Jak panu tutaj tak źle, to niech się pan wynosi

redakcja

Autor:redakcja

04 kwietnia 2014, 16:14 • 4 min czytania

Reklama
Jak panu tutaj tak źle, to niech się pan wynosi

Niewiele póki co da się powiedzieć o Ricardo Monizie, nowym trenerze Lechii Gdańsk, ale jedno już można stwierdzić: ma facet tupet. Jeszcze nie rozpakował walizek, a już – po zaledwie kilku dniach spędzonych w Polsce – zaczął wypowiadać się na temat narodowych wad Polaków i tego, co mu w naszym kraju nie pasuje. Wyjątkowym trzeba być burakiem, by tak właśnie zachowywać się w gościach. Holender udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Po tym, jak zobaczył w Gdańsku stadion, lotnisko i hotel, czyli bardzo dogłębnie poznał Polskę i Polaków, stwierdził: – We wszystkim jesteście na „nie”.
Jak we wszystkim, to we wszystkim – by nie rozczarować Holendra, napiszemy, że w jego kwestii też jesteśmy na nie. Chyba trafił się nam kolejny „Mister Tralalala”, czyli wczesny Leo Beenhakker. Z tą różnicą, że Beenhakker w wieku 50 lat to prowadził Real Madryt, a Moniz jest trenerskim „wannabe”. Facet, którego wytrzaśnięto znikąd, przyjeżdża do Polski i nagle chce tu robić za profesora nie tylko futbolu, ale jeszcze życia. Będzie nam teraz mówił, jak się powinniśmy zachowywać i jak patrzeć na piłkę. On przecież – absolwent niezwykle prestiżowej szkoły trenerskiej w Irlandii Północnej – wie wszystko.

Reklama

Kilka tekstów wyjętych żywcem z Leo: „Macie graczy o takim samym potencjale jak w Holandii czy Niemczech”. Beenhakker też tak mówił, dopóki się nie zorientował, że to idiotyzm – i wziął do kadry Brazylijczyka. A jak wyjeżdżał to już śpiewkę zmienił: że Polacy jednak wcale tacy utalentowani nie są.

Moniz idzie dalej: – Choć jestem w Polsce krótko, to zdążyłem już poznać wasze spojrzenie na piłkę. We wszystkim jesteście na „nie”. Jak polski piłkarz ma być dobry, skoro z każdej strony słyszy narzekania, że jest słaby, gra w kiepskim klubie i fatalnej lidze? A przecież taki Maciek Makuszewski ma wszelkie predyspozycje, żeby być dobrym piłkarzem na europejskim poziomie. W przerwie meczu z Piastem powiedziałem mu, żeby uwierzył w to, co potrafi robić najlepiej. I dzięki temu strzelił piękną bramkę. Kluczem jest dotarcie do głów tych chłopaków i pozytywna motywacja. A tutaj na każdym kroku szuka się tych gorszych stron. Zupełnie nie rozumiem takiego podejścia. Dla mnie szklanka jest zawsze do połowy pełna, a u was do połowy pusta. Już na wstępie zaczęto podważać moje kompetencje, poddawać w wątpliwość moją licencję. To chore. W innych krajach by powiedziano: „OK, trenerze, brakuje jakiejś pieczątki, ale tym zajmiemy się w poniedziałek. Teraz proszę skoncentrować się na spotkaniu, bo gra pan przecież ważny mecz”. A tutaj od razu straszono konsekwencjami wobec klubu. Tak się nie robi. To dla mnie nie jest prawdziwa piłka. Dla mnie futbol to tradycja, wyzwanie i miłość gry.

Jakie to proste – Moniz powiedział Makuszewskiemu, żeby strzelił gola, no i on strzelił gola. Ciekawe, czy przed tą kolejką znowu mu tak powie, czy jednak zapomni i Makuszewski wówczas nie strzeli?

Ten fragment nam się podoba: W innych krajach by powiedziano: „OK, trenerze, brakuje jakiejś pieczątki, ale tym zajmiemy się w poniedziałek. Teraz proszę skoncentrować się na spotkaniu, bo gra pan przecież ważny mecz”. Przyjechał kompletny Pan Nikt i myśli, że nie będą od niego wymagali przedstawienia podstawowych dokumentów? Na jakiej podstawie? Bo Lechia gra z Piastem? I to jest ten ważny mecz? Skoro ważny to tym bardziej trzeba sprawdzić, czy prowadzi go człowiek z ważną licencją. Ten facet chyba naprawdę myśli, że jest znany, że przyjechał jako misjonarz do jakiegoś dzikiego kraju…

Reklama

Potem mamy odlot kompletny: – A w czym polska ekstraklasa i Lechia są niby gorsze od Feyenoordu, HSV Hamburg, Tottenhamu czy Redbull Salzburg, w których pracowałem? I czym się różni praca ze światowymi gwiazdami jak Robin van Persie, Robbie Keane czy Edgar Davids, których też prowadziłem od zajęć z juniorami? I do tych, i do tych trzeba podchodzić z takim samym zaangażowaniem, poświęcać im tyle samo uwagi i przekazywać pełnię swojej wiedzy.

Prowadziłeś Van Persiego, Keane’a i Davidsa? Chyba za rękę na stołówkę. Gość był szóstym trenerem od rozgrzewek i teraz opowiada o prowadzeniu tych gwiazd? Zachowajmy resztki powagi. Jest różnica między prowadzeniem tych zawodników a pompowaniem im piłek. Ale wielu Polaków to kupi – powiedzą, że gość z innego świata, a my na dzień dobry go glanujemy. Bajeczki trafią na podatny grunt.

– Chcę, żeby każdy z piłkarzy w Lechii uwierzył w to, że może być najlepszy. Ł»eby nie bał się wziąć na siebie odpowiedzialności, żeby chciał pokazać, że świetnie gra w piłkę. Ł»eby każdy z tych chłopaków chciał być jak Messi, Iniesta czy Zidane
– opowiada Moniz na łamach “GW”. Słodkie pierdy o wyjątkowym natężeniu. Janicki będzie chciał być teraz jak Iniesta, a że bardzo chce – to taki będzie. Musi się tylko nie bać i wziąć odpowiedzialność. Jezu…

Moniz wszystko widzi w różowych kolorach, nie tak jak my – Polacy. Dla niego szklanka jest zawsze do połowy pełna, trzeba wierzyć w siebie i być jak Messi. Na koniec więc pada pytanie o Dawidowicza i transfer do Benfiki.

– Paweł nie jest jeszcze gotowy do wyjazdu – odpowiada Moniz.

Reklama

Halo, halo, co pan taki ciągle na „nie”. Czym się niby Lechia różni od Benfiki? W czym jest gorsza? Czy pan sam siebie słyszy?

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Duży transfer w Ekstraklasie! Piłkarz Rakowa trafi do ligowego rywala [NEWS]

Szymon Janczyk
1
Duży transfer w Ekstraklasie! Piłkarz Rakowa trafi do ligowego rywala [NEWS]

Weszło

Reklama