nieustannie był obecny w życiu miasta, odpalając szereg interesujących inicjatyw, czasem daleko wykraczających poza piłkę, spełniającym faktyczną społeczną rolę:

Flagowym pomysłem z pewnością jest „Kibice razem”. W Legnicy jest słynne Zakaczawie, biedna dzielnica złej sławy. Łysy wymyślił ośrodek, w którym dzieci mogą posiedzieć w cieple, zjeść coś, odrobić spokojnie lekcje. Ktoś wpadł na pomysł: może poszukalibyśmy emerytów, którzy chcieliby siedzieć z tymi dziećmi, pomagać im? I tak się zaczęło. Ludzie starszej daty, często cierpiący na samotność, mogliby poczuć się potrzebni, a jak najbardziej mogą być, bo to nierzadko młodzi potrzebujący pozytywnego autorytetu.

Pajączek nie zapomina, że najważniejsza jest w Widzewie aktualnie piłka, trzeba się piąć w górę piłkarskiej piramidy i koniec, ale te projekty także będą rozkręcane. Gdy Pajączek mówi jak widzi aktualną sytuację RTS, nie czuć ściemniania, okrągłych zdań, tylko realne spojrzenie:

Widzew jest klubem wyjątkowym, drugiego takiego w Polsce nie ma. Tak zbliżonego do ludzi, jak to jest w Łodzi. Jest to oczywiście bardzo trudny i wyjątkowy projekt, więc nie do końca wiadomo, jak się inspirować. To duże wyzwanie menedżerskie, ale z drugiej strony to olbrzymi potencjał, z którego można zrobić coś bardzo cennego. Mam nadzieję, że dzięki mojemu doświadczeniu uda się ten pomysł wdrożyć.

I teraz przypomnijmy sobie konferencję poprzedniego prezesa, podczas której było gadanie nawet o Lidze Mistrzów. Co budzi więcej zaufania?

Pajączek potwierdziła też, że Widzew odezwał się do niej już rok temu, a wtedy odmówiła, bo jest osobą odpowiedzialną, która miała wówczas zobowiązania w I lidze – zobowiązania do czerwca bieżącego roku, czyli już ogarnięte i można się skupić na nowych wyzwaniach, które z pewnością RTS gwarantuje.

Co nie znaczy, że całkowicie zrezygnuje z pozostałych. Pozostaje w zarządzie PZPN, natomiast w I lidze nie będzie już prezesem, ale najprawdopodobniej przejdzie do – jak sama mówi – komisji rewizyjnej, by pełnić tam funkcję doradczą. Niemniej podkreślała, że Widzew wymaga aktualnie pomocy 24 na dobę 7 dni w tygodniu, nie będzie tu żadnych półśrodków.

Cała konferencja Martyny Pajączek:

Co tu kryć, oczekiwania są ogromne. Wielkim problemem Widzewa jest bałagan w niektórych pionach, a także bałagan odpowiedzialności za zarządzanie, czego ostatnie ruchy w zarządach były apogeum. Pajączek na pewno nie jest prezesem-paprotką, Pajączek to osoba z inicjatywą, a nie do podpisywania papierków. Zarazem trudno znaleźć drugą osobę, która tak doskonale umiałaby zjednać wokół siebie ludzi, dogadać się z szeregiem charakterów, wypracowując wspólny kompromis. Na ten moment wydaje się, że Widzew znalazł najlepszą możliwą osobę do zbudowania RTS-u, o jakim marzy czerwono-biało-czerwona część Łodzi, ale to naprawdę trudny teren i nie spodziewamy się, by poszło zupełnie bezboleśnie. Pytanie jaka będzie reakcja w momencie, gdy pojawią się pierwsze ewentualne zgrzyty.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama