Trafiony – zatopiony, czyli transferowe strzały w dziesiątkę (ranking)

redakcja

Autor:redakcja

11 stycznia 2014, 19:05 • 5 min czytania

Trafiony – zatopiony, czyli transferowe strzały w dziesiątkę (ranking)

Już kiedyś cośÂ takiego zrobiliśmy: zestawienie, które jasno pokazało, że Shinji Kagawa przechodząc do Borussii kosztował mniej niż kupiony przez Zagłębie Kamil Wilczek, a chcąc ściągnąć wartościowego piłkarza nie zawsze trzeba od razu wydawać 50 milionów euro na Mesuta Oezila. Najlepsze transferowe strzały w dziesiątkę. Najlepsi piłkarze, którzy latem byli dostępni za grosze, a dzisiaj odgrywają czołowe role w swoich zespołach. Nazwisk jest osiem. Jeśli macie inne, dopisujcie w komentarzach.
8. Oriol Riera – kosztował 700 tys. euro, a w Osasunie szybko stał się napastnikiem nr 1 i piłkarzem, na którym opiera się gra zespołu. Objawienie rundy – 7 goli w 17 meczach, do tego kapitalny mecz z Realem Madryt, gdzie dwukrotnie pokonywał Lopeza. Miał potem swoje pięć minut, bo prasa od razu przypomniała, że to wychowanek Barcelony i facet, który debiutował u Rijkaarda w tym samym momencie, co Leo Messi. I choć od Leo dzieli go dziś przepaść, warto mu się przyglądać. Bardzo dobry ruch Osasuny.

Reklama

Wzrost wartości transferowej: 100 procent (1,4 mln euro)

Reklama

7. Shinji Okazaki – 8 goli w 16 meczach to bilans lepszy niż w trakcie dwóch ostatni sezonów w Stuttgarcie. Trudno powiedzieć, czemu akurat teraz Japończyk zaczął grać w piłkę, ale trzeba oddać Mainz, że zrobili na nim świetny interes. Kupiony za ponad bankę w debiucie strzelił gola przeciwko byłemu klubowi, potem chwilę przystopował, ale od października do końca grudnia był zdecydowaną gwiazdą drużyny. Mecz z Hamburgerem (dwa gole i asysta) – majstersztyk. I tylko szkoda, że Okazaki ma już 28 lat, bo nawet jeśli utrzyma formę, to wielkich pieniędzy Mainz na nim nie zarobi.

Wzrost wartości transferowej: 40 procent (2 mln euro)

6. Ivan Santini – jego sławniejszy rodak, Mario Stanić mówił latem: to będzie ważny piłkarz ligi belgijskiej. Nie były to łatwe słowa, bo Santini dopiero co grzał ławę we Freiburgu, a do przeciętniaka KV Kortrijk przychodził za darmo i raczej bez wielkich nadziei. A jednak, udało się. Trafił. Mija pół roku i Santini jest wiceliderem klasyfikacji strzelców. Piłkarzem, który zdobywa hat-tricki w meczach z Lokeren, Club Brugge, a dziennikarze coraz mocniej domagają się, by dać mu szansę w reprezentacji. Mówi się też o transferze do Lens. Cena – 2,5 mln euro.

Wzrost wartości transferowej: wolny transfer, teraz 2,5 mln euro.

5. Andrej Kramarić – zasłynął tym, że strzelił osiem goli w meczu z trzecioligowcem z Pucharze Chorwacji. Mówi się, że jeden z największych talentów w kraju, piłkarz, o którego już teraz pytają CSKA Moskwa i Chelsea. A trafia do naszego rankingu dlatego, że Rijeka z Dynama Zagrzeb wzięła go za półdarmo. W 14 ligowych meczach strzelił na razie 10 goli. Coraz mocniej puka do dorosłej kadry, a że ma dopiero 21 lat i jego wartość rośnie z sezonu na sezon, trudno nie nazwać go perłą.

Wzrost wartości transferowej: wolny transfer, teraz 1 mln euro

4. Simon Kjaer – osiem straconych goli jesienią przez Lille, czyste konta Enyeamy i cały ten gwar o rekordach to w dużym stopniu jego zasługa. A przecież kilka miesięcy temu był wielką niewiadomą. Palermo, Wolfsburg, wypożyczenie do Romy – wyglądało to jak linia pochyła, aż w końcu nieoczekiwany transfer do Lille i kapitalna runda na boiskach Ligue 1. Chyba nie przesadzimy, jeśli napiszemy, że Kjaer to dziś najlepszy środkowy obrońca w lidze. W ligowych podsumowaniach jego nazwisko znajdowało się obok Thiago Silvy z PSG. Różnica jest jednak taka, że Brazylijczyk kosztował półtora roku temu 42 mln euro, a Kjaer 2,5. Świetny interes Lille.

Wzrost wartości transferowej: 80 procent (4 mln euro)

3. Vincent Aboubakar – poniewierany w Valenciennes, bo grać musieli przecież chimeryczny Le Tallec i stary Pujol, tymczasem w Lorient, gdzie trafił za darmo, maszynka do strzelania goli. Sporo jest w tym chaosu i przypadkowości, ale statystyki mówią jasno: nie było latem w Ligue 1 większego strzału w dziesiątkę niż Aboubakar. 21-latek w 19 meczach strzelił 11 bramek, czyli o jedną mniej od Cavaniego (64 mln euro), ale więcej choćby od Falcao (60 mln). Jeśli nagle nie dojdzie do jakiegoś kataklizmu utrzyma formę do końca sezonu – stuprocentowy kandydat do transferu. To, że Lorient potrafi być trampoliną do większych klubów pokazali już kiedyś Laurent Koscielny albo Kevin Gameiro.

Wzrost wartości transferowej: wolny transfer, teraz 2 mln euro.

2. Max Kruse – złoty interes Borussii Moenchengladbach. Piłkarz wyciągnięty z Freiburga za 2,5 mln euro, który dzisiaj warty jest przynajmniej cztery razy więcej. Osiem goli i siedem asyst, szeroki wachlarz zagrań i znakomite wpasowanie się do systemu Luciena Favre – całkiem miłe zaskoczenie, tak samo jak to, że w kontekście Kruse już teraz wymienia się Chelsea, Arsenal i Borussię. Za 25-latkiem przemawia m.in. to, że poza strzelaniem goli świetnie czuje się też w rozgrywaniu. W tym sezonie ma dwa razy więcej podań niż Lewandowski. Długo szukał swojej piłkarskiej drogi (wcześniej w Sankt Pauli bez szału), ale wygląda na to, że jeszcze trochę i Bundesliga może zrobić się dla niego za ciasna.

Wzrost wartości transferowej: 300 procent (10 mln euro)

1. Fredy Montero – lider klasyfikacji strzelców ligi portugalskiej i tak naprawdę człowiek znikąd. Nie błyszczał w MLS w barwach Seattle Sounders, przeciętnie grał na wypożyczeniu w lidze kolumbijskiej, a w Sportingu hat-trick w debiucie, absolutna gwiazda i perspektywa zarobku grubych milionów. Lwy wypożyczyły go za trochę ponad milion euro, czyli dziesięć razy mniej niż latem sprzedały Brumę albo van Wolfswinkela. Mówi się, że definitywny wykup ma kosztować 10 mln, ale ta suma nikogo nie przeraża, skoro w kolejce już ustawiają się chętni gotowi wydać jeszcze więcej. Patrząc na potencjał Montero i to, że zbliża się mundial w Brazylii, najlepsze chwile jeszcze przed nim. Chociaż paka Kolumbijczyków tak mocna, że chłopak trochę może poczekać.

Wzrost wartości transferowej: 1000 procent (10 mln euro)

PS. Świetnie jesienią grali też choćby będący na wypożyczeniach Lukaku (Everton) albo Piazon (Vitesse). Nie braliśmy ich jednak pod uwagę. Od Montero różni ich choćby to, że Kolumbijczyk jest już praktycznie własnością Sportingu i to Sporting będzie na nim w przyszłości zarabiał. Lukaku i Piazon po sezonie wrócą natomiast do Chelsea.

PG

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama