Ekstraklasowych paradoksów ciąg dalszy: przedostatnia kolejka, a emocje niewielkie, najwięcej uwagi i literek poświęca się zawodnikom kontuzjowanym, meczem kolejki może być spotkanie w Krakowie, gdzie dziewiąta drużyna ligi będzie podejmować siódmą, a bohaterem może zostać pan Przesmycki, który decyzje podejmuje w trybie „surprise-surprise!” i gdybyż mu jeszcze tylko konsekwencji wystarczyło… to Ekstraklasa zostałaby z trzema sędziami zawodowymi, trzema pół-amatorami i trzeba by urządzać łapanki albo nawet – jak mawiał przed wojną Franz Fiszer – „dobierać z uczciwych”.
4 kwietnia, piątek
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk Wrocław (godz. 18:00)
Mówimy Śląsk – myślimy: niedawno mistrzostwo, medale, podium, puchary, gdzie im tam do spadku? Jest przecież Widzew, jest Podbeskidzie, ale Śląsk? Nieee… Tymczasem różnica między dzisiejszymi rywalami to tylko 3 punkty i o 19:45 może jej już nie być wcale.
– Kiiii!.. Łiiiii!… Hejoooo!…
Racja – może też wynosić aż sześć punktów.
Cracovia – Górnik Zabrze (godz. 20:30)
Mecz o górną „ósemkę”: Górnik wygrywa – Górnik zostaje, Cracovia wygrywa – zachowuje szanse na awans, remis – obie drużyny patrzą na konkurencję i gorączkowo liczą na paluszkach, przy czym Cracovii paluszki trzęsą się tak bardzo, że musi liczyć trzykrotnie. W Krakowie wciąż trwa wyścig z orzeczeniami lekarskimi: jeśli będą mogli zagrać Ntibazonkiza i Nowak, szanse Cracovii wzrosną bardziej niż wydatki Komitetu Olimpijskiego Kraków 2022. W Zabrzu spokój, skupienie i modlitwy o drugi dobry mecz Roberta Jeża z rzędu oraz dobry mecz w wykonaniu pana sędziego Borskiego, przy czym modły o to pierwsze są bardziej żarliwie, bo drugie już parę razy się zdarzyło.
5 kwietnia, sobota
Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin (godz. 15:30)
Zagłębie ucieka spadkowiczom, Lechia goni „górną” ósemkę, pan sędzia Gil usiłuje nie podpaść kibicom. Znaczy, nie podpaść bardziej. Lechia ma problem, bo nie zagra Sadajew, co oznacza, że gdańszczanie muszą wrócić do starego ustawienie – z pchającym się w każdy tłok Wiśniewskim, strzelającym z dystansu i z woleja Grzelczakiem oraz dziurą po prawej stronie obrony, bo Deleu ma kontuzję. Zagłębie ma problem, a czy będzie mieć większy – okaże się dziś wieczorem, bo jeśli Śląsk wygra z Podbeskidziem…
– …to niewiele to zmieni – wściekł się kibic z Lubina – I tak musimy wygrać, żeby powiększyć przewagę nad góralami i gonić Śląsk i nie, to nie regionalna ambicja, tylko czysta, żywa matematyka.
Widzew Łódź – Wisła Kraków (godz. 18:00)
Z całym pakietem ciepłych uczuć pod adresem ambitnego Widzewa – jeśli Wisła tego meczu nie wygra i to nie wygra zdecydowanie, wyraźnie i przynajmniej trzema bramkami, konkurs na „frajera wiosny” będziemy mieli definitywnie rozstrzygnięty. Chrapek vs Mroziński? Stilić vs Cetnarski? Kamaaan… Jedyna poważna rywalizacja może mieć miejsce na pozycji napastnika: Paweł Brożek vs ViŁ¡niakovs – który nie strzeli bardziej.
– Ale my mamy poważne problemy – asekurują się wiślacy – Burligę bolą plecy.
Dratewka nie czuł.
Lech Poznań – Jagiellonia Białystok (godz. 20:30)
– Za tydzień gramy z Piastem – pocieszają się piłkarze Jagiellonii.
– Ale jeśli dziś nie wygramy, z Piastem nie będziemy mieli o co grać – przypomina trener.
– Przesadza trener, trenerze – piłkarze zademonstrowali trenerowi tabelkę, z której wynikało, że będą mieli. Kartkę z dopiskiem „A w razie czego wywalą przecież trenera, a nie nas” udało się schować w ostatniej chwili.
Trener Rumak był uśmiechnięty i wyluzowany. Po raz pierwszy od początku sezonu żadne medium nie napisało, że jego posada jest zagrożona i że jeśli nie wygra kolejnego meczu to Sodoma, Gomora, Delikatesy, Apokalipsa. No bo niby jakie „nie wygra”?
6 kwietnia, niedziela
Piast Gliwice – Pogoń Szczecin (godz. 15:30)
Pan przewodniczący Przesmycki obiecał, że pan sędzia Raczkowski nie zrobi więcej takiego błędu, jaki przytrafił mu się w Zabrzu. Pytanie meczu: czy pan sędzia Raczkowski wie, co obiecał pan przewodniczący Przesmycki?
– A nie „kto wygra”?
A jakie to ma znaczenie? Oba zespoły są pewne miejsca w swoich ósemkach, walka o jak najmniejszą/największą odległość od rywali będzie ważna tylko dla piłka… tylko dla trenerów, a kibic niezaangażowany będzie chciał zacząć niedzielę od fajnego meczu, w którym niech się wiele dzieje, niech padnie dużo bramek, nieważne dla kogo, choć wygrana Piasta byłaby zabawniejsza.
Legia Warszawa – Zawisza Bydgoszcz (godz. 18:00)
O, proszę, pan sędzia Złotek nie poprowadzi tym razem meczu Cracovii – rzucono go na głęboką wodę: stadion przy Łazienkowskiej, pełne trybuny, lider walczący o utrzymanie/powiększenie przewagi i Zawisza, który… No, właśnie – który co? Ł»ycie bez Herolda Goulona – okazało się – jest, ale czy jest życie bez Michała Masłowskiego? I jak tym razem trener Tarasiewicz rozwiąże problem komunikacji?
– Z ławką rezerwowych?
Z ławką to nie problem, od tego są komórki – komunikacji z sędziami.
7 kwietnia, poniedziałek
Ruch Chorzów – Korona Kielce (godz. 18:00)
Ruch ostatnio gra w stylu „pucharowym jawnopogromcom mówimy nasze stanowcze: znajdźcie se innych do ogrywania” i broni się przed wejściem na podium. Jeśli będzie konsekwentny – czeka nas spotkanie meczopodobne, w którym gospodarze będą kopać gości, goście będą kopać gospodarzy, Paweł Golański będzie się kłócił z sędzią Marciniakiem, Daniel Gołębiewski będzie marnował kolejne okazje, a trener Kocian i trener Martin będą zerkać na siebie bezradnie i pytać się wzrokiem, po co im to było. To wersja pesymistyczna – wersja optymistyczna zakłada mecz „na wariata”, bo jedni i drudzy nic nie muszą, więc mogą po prostu pobawić się piłką, czego sobie, Państwu i piłkarzom życzę. I mała prośba do chorzowskiego młyna – rozumiem, że „Ein Heller und ein Batzen” to zabawna, skoczna melodyjka, ale nie poradzę – kojarzy się fatalnie, więc gdyby „młyn” mógł zmienić repertuar… obojętnie na jaki, niech to nawet będzie „W grodzie nad Silnicą Brynicą Rawą”
„Poligon w Ustaw Ligę”
Dąbrowski za Rymaniaka, Pawłowski za Tuszyńskiego, na Głowackiego nie starczyło pieniędzy, a za trwonienie punktów sam Głowacki jako krakowski poznaniak (oszczędność do kwadratu) mógłby się obrazić. LZS Poligon zaczyna 29 kolejkę na miejscu 252 w klasyfikacji generalnej, a liga „poligonowa” wciąż w koszulce lidera w klasyfikacji lig prywatnych. Koszulka to w rozmiarze XXXXL, bo w „poligonowej lidze” grają już 454 drużyny, ale racjonalna gospodarka zasobami powoduje, że wciąż jeszcze jest sporo miejsca, więc jeśli ktoś chciałby sobie wpisać w kibicowskie CV drużynową wygraną w „Ustaw Ligę”, to kod do ligi „poligonowej”: 807717479.
Liga „poligonowa” ma także dwóch przedstawicieli w pierwszej dwudziestce klasyfikacji generalnej (prezes WesołyKostek zajmuje z „Drużynopodobnymi” miejsce 11, a prezes Michał Kłusek z „Harpagan Team” – 19) i aż trzech w drugiej dwudziestce. Jak widać, na finiszu nie idziemy tyralierą – idziemy ławą!
Andrzej Kałwa
Fot. FotoPyk, AJK


