Wyrozumiała i łaskawa liga – Świnoujście i Bydgoszcz spacerem dogoniły czołówkę

redakcja

Autor:redakcja

05 maja 2013, 20:03 • 3 min czytania

Reklama
Wyrozumiała i łaskawa liga – Świnoujście i Bydgoszcz spacerem dogoniły czołówkę

Możesz przespać cały marzec, pół kwietnia, a potem wciąż grać w kratkę, możesz wtapiać u siebie z beniaminkami, które walczą o utrzymanie, możesz przez pół rundy kopać się w czoło – spokojnie, pierwsza liga ci nie odjedzie. Na grę Floty w pierwszych tygodniach wiosny nie można było patrzeć bez odpowiedniego nawilżenia organizmu środkami energetycznymi (i nie tylko), kolejne wyniki notowane przez świnoujścian zmuszały do wynajdywania coraz bardziej wyszukanych porównań, by opisać giganta, który postanowił wyrżnąć po połowie sezonu na twarz. Zawisza z kolei w kwietniu (nie licząc walkowera z ŁKS-em) zanotował bilans 0-1-3, przegrywając u siebie, na wyjeździe, z dołem, ze środkiem, z górą.
To wszystko jednak nic nie szkodzi. Nie ma sprawy. Cała góra I ligi, te wszystkie rajdowe bolidy jak Cracovia tak jechały po awans, że doścignęły ją nawet uznawane za Fiaty 126p maluszki pokroju GKS-u Tychy, czy Dolcanu Ząbki. Nic dziwnego, że ci, którzy jesienią kilka punktów jednak złapali (Flota, Zawisza) nie potrzebowali wiele, by po serii wtop z powrotem wskoczyć do stawki walczącej o miejsca premiowane awansem. Konkretnie – potrzebowali zwycięstwa w niedzielę, by po sobotnim remisie Cracovii, dosięgnąć ją na odległość trzech „oczek”.

Reklama

Na wstępie trzeba powiedzieć otwarcie: w tej chwili na miarę Ekstraklasy grają może pojedynczy zawodnicy z kilku najsilniejszych drużyn, ale z pewnością żaden z pierwszoligowców. Dolcan miał momenty i przebłyski, ale dziś z Flotą kompletnie zawiódł. Zupełnie jakby oba składy zamieniły się koszulkami, to Flota była na fali z jedenastoma zwycięstwami w trzynastu meczach, a Dolcan w dołku, z ośmioma punktami zdobytymi wiosną. Cracovia? Zawisza?

Mecz tego ostatniego z Wartą oglądaliśmy wyjątkowo wnikliwie i… nic. Jedyny gol z karnego, sytuacji jak na lekarstwo, Masłowski, którego skądinąd bardzo cenimy i chwalimy za grę, przewracający się od silniejszego podmuchu wiatru… Nieciekawie to wszystko wygląda, akcje są rwane, jeśli coś się udaje, to zazwyczaj po indywidualnych rajdach kilku chłopaków, którzy faktycznie potrafią zrobić różnicę i coś samemu stworzyć. Należą do nich z pewnością właśnie Masłowski, Wójcicki, czy nawet Abbott, ale żeby z tego zespołu robić faworyta do ogrania ligi i poważnego kandydata do Ekstraklasy? Oczywiście nie zmienił się nasz stosunek do rodzimej elity, nadal sądzimy, że nawet FK Regar-TadAZ Tursunzoda z Vysshaya Liga w Tadżykistanie mógłby powalczyć z Pogonią czy jesiennym Podbeskidziem, ale te potencjalne przyszłoroczne beniaminki naprawdę nie wyglądają zbyt imponująco. Tym bardziej biorąc pod uwagę jak łatwo dostać się do ich grona, ot, wygrać ze dwa mecze i już możesz się powoli przygotowywać do ataku na drugą lokatę.

A na dole? Stara bieda. Warta wykorzystała właśnie limit błędów i każdy następny może skutkować spadkiem pod kreskę oddzielającą bezpieczne czternaste miejsce od strefy spadkowej. Poznaniacy runęliby w przepaść już w tej kolejce, ale Stomil stwierdził, że jak zdobywać punkty, to tylko na Zawiszach, albo innych Flotach, nie na biedaczyskach z Bytomia. Polonia zapunktowała drugą kolejkę z rzędu i nawet jeśli spieprzy się w dół z ostatniego miejsca, nie wyprzedziwszy (pod względem punktów) nawet oddającego całą wiosnę walkowery فKS-u, spieprzy się z honorem.

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Trzęsienie ziemi w Holandii. Koeman podał się do dymisji!

Jan Broda
6
Trzęsienie ziemi w Holandii. Koeman podał się do dymisji!

Weszło

Reklama