Świderski już strzela w Grecji. I to na wagę zwycięstwa

redakcja

Autor:redakcja

30 stycznia 2019, 19:18 • 3 min czytania

Reklama
Świderski już strzela w Grecji. I to na wagę zwycięstwa

Jeśli czegoś obawialiśmy się w kontekście transferu Karola Świderskiego do PAOK-u, to udźwignięcia presji. Tymczasem gość wszedł dziś przy stanie 1:1 z PAS Giannina i na kilka minut przed końcem spotkania zdobył zwycięską bramkę. Stadion oszalał. Jeśli robić pierwsze dobre wrażenie, to właśnie w takim stylu.

Reklama

Mówisz „Karol Świderski”, myślisz „chimeryczny, nieregularny”. W Jagiellonii to był chłopak, który potrafi zagrać dwa mecze z rzędu na poziomie panie selekcjoner, pan wysyłaj powołanie!, by w następnych siedmiu meczach dawać najgorsze zmiany w historii Ekstraklasy. Nie potrafił ustabilizować formy, nie mógł złapać regularności. Przez to był nieobliczalny dla trenerów, którzy nie widzieli w nim napastnika pierwszego wyboru na cały sezon.

I dopiero gdy w tym sezonie złapał równą formę, to wyciągnął go PAOK. W Grecji miał zastąpić Aleksandara Prijovicia, którego kibice wielbili jak amerykańskie nastolatki Elvisa na przełomie lat 60. i 70.. A dobrze wiecie, że kibic w Grecji nie wygląda jak widz baseballu w MLB – wcinający krakersy ubrany w fikuśną czapeczkę ukochanego klubu. Kibic w Grecji to fanatyk, który żyje klubem na całego. I tenże kibic nakładał ogromną presję na Świderskiego, który – z całym szacunkiem do Jagiellonii – grał do tej pory tylko w Białymstoku, w którym samo miejsce na podium jest ogromnym sukcesem, a mistrzostwo byłoby miłą niespodzianką. Jeśli chodzi o wymagania, to w Grecji poprzeczka jest zawieszona zdecydowanie wyżej.

Obawialiśmy się, że Świderski może nie podołać, tymczasem dziś zagrał niedowiarkom na nosie i pokazał, że stać go na zerwanie z łatką gościa ze słabym mentalem. Jego PAOK niespodziewanie remisował z PAS Giannina, które znajduje się tuż na miejscu barażowym o utrzymanie. Było 1:1, gospodarze cisnęli, ale drugiego gola wcisnąć nie mogli. Wreszcie w 67. minucie trener zdecydował się po raz drugi od transferu wpuścić Polaka na boisko, a ten trzy minuty przed końcem meczu zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Strzał może niezbyt trudny technicznie, bo wystarczyło tylko dobić piłkę z kilku metrów do bramki, ale Świderski wiedział gdzie się ustawić. Wyglądało to tak:

Reklama

Z innych dobrych wiadomości – chwilę przed tym trafieniem Świderskiego rzut karny zmarnował jego konkurent do gry w ataku, czyli Chuba Akpom.

PAOK tym samym utrzymał ośmiopunktową przewagę nad drugim w tabeli Olympiakosem, ale do końca sezonu jeszcze dwanaście kolejek. W kontekście całego sezonu te dwa punkty dla ekipy z Salonik mogą się okazać ważne, ale dzisiaj wiemy na pewno, że te dwa punkty będą cholernie ważne dla samego Świderskiego. Zachowując odpowiednie proporcje – to jak z Piątkiem w Milanie. Jeden mecz bez gola by mu wybaczono. Drugi pewnie też. Ale przy trzecim, czwartym i piątym już zaczęłoby się kręcenie nosem i wytykanie zarządowi palenie pieniędzmi w kominku.

A tutaj Świderski w swoim drugim występie strzela gola na wagę zwycięstwa i to na dodatek przy swoich kibicach w Salonikach.

PS Mamy wrażenie, że piłkarscy bogowie tak bardzo pokochali polskich napastników, że dzisiaj jeszcze przed końcem okienka Turcy ściągną Piecha, Cypryjczycy sięgną po Kuświka, Tuszyński trafi do Rosji, a Angielski na Ukrainę. I każdy w ciągu miesiąca zostanie objawieniem w nowym klubie.

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Weszło

Reklama