Zdrowe zarządzanie. Dla Cracovii rewolucyjne, dla Śląska – oczyszczające

Norbert Skorzewski

21 lipca 2018, 09:06 • 4 min czytania

Zdrowe zarządzanie. Dla Cracovii rewolucyjne, dla Śląska – oczyszczające

Z jednej strony spora rewolucja, z drugiej – pójście za zdrowym trendem. Jedni, za sprawą charyzmatycznego Michała Probierza, przebąkują o mistrzostwie Polski, drudzy – liczą, że najgorsze już za nimi. Że zmiany, jakie zaszły w zarządzie klubu, przełożą się na boisko. Że Śląsk już nie przeszarżuje finansowo i będzie mierzył siły na zamiary.

Reklama

Dojdzie dziś do starcia drużyn, które postawiły na zdrową politykę, nie mamy co do tego najmniejszych wątpliwości. Z czym wcześniej kojarzył wam się Śląsk, oprócz nudnej i pragmatycznej gry? Nam mniej więcej z tym obrazkiem.

4

Reklama

Lato 2017. Wrocławianie zbroją się z gracją czołgu, który wyjeżdża na pole bitwy bez wmontowanej lufy. Wypala transfer Robaka, całkiem przyzwoicie wygląda Piech, w późniejszej fazie sezonu również Kosecki. A reszta? Miał być huragan Katrina, wyszedł szum kniei. Co najgorsze – delikatny podmuch spowodował nieodwracalne zmiany w funkcjonowaniu klubu. Z perspektywy czasu może to i dobrze, ale jeszcze niedawno nikomu we Wrocławiu nie było do śmiechu. Były prezes, Michał Bobowiec, nie owijał w bawełnę, przyznając wprost – przeszarżowaliśmy finansowo, tylko miejsce w pierwszej piątce pozwoli nam zbilansować budżet.

Ułańska szarża przyniosła nieodwracalne skutki, ale z drugiej strony sprawiła, że Śląsk przychylniejszym okiem spojrzał na towarzystwo z niższych lig. Na pierwszy rzut oka nie tak ekskluzywne, ale przecież nie każdemu do szczęścia potrzeba modelki 10/10. Tym sposobem klub ściągnął wyróżniających się graczy z zaplecza najlepszej ligi świata.

Pierwszym transferem był 21-letni pomocnik Damian Gąska. Jesteśmy bardzo ciekawi, co pokaże. Rozegrał ponad sto spotkań dla Wigier Suwałki – nie dość, że jest całkiem młody, to posiada jeszcze solidne doświadczenie w seniorskich futbolu. Radecki to wysoki, środkowy pomocnik. Swego czasu przebijał się w Jagiellonii, renesans formy przypadł na jego czas gry w Wigrach. Na tej samej pozycji występuje Łabojko, były gracz Rakowa Częstochowa, którego Marek Papszun kilka razy ustawił również na środku obrony. W ostatnim sezonie miał pewne miejsce w składzie, opuścił tylko cztery mecze. Śląsk szukał również niżej – stąd transfer architekta awansu GKS-u Jastrzębie do pierwszej ligi, napastnika Daniela Szczepana (13 goli w poprzednim sezonie). Jeżeli chodzi o transfery z niższych poziomów rozgrywkowych, do klubu trafił jeszcze Dariusz Szczerbal. Bramkarz, pewnie przede wszystkim do wzmocnienia rywalizacji na treningach.

Młodzi, zdolni Polacy stanęli w opozycji do przepłaconych gwiazdek, których – w większości – jedyną zaletą wydawał się brak naszego paszportu.

Znamienne, że Śląsk dokonał tylko jednego transferu zagranicznego. Ściągnął Farshada Ahmadzadeha. Gościa, który może okazać się całkiem solidnym wzmocnieniem. Właśnie – wzmocnieniem. Papier nie raz nas okłamywał, ale Irańczyk wygląda na nim naprawdę przyzwoicie. To dwukrotny mistrz swojego kraju z Persepolis Teheran, w zeszłym sezonie doszedł do 1/8 Azjatyckiej Ligi Mistrzów.

Ruchy wrocławian uzupełnia Wojciech Golla. Cel? Nawiązanie do czasów, kiedy odchodził z Polski. Znajdował się wówczas w gronie solidnych ligowców. Jeżeli teraz to potwierdzi, będzie ciekawym wzmocnieniem.

Jak widać – zdrowa polityka ponad wszystko. Jesteśmy niezmiernie ciekawi, jak wyjdzie to w praktyce. Tym bardziej że Śląsk mierzy się z drużyną, której trener – jak to on – na zapowiadającej sezon konferencji prasowej nie przesadzał ze zbytnią dyplomacją.

Albo wprost – miał dyplomację w dupie.

– Gramy o mistrzostwo Polski. Najłatwiej jest się asekurować. To normalne, ale trzeba stawiać przed sobą wyzwania. Mieliśmy bardzo dobrą wiosnę. Nie można się wycofywać, szukać minimalizmu – stwierdził.

Doceniamy takie postawienie sprawy, choć wiadomo – Cracovia, w obliczu odejścia Denissa Rakelsa Krzysztofa Piątka, siłą rzeczy stała się drużyną, po której trudno spodziewać się walki o końcowy triumf. Ale nawet nie o to chodzi – dobrze, że Probierz stawia przed drużyną takie cele, niech młodzi uczą się grać pod presją, a nuż przyda im się to w przyszłości. Zmierzamy do czegoś innego – Cracovia, podobnie jak Śląsk, postawiła na zdrową politykę transferową. Mówiąc prost – tabunów obcokrajowców tam nie uświadczysz.

Przyszli dwaj spadochroniarze z Sandecji, Piszczek i Danek. Ten pierwszy prawdopodobnie wyjdzie dziś na szpicy, a Probierz będzie chciał zrobić z niego nowego Piątka. Jego wiarę w tego gracza wydają się potwierdzać wypowiedzi. – To młody zawodnik, za którego zresztą płacimy, bardzo rozwojowy i tylko od niego zależy, czy będzie szedł do przodu. Spośród zawodników, którzy byli dostępni, najbardziej mi się podobał i już od dłuższego czasu go obserwowałem. Danek, dotychczas skrzydłowy, ma być alternatywą przede wszystkim na prawą obronę. Do Cracovii wrócił Budziński, przyszli Gostomski i Serafin. Oprócz nich Hiszpanie – napastnik Oliva, skrzydłowy Elady.

Proporcje zachowane, przechylone nawet na tę właściwą, polską stronę. Podobnie jak w Śląsku. Dopiero w praniu okaże się, co przyniesie rewolucja u jednych i zmiana nastawienia u drugich. Na razie nie mamy prawa się czepiać, bo wszystko – wreszcie! – jest robione z głową. Tak przynajmniej nam się wydaje.

Fot. FotoPyk

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama