Weszło del Mundo. Przebite opony irańskiego autobusu

redakcja

Autor:redakcja

06 czerwca 2014, 11:30 • 4 min czytania

Reklama
Weszło del Mundo. Przebite opony irańskiego autobusu

Iran dla większości kibiców to mundialowa biała plama. Wymienić chociaż trzech zawodników pierwszego składu? Zadanie dla zaawansowanych. Ostatnie wyniki, droga do mistrzostw? Pytanie tylko do wszystkich trzech pasjonatów azjatyckiej piłki. Silne strony, słabości? Mission impossible. Czy fakt, że mało kto się nimi interesuje, może zagrać na ich korzyść?
Cóż, przynajmniej nie będą musieli specjalnie zmieniać taktyki na finałowy turniej. Iran jest specjalistą od solidnej murarki, to azjatycki odpowiednik Grecji. W decydującej fazie eliminacji stracił tylko dwa gole, a żadnego z gry. Jednak fakt, że przy tym Irańczycy strzelili tylko osiem goli (w ośmiu meczach) powie wam jasno: to nie będzie najefektowniej grający zespół w Brazylii. Na boisko będą wychodzić jak Polska Wójcika na Wembley: ustawieni za poczwórną gardą, nie wstydzący się grać siedmioma, ośmioma obrońcami. Realistycznym celem na mistrzostwa jest punkt, bowiem plan i tak już został wykonany. Awans świętowano na ulicach Teheranu w szale, jaki rzadko tam się widuje.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Zawodnicy, na których warto zwrócić uwagę

Javad Nekounam – Pseudonim „Książe Persji”. Ponad 140 występów w reprezentacji, legenda tutejszego futbolu. Silnik i dusza tej drużyny, kapitan, dla którego to już trzeci mundial. Spędził sześć lat w Osasunie, gdzie wyrobił sobie solidną markę. Potrafi rozegrać piłkę, skutecznie odebrać, celnie trafić z dystansu. Charyzmatyczny gracz, takiego faceta na defensywnym pomocniku chciałby każdy trener.

Image and video hosting by TinyPic

Reklama

Ashkan Dejagah – Najbardziej znany zawodnik drużyny, tegoroczny piłkarz roku Fulham. Klub z Craven Cottage spadł z ligi, a na mundialu Dejagah powalczy o to, by nie spaść razem z nim. Na tym zawodniku spoczywa odpowiedzialność za ofensywę Iranu. Albo będzie zatrudniany do kontr po skrzydle, albo weźmie się za rozgrywanie (w reprezentacji często grywa na dziesiątce). Błyskotliwy, silny, szybki. Określany jako „gamechanger” Team Melli.

Reza Ghoochannejhad – Gus Poyet śmiał się z gracza Charltonu, że to człowiek o najdłuższym nazwisku w historii angielskiej piłki. Dziewiątka tej kadry, jak na azjatyckie rozgrywki wyjątkowo zabójcza. Oczywiście mundial to inna para kaloszy, tutaj nikt “Gucciego” specjalnie nie będzie się obawiał. Prywatnie to niezły ananas: doskonale gra na wiolonczeli i pianinie, dawniej łączył karierę ze studiowaniem prawa. Szacuneczek.

Image and video hosting by TinyPic

Reklama

Polityka i futbol

Iran to kraj chory na piłkę. Do tego stopnia, że mecze kadry urastają do rangi państwowej, a głowa rządu często próbuje się mieszać do spraw „Team Melli”. W 2006, tuż przed MŚ, FIFA groziła Iranowi dyskwalifikacją właśnie za takie praktyki. Ponoć do taktyki próbował się wtrącać… prezydent Ahmadinejad. On też już zupełnie oficjalnie zwolnił Aliego Daei ze stanowiska trenera. Ten kij ma jednak dwa końce, co dobrze uzmysłowi wam wypowiedź jednego z kibiców Iranu podczas ostatnich wyborów: – Przez cztery lata przegrywaliśmy. Gdy prezydentem był Khatami radziliśmy sobie nieźle, a za Ahmadinejada jest o wiele gorzej. Wierzę, że gdy wybory wygra Mousavi nasz futbol pójdzie do przodu.

Publiczne i pod nazwiskiem protestowanie przeciwko władzy w takim kraju jak Iran to wielce ryzykowna gra. Piłkarze jednak nie bali się wspierać „zielonej rewolucji”, protestując przeciwko władzy Ahmadinejada. Solidaryzując się z protestującymi część z nich – pod przywództwem Nekounama – wystąpiła w jednym z meczów z zielonymi opaskami na rękach. Mniej znani gracze niedługo potem w tajemniczych okolicznościach pokończyli reprezentacyjne kariery, Nekounam był nie do ruszenia.

Image and video hosting by TinyPic

Reklama

Ł»adna drużyna nie miała takich problemów z przygotowaniami. Najpierw odbywały się targi pomiędzy federacją a irańskimi klubami walczącymi w azjatyckiej Lidze Mistrzów, przez co na kluczowym według selekcjonera Queiroza obozie w Południowej Afryce miał on do dyspozycji mocno okrojony zespół. Jeszcze większym problemem fakt, że z powodów politycznych nikt nie chce z Iranem grać. W ramach sparingów przed mundialem mierzą się więc z takimi tuzami jak Gwinea, Białoruś, Liban. Queiroz po skrajnie nieudanym wypadzie do RPA nie unikał mocnych słów: – To sabotaż reprezentacji. Po fiasko w RPA proszę nie spodziewać się po nas wiele. Zaniedbania w przygotowaniach będą skutkować brakiem szans na wyjście z grupy.

Image and video hosting by TinyPic

Kadra po części jest pomostem budującym pozytywne stosunki między krajami zachodu a Iranem. A to dlatego, że jest skrajnie kosmopolityczna. Queiroz nie bał się sięgnąć po zawodników z odzysku, dzięki niemu do reprezentacji trafiło wielu graczy irańskiego pochodzenia, takich jak choćby „Gucci” czy Dajegah. Dobrym przykładem tego jak odważnie kadrowo poczyna sobie Queiroz jest fakt, że jeden z zawodników to Irańczyk pochodzenia amerykańskiego. Steven Beitashour na co dzień jest czołowym bocznym obrońcą MLS. A wszystko szesnaście lat po tym, jak Iran na Coupe de Monde wygrał z „krajem szatana”, czyli USA. Tamto zwycięstwo pozostaje jedynym mundialowym skalpem Team Melli.

Reklama

Werdykt

Chłopaki z reprezentacji Iranu robią wiele, by ten kraj był lepiej postrzegany za granicą, a przy tym starają się wspierać pozytywne zmiany w kraju. Problem w tym, że ta kadra ma więcej do powiedzenia niż do pokazania na boisku.

LESZEK MILEWSKI

Reklama

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama