Reklama

Drutex zwija się z Bytovii, a Bytovia (najpewniej) z pierwszej ligi

redakcja

Autor:redakcja

30 maja 2018, 21:42 • 6 min czytania 29 komentarzy

Ciężkie czasy nastały dla piłki nożnej w Bytowie. Chociaż miejscowa Bytovia zapewniła sobie utrzymanie w pierwszej lidze, to jej los nadal pozostaje niepewny. Wszystko przez decyzję prezesa Druteksu, Leszka Gierszewskiego, który po piętnastu latach łożenia na klub, zdecydował się wycofać swoje wsparcie. Chęci i ambicji w zespole nie brakuje, ale bez odpowiedniego fundamentu finansowego, istnienie pierwszoligowej Bytovii jest po prostu niemożliwe. I coraz więcej wskazuje na to, że klub z Pomorza już wkrótce wsiądzie do widny, by zjechać nie jedno, ale od razu kilka pięter niżej.

Drutex zwija się z Bytovii, a Bytovia (najpewniej) z pierwszej ligi

Walka o być albo nie być wydaje się mieć tylko jedno zakończenie. Co prawda władze Bytovii próbują działać i spotykają się z potencjalnymi sponsorami, ale do zasypania mają naprawdę głęboką dziurę. Mówiąc wprost, nawet jeśli faktycznie uda się podpisać umowy z kilkoma podmiotami, to finalnie i tak może to być za mało. Obraz sytuacji nakreślił zresztą trener Bytovii, Adrian Stawski, który po ostatnim meczu w emocjonalnym tonie zaapelował do Gierszewskiego, by ten mimo wszystko nie zostawiał klubu.

Rządzący Bytovią nie mają jednak na co czekać i już teraz próbują wdrożyć w życie swój plan na uratowanie pierwszoligowego bytu. Jakie konkretnie działania zostały podjęte do tej pory? Po pierwsze, władze klubu zaprosiły do współpracy lokalnych przedsiębiorców. W zeszłym tygodniu odbyło się nawet specjalnie zorganizowane w tym celu spotkanie. Po drugie, liczono też na wsparcie miasta, jednak – jak napisano w oświadczeniu opublikowanym w zeszły czwartek – póki co nie uzyskano jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jakie są oczekiwania miejskich władz co do przyszłości piłki nożnej w Bytowie. Właśnie dlatego wsparcie lokalnego biznesu to teraz priorytetowy pomysł, który jednak też może nie zadziałać. Wszystko odbywało się bowiem na wariackich papierach, bo klub musiał przedstawić odpowiednie gwarancje Komisji Licencyjnej. Dziś jasne stało się, że czynione zabiegi nie przyniosły żadnego rezultatu. Bytovia nie dostała pierwszoligowej licencji, ale w ciągu pięciu dni może odwołać się od tej decyzji.

Reklama

Przedsiębiorcy, jak poinformował na Twitterze Przemysław Gawin, mają do samego końca mają walczyć o pierwszoligową Bytovię, ale niemal pewne jest, że bez wsparcia Druteksu będzie to klasyczna walka z wiatrakami. A ponieważ Leszek Gierszewski raczej nie jest skłonny to zmiany decyzji, to klamka najpewniej już zapadła. Trochę czasu niby jeszcze jest, ale… no, nie wygląda to różowo. 

Wychodzi więc na to, że główny żywiciel Bytovii w ostatnich latach w pełni świadomie grzebie właśnie klub, w który włożył mnóstwo prywatnych pieniędzy. Ile dokładnie? Bez wglądu do pełnej dokumentacji trudno to ocenić, w końcu Gierszewski wspierał Bytovię na różnych poziomach rozgrywkowych (teraz deklaruje, że nadal będzie finansował klubową akademię), ale można chyba zakładać, że przez cały czas spędzony w pierwszej lidze wyglądało to mniej więcej podobnie. Dla przykładu, tak było w ubiegłym roku:

Reklama

Musimy przyznać, że połowa budżetu przeznaczana na wynagrodzenie w sytuacji, gdy zespół sportowo wygląda o prostu mizernie, to ewidentne zachwianie właściwych proporcji. To jednak nie koniec, bo w Bytovii miały też miejsce chociażby takie cuda:

W Bytowie kilka ostatnich lat wyglądało niemal jak niczym nie zmącone życie w Eldorado. Pieniędzy było pod dostatkiem, wymagań nie było prawie wcale. Nie chodzi nawet o to, że ktoś przejadał hajs od Druteksu. Po prostu ludziom z Bytovii funkcjonowało się bardzo wygodnie, niespecjalnie musieli się o coś martwić i w którymś momencie zwyczajnie stracili czujność oraz, przynajmniej w jakimś stopniu, kontrolę nad swoimi poczynaniami. A kiedy hojny sponsor powiedział „basta”, okazało się, że klub wpadł w czarną dziurę, z której nie potrafi się wydostać.

Za decyzją Druteksu stoją też inne powody. Z oświadczenia opublikowanego przez firmę można wywnioskować, że dalsze wspieranie futbolu w mieście w dotychczasowej formie po prostu się Gierszewskiemu po prostu się znudziło i zostało uznane za nierentowne.

Drutex wspólnie z drużyną zawsze grali o najwyższe cele, które systematycznie udawało się realizować. W sferze marzeń pozostały rozgrywki ekstraklasowe, które w związku z obecną infrastrukturą i zapleczem sportowym oraz wynikami pierwszego zespołu, wydają się niestety wciąż nieosiągalne (…)

– Z Drutex-Bytovią odnieśliśmy wiele sukcesów, a w zasadzie trzeba by powiedzieć, niemal wszystko, co było realnie do osiągnięcia. Zdajemy sobie sprawę, że ewentualny awans do ekstraklasy, biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia klubów z innych, podobnych do Bytowa miast, bazę sportową, która wymagałaby diametralnej zmiany, a także potencjał liczby kibiców, którzy byliby zainteresowani kibicowaniem i wspieraniem zespołu, poza niewątpliwym sukcesem sportowym, byłby niemożliwy do skonsumowania – mówi Adam Leik, dyrektor ds. marketingu firmy Drutex. 

Drutex, przez ostatnie lata, będąc głównym sponsorem Drutex-Bytovii wydał na ten cel olbrzymie środki, prawdopodobnie największe jakie w historii ktokolwiek przeznaczył na I-ligowy zespół. Nigdy nie analizowaliśmy tego jednak tylko i wyłącznie od strony finansowej, gdyż liczyła się lokalna społeczność, zrobienie czegoś dla mieszkańców Bytowa i najbliższej okolicy, tym niemniej zdajemy sobie sprawę, że wspieranie lokalnej społeczności, w tym również dzieci i młodzieży, musi opierać się na wielu płaszczyznach, nie tylko na sportowej, aby docierać do jak najszerszej grupy naszych mieszkańców (…)

Zdajemy sobie sprawę, że nasza decyzja może mieć bezpośredni wpływ na udział MKS Drutex-Bytovii w rozgrywkach na zapleczu ekstraklasy, ale, biorąc pod uwagę tradycje piłkarskie naszego miasta, jesteśmy przekonani, że futbol seniorski nadal będzie obecny w naszym mieście, ale być może oparty w większej mierze na zawodnikach wywodzących się z Bytowa, w tym zwłaszcza z naszych szkółek piłkarskich oraz znajdujący oparcie w szerszej bazie sponsorskiej. Tego życzymy sobie i wszystkim kibicom lokalnej piłki nożnej.

Jaki scenariusz jest teraz najbardziej prawdopodobny? Wszystko wskazuje na to że Bytovia nowy sezon zacznie w trzeciej lidze (choć widmo gry w czwartej cały czas jest realne) i będzie dysponować budżetem, który pozowli spokojnie funkcjonować na tym poziomie. Na więcej nie ma raczej co liczyć. Na razie stowarzyszenie, które prowadzi klub, na ostatnim zebraniu przegłosowało zmianę nazwy na MKS Bytovia Bytów. Na Pomorzu wracają więc do korzeni. Choć kibice na pewno są niepocieszni, że dotyczy do także aspektu sportowego.

Fot. 400mm.pl

Najnowsze

Komentarze

29 komentarzy

Loading...