Teraz już wiemy, ile warte były gole Ronaldo

redakcja

Autor:redakcja

06 marca 2019, 00:28 • 4 min czytania

Teraz już wiemy, ile warte były gole Ronaldo

Cristiano Ronaldo spędził w Realu piękną dekadę. Dziewięć razy stanął na podium Złotej Piłki, czterokrotnie ten plebiscyt wygrał, pięć razy sięgnął po Ligę Mistrzów, dwukrotnie broniąc to trofeum, co w historii piłki nie udało się nikomu wcześniej (nawet choćby raz). Strzelił w oficjalnych meczach 450 bramek, zaliczył 131 asyst – sukcesy moglibyśmy wymieniać i wymieniać. Mimo to czasami musiał mierzyć się z zarzutami.

Reklama

Jeden z najpopularniejszych – strzela głównie w meczach drugiej kategorii, a w finałowych starciach zwykle zawodzi go skuteczność.

Real Madryt pokazał jednak w meczu z Ajaksem, jak głęboko należy sobie wsadzić wszystkie te teorie. Można wymieniać wiele przyczyn tej spektakularnej klęski. Nasycony sukcesami skład. Drużyna złożona z piłkarzy w wieku, w którym jest już bliżej niż dalej do końca kariery. Gwiazdy, które zawodzą – jak Modrić, Kroos czy Marcelo. Kompletne wypalenie Garetha Bale’a. Brak wielkich transferów. Ale coś nam się wydaje, że kluczowe znaczenie miał inny, koronny powód – odejście Cristiano Ronaldo. Nikt tak często nie ratował Realowi tyłka, jak właśnie Ronaldo. Nikt tak często nie strzelał w meczach, w których nie szło. Nikt tak często nie przechodził w pojedynkę zespołów, które – przynajmniej teoretycznie – znajdowały się półkę lub dwie niżej niż Real. Wydawać się wtedy mogło, że Królewscy i bez jego goli jakoś by sobie poradzili.

Reklama

„Otóż nie” – jak mawia Tadeusz Sznuk.

Rok 2012, 1/8. Real jedzie do mroźnej Moskwy, gdzie mierzy się nie tylko z CSKA, lecz także minusową temperaturą. Idzie opornie, Rosjanom nie sposób odmówić animuszu. Gola strzela Ronaldo, ale rywal daje rade wcisnąć bramkę w końcówce. Przed rewanżem lekka nerwówka. CR7 trafia jednak do siatki dwukrotnie – kończy się na 4:1. Real przechodzi dalej.

Rok 2013, 1/4. Królewscy trafiają na Galatasaray, więc pierwsze gratulacje awansu do półfinału odbierają jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Po pierwszym meczu (3:0, gol Ronaldo) gratulacji jest już cała fala. W Stambule okazało się jednak, że – mimo szybkiej bramki Ronaldo – Galata nie zamierza padać na kolana. Szybko zaczęła odrabiać straty, a swój koncert grali Drogba i Sneijder. Licznik tureckiej drużyny zatrzymał się na trzech golach, choć od czwartego, po którym zrobiłby się wielki smród, było o włos – w zasadzie padł, ale ze spalonego. Wynik na 3:2 ustalił nie kto inny jak Cristiano. Real przechodzi dalej.

Rok 2014, 1/4. W pierwszym meczu z Borussią idzie gładko – strzelone trzy bramki (jedna Ronaldo), spokój przed rewanżem. Spokój, który zmącił uraz największej gwiazdy Realu. Sam jeden wie tylko, ile włosów z głowy wyrwał patrząc jak jego koledzy najpierw marnują karnego, a potem totalnie dają się zdominować. Dortmundczycy odrabiają tylko dwie bramki, a sam mecz pokazuje, ile znaczy brak Ronaldo. Real przechodzi dalej.

Rok 2014, 1/8. Chwilę wcześniej Ronaldo w zasadzie w pojedynkę rozstrzelał jeszcze inną drużynę z Zagłębia Ruhry – Schalke 04. Dwumecz zakończył z bilansem czterech bramek i dwóch asyst. Czy coś w ogóle trzeba jeszcze dodawać? Real przechodzi dalej.

Rok 2015, 1/8. Kolejny dwumecz z Schalke, choć tym razem Niemcy stawiają się znacznie mocniej. Niewiele na to wskazywało, skoro w Gelsenkirchen gładko wygrali 2:0 (gol i asysta Ronaldo). U siebie Real dał sobie wbić jednak cztery bramki i na dużym farcie prześlizgnął się dalej. Głównym autorem akcji ratunkowej oczywiście Ronaldo, który załadował dwie sztuki z główki. Gdyby nie jego gole… Real przechodzi dalej.

Rok 2016, 1/8. Rywalem AS Roma, dwumecz bez wielkiej historii, choć rzymianie straszyli jak potrafili. Los Blancos dwukrotnie wygrywają 2:0, Cristiano strzela w obu meczach. Real przechodzi dalej.

Rok 2016, 1/4. Kolejna nerwówka „Królewskich”. VfL Wolfsburg z Draxlerem, Schuerrle czy Ricardo Rodriguezem nie zamierza sprzedawać tanio swojej skóry i wygrywa w pierwszym meczu 2:0. Przed rewanżem wielka nerwówka, ale Ronaldo załatwia to w zasadzie w pojedynkę strzelając trzy gole. Tego ostatniego, przechylającego szalę, zdobywa po rzucie wolnym. Real przechodzi dalej.

Gdy nie szło, Ronaldo zabierał piłkę i robił robotę. Mówiono, że mnóstwo swoich trafień zalicza przeciwko słabeuszom, lecz gdyby nie te gole, Real nie miałby tak często okazji gry w najważniejszych meczach. Klęska z Ajaksem powinna dobitnie uświadomić wszystkich, jaką głupotą było lekceważenie tych dokonań.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama

La Liga

La Liga

Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”

Mikołaj Duda
0
Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”
Reklama
Reklama