Idziemy na całość! Jest kilku chętnych, by powalczyć z Wojtalą

Piotr Tomasik

08 lipca 2014, 15:05 • 4 min czytania

Reklama
Idziemy na całość! Jest kilku chętnych, by powalczyć z Wojtalą

Paweł Wojtala w biegu o fundowaną przez nas whisky porządnie wymęczył resztę stawki. Po pierwsze, na placu boju pozostało tylko pięciu (włącznie z nim) z podstawowych dziesięciu graczy. Po drugie, cała czwórka, żeby jakkolwiek myśleć o końcowym triumfie, zdecydowała się… wejść all-in. Dlatego już za moment albo Wojtali zrobi się gorąco, albo będzie mógł odkręcać butelkę.

Reklama

Jak poszło w ćwierćfinałach mundialu uczestnikom naszej zabawy? No cóż, fakty mówią same za siebie – skoro dziś wszyscy wchodzą za cały swój budżet, to raczej nie najlepiej. Jedynie Błażej Telichowski zagrał ostatnio za pełną pulę i delikatnie odbił się od dna. Ale tylko delikatnie…

Sami widzicie, kompletna dominacja ze strony Wojtali. Zwycięstwa pewien jeszcze nie jest, bo inni przechodzą do agresywnej gry. Może więc w tym szaleństwie jest metoda?

– Wojtala aż tak odskoczył? – dopytuje z niedowierzaniem dwójka naszych ekspertów – Czesław Michniewicz oraz Grzegorz Szamotulski. – To idziemy na całość! – zapowiadają zgodnie, aczkolwiek właśnie w tym miejscu ich punkt widzenia się rozdziela. Obaj przygotowali po dwa mieszane kupony, robione na wariata, ale z założeniem, że w tym szaleństwie jest metoda. Tylko w ten sposób mogą bowiem doskoczyć do byłego dyrektora sportowego Zagłębia Lubin.

Reklama

Najpierw głos oddajemy trenerowi. – Najlepszą podpórką jest gol Messiego. Jeżeli chce, żeby za kilkadziesiąt lat kolejni komentatorzy mylili z nim jego następców, po prostu musi dziś wpisać się na listę strzelców. Jeszcze nie wiem, czy walnie ręką, czy normalnie, ale na pewno coś mu wpadnie – śmieje się Michniewicz, który nie ma również złudzeń co do tego, że gospodarze mundialu dziś późnym wieczorem pożegnają się z mundialem. – Będzie zgodnie z tym powiedzeniem, że na boisku walczy 22 chłopa, lecz na koniec ze zwycięstwa cieszą się Niemcy – dopowiada.

W tej kwestii przeciwnego zdania jest Szalony Mnich. W finale zarezerwował miejsce dla dwóch drużyn z Ameryki Południowej. – Będziecie musieli dzwonić po komentarz do Wołka, jak nic! – upiera się „Szamo”. – Niepotrzebnie pokazywałem wam, jak broni się karne, bo koniec końców żadnych jedenastek nie będzie – twierdzi. – A jeżeli któryś z Niemców zdobędzie bramkę, będzie nim koleżka Mueller, obrzydliwy kot, najlepszy piłkarz do najważniejszych meczów – dodaje.

Reklama

No dobra, ale co na to sam Paweł Wojtala? On chyba sam wydaje się nieco zaskoczony sytuacją, w jakiej się znalazł, bo… nie wie, co z tymi półfinałowymi meczami zrobić. Wyszedł z podstawowego założenia, że najważniejsze to nie stracić tego, co udało się wypracować. No i zminimalizować ryzyko. Dlatego odebraliśmy od niego dwa kupony, na każdym pojedynczy zakład i… na każdym taki sam. Czyli remis do przerwy, tylko że w różnych meczach. – Liczę na zacięte spotkania i to, że wszyscy będą się długo rozkręcali – mówi. Tak czy owak, on już nie stara się pomnażać kapitału.

– Nie chcę łamać swojej wcześniej wizji, bo już jakiś czas temu wskazałem na finał Brazylia-Argentyna. Wiem, że większość stawia na Niemców, ale ja wierzę, że brak Neymara wywoła u innych większą odpowiedzialność. Że Willian, Hulk, Oscar, może nawet Fred postarają się to dźwignąć. Ktoś powie, że nie ma w tym większej logiki, ale czuję, że może to wypalić – analizuje Bożydar Iwanow. Co chwila powraca jednak do tego, co wydarzyło się w ćwierćfinałach. Że gdyby nie te dogrywki, to jego typy by się zgadzały. Mówi, że wyciągnął wnioski z tamtej lekcji.

– Z drugim meczem mam natomiast spory problem. Typowałem tych Argentyńczyków i to ich podpowiada mi rozum, ale sympatyzuję z Holendrami, bo bardziej mi odpowiadają. Ale skoro gramy na poważnie to sentymenty na bok. Dalej przejdzie Argentyna, a na pewno nie polegnie w regulaminowym czasie – dodaje.

Reklama

U Błażeja Telichowskiego bardzo duży rozrzut typów. Gdzieś pojawia się dokładny wynik do przerwy (0:0 w Holandia-Argentyna), gdzieś łączna liczba goli (UNDER 2,5 w Brazylia-Niemcy), autor trafienia (Arjen Robben) czy zakład na zwycięstwo różnicą jednej bramki (w meczu Brazylia-Niemcy). Szczerze? Aż nie wiemy, co o tym wszystkim sądzić, ale… Może w tym szaleństwie jest metoda? I tyczy się to nie tylko Telichowskiego.

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Weszło

Reklama