Reklama

Pani piłkarzowa przemówiła. Niestety…

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

19 lipca 2018, 20:58 • 3 min czytania 65 komentarzy

Nikolę Vujadinovicia zdążyliśmy poznać jako stopera, który generalnie coś tam potrafi, ale czasami zdarzają mu się błędy na poziomie przeciętnego Tima Riedera. Generalnie – solidny ligowiec, nic poza tym. Gdyby nazywał się Mikołaj Wujadinowski, to pewnie krążyłby między Piastem, Miedzią i Pogonią. Niestety, w czwartek poznaliśmy też twitterową twórczość jego żony.

Pani piłkarzowa przemówiła. Niestety…

Pani Aleksandra zbeształa wszystkich dookoła. Najpierw obraziła się na tych, którzy krytykują piłkarzy, bo przecież sami nigdy w piłkę nie grali, a tylko siedzą przed telewizorem i plują na panów piłkarzy. Czyli klasyczne pierdololo.

Później nakrzyczała na tych, którzy nigdy nie biegali, że ci nic nie wiedzą o piłce. Yyyy… co?

A na koniec przyznała, że każdego dnia ona i jej córki przeżywają złe chwile w Poznaniu, że codziennie ktoś mówi coś paskudnego. I że żyła już w wielu krajach, ale nigdy nie czuła się tak źle, jak w Polsce.

37384260_2358009000892455_129106081262600192_n

Reklama

Ha, widzimy to! Pani Vujadinović drepcze sobie po Grunwaldzie, nagle podbiega do niej pan Henryk (56 lat, rencista) i krzyczy: – Pani, ten pani mąż to prawa noga do tramwaju! Słabe podanie diagonalne, gra głową do poprawy! – awanturuje się. Następnego dnia w Żabce ekspedientka Karina (28 lat, absolwentka Wyższej Szkoły Zdrowia, Urody i Edukacji) z grymasem na twarzy waży jej banany. – Vujadinoviciowie… Ech, gdyby nie wy, to Lech byłby mistrzem… – syczy zza zaciśnięty zębów. – A mój tata mówił, że ten twój to się nadaje do tarcia chrzanu i na stoperze to nawet Augustyn w duecie z Toivio wyglądaliby lepiej – słyszą córki Nikoli w przedszkolu.

Miłość do Poznania pani Aleksandrze szybko przeszła, bo jeszcze kilka miesięcy temu ochoczo wrzucała zdjęcia z tego miasta i zasypywała je serduszkami. Przejrzeliśmy twitterowy profil żony Nikoli i wyszło na to, że to nękanie wzmogło się w ostatnich dniach, bo wcześniej chętnie wrzucała oprawy kibiców Kolejorza, podawała dalej tweety kibiców chwalących jej męża i w ogóle sprawiała wrażenie kobiety zadowolonej z tego, gdzie przyszło jej mieszkać.

Pani Aleksandra napisała też, że nie czuje się w Poznaniu bezpiecznie. Uspokajamy – nie takie znajdy w Lechu grały i nic im się nie stało. A żon piłkarzy to w ogóle nikt nie kojarzy. Włos pani z głowy nie spadnie, gwarantujemy. Niepotrzebnie pani dramatyzuje.

Jeśli naprawdę pani Aleksandrze i jej córkom w Polsce jest tak fatalnie, to w Lechu trwa właśnie wielkie sprzątanie szrotu. Podejrzewamy, że wystarczy tylko słowo szepnięte na ucho prezesa, by Nikola mógł szukać sobie nowego klubu. Vujadinoviciowie zostaną pozbawieni tego przykrego obowiązku przebywania w kraju, w którym nikt nie zna się na piłce i w którym ciągle ktoś słowem tnie ich serca na wskroś.

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń

Najnowsze

Komentarze

65 komentarzy

Loading...