Puchar Polski. Muszę zacząć od gratulacji dla Tarasia, który z niczego zrobił coś (jak mawiał mój dawny szef Piotrek Górski o dziennikarstwie zresztą – nie sztuka zrobić z tortu gówno, trzeba z gówna ukręcić tort!). No więc patrząc na to jak zaczynał i jak wierzył, napisałem mu tylko, po zwycięstwie: Bóg istnieje. On odpisał, jak zwykle się rozpisał: Prawda. Co do samego meczu, słyszę drwiny z Lubina. Dziwne to i niesprawiedliwe, w końcu to piętnasty zespół w Polsce – jesteście w czymkolwiek na piętnastym miejscu? Jest to miasto, gdzie ludzie pracują najciężej i wprawdzie najwięcej zarabiają, ale i najwięcej odprowadzają podatków do polskiej kasy, i jest to polska firma.
Uczmy się szacunku i dla przegranych. Sami niejeden raz będziemy go potrzebować.
A Osuch latając z pucharem faktycznie rozstał się z rozumem, puchary są dla piłkarzy i trenera, dla kibiców, a nie dla właściciela sklepu.
* * *
A’propos – źle stało się na Ukrainie, że kibice wchodzą w akcje polityczne, ta ostatnio zakończona bardziej dramatycznie niż na Heysel. Otóż my kibice mamy różne poglądy, różne paszporty, ale miejscem naszych starć jest stadion, kanapa przed telewizorem, a nie ulica. Nigdy. Jeżeli ktoś czuje potrzebę obrony swego kraju – na Ukrainie jest wojsko, jest Gwardia Narodowa, tam trzeba się zgłosić i założyć mundur. Albo – dla miłośników Zachodu – złożyć akces do Legii, ale nie Warszawa, tylko do cudzoziemskiej. Wojen nie zabraknie, można sobie nawet zmienić nazwisko na ładniejsze i nie czekać na emeryturę do 67 roku życia.
Nie wolno mieszać kibicowania i wojowania. A co do tej Ukrainy – jak śledziłem jej historię to ona a to do Polski ciągnęła, a to do Moskwy, wiecznie chwiejna i niezdecydowana, wiecznie zbuntowana. Nie ma sensu szukanie tam logiki, gdyż ona nie istnieje.
* * *
Lecz wracając do futbolu – tu też logiki brak, chyba że przewrotna. Pisałem parę tygodni temu, że piłkarze to banda naciągaczy i w bukmacherce radzę stawiać na wybuchy – nie ma nic lepszego niż przechytrzyć oszusta (ja oszukiwałem, pan oszukiwał, ja oszukiwałem lepiej – Wielki Szu, i ten wiślak Nowicki). Otóż w LM same wtopy, Liverpool też wtopa, a w Hiszpanii po całości. Atletico plecki, Barca i Real remisy – no nieźle się ktoś obłowił. Mnie jest w sumie obojętne kto te ligi powygrywa (choć zawsze jestem za odmianą, to jak z pannami), ale jeśli ta tendencja się utrzyma, no to kto wygra mundial?
No tego kompletnie nie wiemy, ale na pewno trzeba spodziewać się wybuchu.
Po pierwsze, ci piłkarze już są zajechani ligą i pucharami, ledwo przebierają nogami, a tam przyjdzie im grać jeszcze w gorszym klimacie, innych temperaturach, wśród dzikich…
Z wybuchów chciałbym Urugwaj, ale rozum podpowiada, że jaki to wybuch? Czołowy zespół świata. Zatem raczej… wnimanje – Rassija!
Ha, to byłby numer, bo przecież niedawno ich najlepszy zespół, trzy razy kosztowniejszy od Atletico, czyli Zenit z miasta Putina, odprawił w pojedynkę Robert Lewandowski.
Ale mundial? Jeszcze jedno rozdanie? Podobno Putin zapytał tylko na naradzie – ten Lewandowski nie gra?
No nie, nie zakwalifikował się.
Nu, charaszo. Ł»ełaju wam uspiechów:)
* * *
Ze spraw lżejszych, zadzwoniła do mnie jakaś pani z Newsweeka i dalej pytać o jakiegoś pana Pawła Michalskiego. Ja, że nie bardzo kojarzę.
Ona, że bardziej znany jako „Misiek”.
Aha.
Ona, że rozwija temat, bo on przywłaszczył sobie maczety ze sklepu za czterysta złotych.
Ja, że to oczywiście skandal, ale prezes Wisły – wedle informacji z urzędu skarbowego – przywłaszczył sobie sześćdziesiąt siedem milionów złotych. To jest, proszę pani, szybko liczę w głowie, sto sześćdziesiąt siedem tysięcy pięćset razy więcej! 167500 razy więcej!
Nie wiem czemu zawsze ktoś czepia się kibica, gdy taki prezydent Milanu czy Bayernu dostaje wyroki za miliardy!
* * *
Rozbawił mnie Czesio Michniewicz, mianowicie wrzucił na Internet swoje zdjęcie z Arabii Saudyjskiej, na tle lamborghini. Ł»e jest takich 20 na świecie, bla, bla…
Dziecinada. Napisałem mu – mój kolega z Zawiercia ma taki sam, tylko żółty, ale nie robi sobie z nim zdjęć. I ma problem, bo auto ma tak niskie zawieszenie, a wszędzie „śpiący policjanci”, że jak chce pojeździć to zamawia lawetę i jedzie do Niemiec. No, patrzcie jak niełatwe jest posiadanie super fury.
Zatem nie ma się czym podniecać. To jak nasz sławny odkrywca Jacek Pałkiewicz, który rzekomo znalazł źródło Amazonki, w środku dżungli, i podał z dumą namiary wioski. I po paru tygodniach do Wyborczej, gdzie to epokowe odkrycie obwieszczono, napisała jakiś pani – znamy to niezdobyte miejsce, gdyż rok temu byliśmy tam z harcerzami z Bydgoszczy, i nie potrzebowaliśmy wyrąbywać drogi maczetą, ponieważ dojeżdża tam bardzo wygodny autobus linii 167.
* * *
Co do ligi, myślałem że ten Duda jest dobry. A on jest bardzo dobry.
Tylko brzydki, to poleci na pierwszą lepszą. Niech się tylko trzyma jak najdalej od Ani, Basi, Kasi, Zosi, Sylwii, Patrycji i Beaty, i od Oli też, to najtrudniejsi przeciwnicy.
* * *
A co do tej Arabii Saudyjskiej, gdzie Czesław miałby pracować – straszne rzeczy opowiadał mi o niej Wojtek Łazarek. Ł»e w telewizji transmisje z kamienowania niewiernych żon (skądinąd popieram), albo z obijania kijami złodziei (wow, też mi się podoba!). I że przez pół roku raz tylko napił się gorzałki – u jakiegoś premiera, z przyczajki. Ale nic strasznego – w pół godziny można polecieć do Emiratów i dotankować.
Na miejscu Michniewicza też bym ryzykował i próbował.
* * *
Jakbyście chcieli newsa – Messi do PSG. Za zaległe podatki.
Arabia zapłaci.