Nie chciał zagrać jako rezerwowy, więc na MŚ nie zagra już w ogóle

redakcja

Autor:redakcja

18 czerwca 2018, 14:52 • 2 min czytania

Nie chciał zagrać jako rezerwowy, więc na MŚ nie zagra już w ogóle

Im dalej w las, tym bardziej doceniamy, w jakiej atmosferze przebiegają przygotowania Polaków do mundialu. W niektórych reprezentacjach co chwila dzieje się coś nadwyrężającego jedność grupy, a u nas cisza i spokój. Największy skandal to pretensje Kingi Rusin, że piłkarze wybrali się na wycieczkę do delfinarium. Najnowsza historia wyszła z ekipy chorwackiej.

Reklama

Turniej przedwcześnie zakończył się dla Nikoli Kalinicia. Nie chodzi o kontuzję czy inne zdarzenie losowe. Facet strzelił focha, więc… selekcjoner Zlatko Dalić niejako odpowiedział mu tym samym. Kalinić zaledwie po jednym meczu fazy grupowej został odesłany do domu i dalszy ciąg mistrzostw świata będzie mógł śledzić jedynie w telewizji.

O co poszło? 30-letni napastnik w końcówce spotkania z Nigerią miał wejść na boisko za Mario Mandzukicia. Odmówił jednak, przekonując, że bolą go plecy. Chorwaccy dziennikarze piszą, że to tania wymówka, a zawodnik od dawna jest niezadowolony ze swojego statusu w kadrze. Uważa, że powinien odgrywać w drużynie znacznie ważniejszą rolę. To była recydywa, bo miał odmówić gry już podczas sparingu z Brazylią przed mundialem. Jak widać, nie wyciągnął żadnych wniosków.

Reklama

Cała sprawa jest zabawna o tyle, że Kalinić ma za sobą nieudany sezon i nie przedstawił zbyt wielu argumentów, by wstawiać go do pierwszego składu. W Milanie, który wypożyczył go z Fiorentiny, irytował nieporadnością i nieskutecznością. Licząc wszystkie fronty, strzelił zaledwie sześć goli w 41 meczach. W eliminacjach do rosyjskich MŚ miał dwa ważne momenty (zwycięski gol z Ukrainą, bramka i asysta w pierwszym spotkaniu barażowym z Grecją), ale generalnie nie należał do kluczowych ogniw. No, trzeba być naprawdę oderwanym od rzeczywistości, żeby zakładać, że z takim dorobkiem będzie się jedynym napastnikiem kosztem Mandzukicia. On w Juventusie liczbami też nie zachwycał w Serie A, za to pokazywał klasę w Lidze Mistrzów, a w kadrze ma niepodważalną pozycję. Zresztą, z Nigerią znów to pokazał – po jego strzale padł gol samobójczy i to on wywalczył rzut karny na 2:0. Sumując to wszystko, za takie zachowanie trudno było nie sprzedać Kaliniciowi kopa w dupę.

W Niemczech afera zdjęciowa, w Hiszpanii selekcjoner tuż przed turniejem wylatuje za podpisanie kontraktu z Realem Madryt, w Meksyku regeneracja na basenie i późniejsze ratowanie małżeństw, w Arabii Saudyjskiej kary już po pierwszym meczu i tak dalej. A u biało-czerwonych pełna kulturka. Obyśmy tylko w podobnych nastrojach kończyli tę imprezę.

Fot. Newspix

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama